Niedawno ruszył sklep firmowy Próchnika w Warszawie. Zbliżająca się emisja akcji ma pomóc rozbudować sieć i oddłużyć firmę.
Próchnik, giełdowy producent odzieży, rozpoczyna budowę własnej sieci sprzedaży. Niedawno otworzył sklep w warszawskim centrum handlowym Arkadia.
— Chcemy zbudować sieć 10-12 sklepów w największych miastach Polski. Z pierwszej placówki jesteśmy zadowoleni — mówi Jacek Pudło, prezes Próchnika.
Walka o marże
Powód ekspansji jest zrozumiały — największą rentowność sprzedaży osiąga się dzięki własnym produktom oferowanym we własnych sklepach. Taką drogą podążają wszystkie inne firmy odzieżowe notowane na giełdzie — Vistula, LPP, Wólczanka, Bytom. Próchnik przez ostatni czas żył tylko z tzw. przerobów dla innych firm.
— Sprzedaż poprzez własną sieć daje wyższe marże. To bardziej stabilny i bezpieczny interes — mówił wczoraj na łamach „PB” Michał Wójcik, prezes Vistuli, która w ubiegłym roku zarobiła ponad 20 mln zł w porównaniu z prawie 6 mln zł straty w 2003 r.
Ratunkowa emisja
Próchnik dopiero jednak zaczyna sprzedaż pod własną marką i o takiej rentowności może na razie zapomnieć. Przez ostatnie lata spółka balansuje na krawędzi upadłości, choć w ostatnim czasie jej sytuacja wydaje się poprawiać.
Akcjonariusze przegłosowali emisję do 30 mln akcji z prawem poboru dla nich (dzień ustalenia prawa poboru określono na 7 lutego). Papiery będą sprzedawane po 50 gr, co oznacza, że do spółki może wpłynąć nawet 15 mln zł. Przy okazji może rozszerzyć się krąg akcjonariuszy.
— Trwają rozmowy z inwestorami finansowymi — mówi Jacek Pudło.
Biznesplan zakłada, że spółka wyjdzie na prostą w ciągu dwóch lat. Podczas tego samego zgromadzenia akcjonariusze zgodzili się na emisję ponad 5 mln akcji dla Elżbiety Sjoblom, prywatnego inwestora, który wcześniej wykupił wierzytelności spółki. Właśnie długiem opłaci on nowe papiery.
— Dzięki emisji rozwiążemy problem zadłużenia. Doszliśmy też do porozumienia z ZUS. Na bieżąco regulujemy zobowiązania — dodaje prezes Próchnika.