Najwyższy czas na odwrót od węgla

opublikowano: 21-09-2017, 22:00

Chiny, pomimo olbrzymich pokładów węgla, stawiają na OZE. To bardzo wyraźnie pokazuje, że powoli kończy się dominacja czarnego złota. Planując rozwój elektroenergetyki trzeba patrzeć w perspektywie 30-40 lat. Chińczycy to wiedzą, a my?

Polska dotychczas opierała swój miks energetyczny przede wszystkim na węglu. — W ubiegłym roku z paliw stałych wyprodukowaliśmy 77,8 proc. energii elektrycznej natomiast 13,7 proc. ze źródeł odnawialnych. Z węgla kamiennego pochodziło 47,1 proc. wytworzonych megawtów, a z brunatnego — 30,7 proc. — mówił Herbert L. Gabryś z Krajowej Izby Gospodarczej, podczas konferencji towarzyszącej targom górniczym w Katowicach.

Węgiel daje Polsce poczucie bezpieczeństwa energetycznego oraz niezależność od importu prądu z państw sąsiednich. Przeliczono to nawet na współczynnik niezależności energetycznej, który wynosi 74,2 proc. Jednak polityka klimatyczna Unii Europejskiej sprawia, że wymogi dotyczące ilości emitowanych gazów stają się coraz trudniejsze do spełnienia.

Tym bardziej, że Polska od lat ma z tym problemy. Raport jakości powietrza za 2014 r. przesłany przez Polskę do Komisji Europejskiej wykazał, że w 42 spośród wszystkich 46 stref, na które podzielony jest nasz kraj, przekroczona jest wartość dopuszczalna dla pyłu PM10. Stąd m.in. skarga Komisji Europejskiej. Siódmego września 2017 r. odbyła się rozprawa w Trybunale Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) w Luksemburgu w sprawie wytoczonej państwu polskiemu w związku ze złą jakością powietrza. To wszystko oznacza, że minister energii nie ma już czasu na odwlekanie ogłoszenia polityki energetycznej, a rząd na jej przyjęcie.

Finisz w Kozienicach

Obecnie w Polsce buduje się ponad 6 tys. MW mocy wytwórczych. Bloki w elektrowniach Kozienice (1075 MW), Opole (2 razy po 900 MW) i Jaworzno III (843 MW) będą wykorzystywaływęgiel kamienny, natomiast Turów (450 MW) — brunatny. To tylko największe przedsięwzięcia. Łączna wartość inwestycji energetycznych, licząc z mniejszymi projektami, to około 30 mld zł. Finiszują Kozienice, których inwestorem jest Enea Wytwarzanie. Blok energetyczny o mocy 1075 MW brutto i sprawności 45,6 proc. netto jest największą instalacją w Polsce. Wyprzedził ukończony w 2011 r. blok o mocy 858 MW w Elektrowni Bełchatów. Zwiększy o jedną trzecią zdolności produkcyjne Kozienic. Od 1 września już produkuje energię i dostarcza ją do sieci.

Oficjalnie zostanie oddany do użytku 19 grudnia 2017 r. Nowa jednostka w Kozienicach jest też jednym z największych bloków energetycznych opalanych węglem na świecie. Wiele z uruchamianych w ostatnich latach instalacji nawet w Chinach i Indiach ma moc 500-800 MW. Bloki o mocy 1000 MW wciąż są na świecie rzadkością poza energetyką atomową. Za ich budową przemawia ekonomia. Koszty produkcji w tak dużych instalacjach są niższe. Dlatego w ciągu ostatnich 60 lat moc oddawanych do użytku bloków węglowych wzrosła z niewiele ponad 100 MW do nawet 1000 MW, jak w Kozienicach.

Większy blok węglowy prawdopodobnie nigdy już w Polsce nie powstanie. Rodzi bowiem wiele problemów logistycznych. O ile np. chłodnię kominową o wysokości 185 metrów i powierzchni dwóch boisk piłkarskich wybudowano na miejscu, o tyle kluczowe urządzenia sprowadzano, choćby ważący 490 ton generator z fabryki w Japonii. Jego transport zajął ponad dwa miesiące. Ale nawet dostawa transformatorów z odległej o niespełna 200 km fabryki ABB w Łodzi okazała się sporym wyzwaniem.

Najnowszy blok w Kozienicach będzie produkował około 8 TWh energii elektrycznej rocznie, czyli 5 proc. tego, co wprowadza się do krajowej sieci. Dzięki niemu, oraz zakupionej kilka miesięcy temu Elektrowni Połaniec, która dostarcza drugie tyle, Enea już w 2018 r. powinna podwoić swój udział w rynku wytwarzania prądu w Polsce z ubiegłorocznych 9 proc. do około 18 proc. Nowy blok poprawi także bezpieczeństwo energetyczne Polski — zwłaszcza latem.

Będzie chłodzony poprzez chłodnię kominową (za pomocą odparowywania do atmosfery, a nie wypuszczania gorącej wody do rzeki). To pomoże uniknąć ograniczeń w produkcji, które dotknęły Kozienice w sierpniu 2015 r., czerwcu 2016 r. i w tym roku, gdy temperatura rzeki uniemożliwiała pełną pracę istniejących bloków.

— Jesteśmy o krok od zakończenia najważniejszej inwestycji Enei. Nowy blok Elektrowni Kozienice stanie się ważnym filarem bezpieczeństwa energetycznego naszego kraju i jednocześnie będzie jednym z najsprawniejszych obiektów tego typu na świecie — akcentuje Mirosław Kowalik, prezes Enei.

Ostatnia węglówka

Największa pod względem wartości (9,4 mld zł netto) i mocy (2 razy 900 MW) jest budowa nowych bloków w Elektrowni Opole. Zaawansowanie inwestycji PGE GiEK wynosi 80 proc. Pierwszy blok ma zostać przekazany do eksploatacji w lipcu 2018 r., a drugi w lutym następnego roku. Po uruchomieniu nowych jednostek Elektrownia Opole o mocy 3,3 tys. MW dostarczać będzie 8 proc. krajowego zapotrzebowania na energię elektryczną i będzie trzecim co do wielkości wytwórcą energii w kraju. Zaawansowanie budowy bloku o mocy 910 MW w Jaworznie wynosi 40 proc. Jego uruchomienie przewidziano na listopad 2019 r. Będzie przygotowany pod budowę instalacji wychwytu CO 2 ze spalin (CCS ready).

— Myśląc o rozwoju grupy oraz o bezpieczeństwie energetycznym inwestujemy w nowe moce wytwórcze, dbając jednocześnie o odpowiednią strukturę finansowania — podkreśla Filip Grzegorczyk, prezes Tauron Polska Energia.

Na budowie Elektrowni Turów zrealizowano ponad 27 proc. planu. Blok o mocy 496 MW ma być gotowy do końca kwietnia 2020 r. Ze względu na zaostrzające się normy, jednostkę przeprojektowano i dostosowano do wymogów środowiskowych. Zastąpi wycofane z eksploatacji trzy bloki starszej generacji. Po jego uruchomieniu moc Elektrowni Turów wynosić będzie około 2 tys. MW. Stalowa Wola to kłopot spółek PGNiG i Tauron.

Budowa bloku gazowo-parowego o mocy 449 MW ma już trzyletnie opóźnienie. Rosną koszty, a dokończenie inwestycji wymaga jeszcze około 400 mln zł. Warta około 6 mld zł budowa nowego bloku o mocy 1000 MW w Elektrowni Ostrołęka ma być ostatnim projektem węglowym w Polsce. Przy czym inwestycja nie została jeszcze przesądzona. Po połowie mają ją sfinansować gdańska Energa i poznańska Enea. Trwa przetarg, ale finansowanie nie zostało jeszcze dopięte.

— Kolejne inwestycje muszą być też duże, ale już nie węglowe. Dlatego rozważamy budowę trzyblokowej elektrowni jądrowej o mocy od 4 do 4,5 GW — powiedział na Forum Ekonomicznym w Krynicy Krzysztof Tchórzewski, minister energii.

Jaki miks?

Jak zatem będzie wyglądał polski miks energetyczny? Zarówno Krzysztof Tchórzewski, jak i odpowiedzialny za górnictwo wiceminister energii Grzegorz Tobiszowski podkreślają, że Polska będzie dążyła do zmniejszenia w nim udziału węgla. Z tego paliwa ma pochodzić 60 proc. produkcji w 2030 r., (z perspektywą do 2050 r.) ze znaczną pomocą gazu, OZE oraz energii jądrowej (decyzja w tej sprawie ma zapaść do końca roku). To pierwsza tak wyraźna deklaracja rządu co do przyszłości energetyki w Polsce. Wcześniej przedstawiciele ministerstwa energii, premier Beata Szydło i prezydent Andrzej Duda deklarowali,że „Polsce wystarczy węgla jeszcze na 200 lat” i dlatego nadal będziemy opierać naszą energetykę na tym surowcu.

Tymczasem eksperci od kilku lat zwracają uwagę, że najpłytsze i najtańsze w eksploatacji źródła węgla na Śląsku, a wcześniej w okolicach Wałbrzycha, zostały już wyczerpane i w kolejnych latach polskie górnictwo będzie musiało się liczyć z coraz wyższymi kosztami. Wyższymi, niż cena surowca z importu. Od kilku miesięcy problemy z zaopatrzeniem w paliwo zgłaszają już ciepłownie, a największa spółka węglowa PGG ma problemy z wielkością wydobycia. Dlatego rośnie import węgla. Kolejnym istotnym powodem zmiany stanowiska ministra energii są coraz wyraźniejsze problemy z finansowaniem elektrowni opalanych węglem.

Na przykład Tauron emitując euroobligacje dla zagranicznych instytucji finansowych, musiał podpisać zobowiązanie, że pieniądze nie trafią na inwestycje związane z węglem. Przed podobnym problemem stoją także pozostałe państwowe spółki energetyczne. Poza tym Krzysztof Tchórzewski przyznał, że elektrownia jądrowa to argument dla Komisji Europejskiej odnośnie pakietu zimowego (nowych regulacji KE dotyczących rynku energii). Atom pozwoli Polsce osiągnięcie tzw. pułapu maksymalnej emisji CO 2 na poziomie 550 g na kWh. Tej wielkości nie spełnia nawet najnowocześniejszy blok węglowy.

— Wszystko wskazuje na to, że mamy taką możliwość, i to zasygnalizowałem KE, co zostało przyjęte ze zrozumieniem. Możemy ten pułap, jako średni dla Polski, osiągnąć około roku 2050. I wtedy z węgla pochodziłoby 50 proc. energii. Ale żeby to osiągnąć, potrzeba nam trzyblokowej elektrowni jądrowej o mocy około 4,5 tys. MW — mówił minister energii w Krynicy. Ale Komisja Europejska oczekuje konkretnych propozycji.

— Jestem zwolennikiem koncepcji, aby iść w tym kierunku, ale rządowej decyzji jeszcze nie ma — podkreślał minister energii.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Barbara Warpechowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Energetyka / Najwyższy czas na odwrót od węgla