Należy powrócić do podstaw

Jarosław Dominiak
17-12-2001, 00:00

Blisko dwa lata mijają od momentu, kiedy zaczęto mówić o konieczności poprawy standardów dotyczących nadzoru właścicielskiego. Dla drobnych inwestorów fakt stworzenia kodeksu dobrych praktyk był szczególnie ważny, gdyż to właśnie oni mieli stać się największymi beneficjentami takiego dokumentu.

W mojej opinii, to jednak nie interes akcjonariuszy mniejszościowych był głównym motywem do podjęcia prac nad kodeksem. Najwięksi inwestorzy, którzy do niedawna bez najmniejszych skrupułów utrwalali złe praktyki, nagle stali się orędownikami ich zupełnej eliminacji. Nie mogło być inaczej w sytuacji, gdy grono chętnych do inwestowania na polskiej giełdzie zaczęło się kurczyć w zastraszającym tempie, a atrakcyjność naszego rynku poważnie się zmniejszyła.

Niezależnie od tego czym kierowali się inicjatorzy prac w dziedzinie nadzoru właścicielskiego, fakt stworzenia szerokiej koalicji firm i instytucji działających na rzecz poprawy klimatu inwestycyjnego w naszym kraju należy uznać za spory sukces. Ponadto zbliżający się koniec roku zmobilizował twórców kodeksu do przedstawienia pierwszych efektów realizowanych prac. Zarówno inicjatywa zespołu pracującego pod patronatem GPW oraz KPWiG jak i Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową pozwoliła na identyfikację najbardziej istotnych zjawisk mających destrukcyjny wpływ na rodzimy rynek. Praktykowanie propozycji zapisów kodeksu dobrej praktyki mogłoby w znacznym stopniu polepszyć postrzeganie giełdy i chęć angażowania się szerszej grupy osób w inwestycje w papiery wartościowe.

Sama kodyfikacja oczekiwanych zachowań nie wyeliminuje złych praktyk. Niezależnie od tego jak dobrze przygotowany będzie taki dokument i jak liczne będzie grono firm oraz osób, które się z nim zapoznają, zawsze pozostanie pytanie, czy taki kodeks będzie respektowany przez większość. Mój niepokój potęguje doświadczenie, jakie zdobyliśmy obserwując rynek przez ostatnie kilka lat. Polskim standardem w dziedzinie poszanowania akcjonariuszy mniejszościowych oraz relacji najważniejszych organów spółki jest podejście, które wręcz nakazuje bazowanie na niedowładzie wymiaru sprawiedliwości oraz akceptacji stwierdzenia: co nie jest zabronione, jest dozwolone. Przecież przygotowywany kodeks będzie adresowany do tych samych ludzi, którzy dzisiaj tworzą polską rzeczywistość gospodarczą i rzadko kierują się w swoim działaniu etyką. Dlatego też już teraz należy pomyśleć nad mocnym marketingiem i możliwie najszerszym lobbingiem powstającego kodeksu, nie czekając na jego finalną wersję.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Dominiak

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Należy powrócić do podstaw