Spośród 12 gmin KSSE tylko Bielsko-Biała i Częstochowa nie naliczają podatku od nieruchomości firmom działającym na terenie strefy. Mimo protestów przedsiębiorców, pozostałe z tego nie zrezygnowały. Może to zwiększyć liczbę firm rezygnujących z planów inwestycyjnych.
Mimo protestów firm, aż dziewięć gmin: Dąbrowa Górnicza, Gliwice, Godów, Jastrzębie Zdrój, Leszczyny-Czerwionka, Pawłowice, Sosnowiec, Rybnik i Żory, z grona 12, na terenach których mieszczą się podstrefy Katowickiej SSE, zdecydowało się na ściąganie podatków od firm. Samorządowcy powołują się na zapis, mówiący o likwidacji ulg od podatku od nieruchomości dla firm funkcjonujących na terenach SSE, który wszedł w życie już 1 stycznia 2001 r.
Wysokość rocznego podatku dla gmin ustalono maksymalnie na 15,86 zł za mkw. od budynków, 0,56 zł za mkw. od gruntów oraz 2 proc. od wartości nieruchomości.
Zdaniem inwestorów, gminy powinny dotrzymywać umów, a ściąganie podatków godzi w ich prawa nabyte. Złamano też zasadę, według której prawo nie może działać wstecz. Ściągania podatków można bowiem uniknąć — na taki krok zdecydowały się Bielsko-Biała oraz Częstochowa, natomiast gmina Tychy zrezygnowała w części ze ściągania podatku od budynków.
— Osiągnęliśmy kompromis między potrzebami przedsiębiorstw oraz gminy — wyjaśnia Andrzej Dziuba, prezydent Tychów.
O prawne uregulowanie tej kwestii zabiegają też władze KSSE.
— Zapis w ustawie jest nieprecyzyjny. Przy ustalaniu budżetu gminy mogą, decyzją radnych, ograniczyć swoje prawo ściągnięcia podatków lokalnych od firm lub na wniosek przedsiębiorców, w uzasadnionych przypadkach, odstąpić od jego egzekwowania. Sprawą, pod naciskiem zainteresowanych firm oraz zarządzających SSE, zajęło się już Ministerstwo Gospodarki — wyjaśnia Piotr Wojaczek, prezes KSSE.
Celem jest uzyskanie jednoznacznego zapisu w ustawie o SSE, który daje gwarancję praw nabytych w postaci zwolnień również w podatkach lokalnych. Zarząd KSSE obawia się, że przeciągnięcie się regulacji prawnej może być przyczyną wzrostu odsetka firm, rezygnujących z planowanych inwestycji oraz tych, które uzyskały już zezwolenia, z dotychczasowych 5 do ponad 20 proc.