Napięcie polityczne opada, ale GPW na tym nie korzysta

Piotr Kuczyński
opublikowano: 2004-04-20 00:00

Po dość optymistycznej sesji w piątek nic się w czasie weekendu w USA nie wydarzyło. Martwiły jednak wydarzenia geopolityczne. Izrael zabił kolejnego lidera Hamasu. Dla giełd w najbliższym okresie to nie musi mieć wielkiego znaczenia, ale trzeba się liczyć z tym, że napięcie rośnie i mogą nastąpić kolejne zamachy. Część ekspertów mówi, że Hamas po zabiciu szejka Jassina był zbyt słaby, by zareagować. Część zaś twierdzi, że Hamas szykuje wielkie zamachy. Czas wyjaśni, kto ma rację. Na razie nastroje na giełdach będą przez to gorsze, ale tylko w nieznacznym stopniu. Nie to jest teraz najważniejsze.

Rynek wchodzi w niespokojny okres. Wyniki poda 174 z 500 największych spółek z indeksu S&P 500. Po reakcjach w zeszłym tygodniu widać, że doskonałe wyniki i prognozy (na przykład Apple) są przyjmowane z aplauzem. Po prostu nieco lepsze od prognoz w najlepszym wypadku wywołują lekki wzrost, a najczęściej całkiem spory spadek (realizacja zysków). Jednak inwestorzy polowali na wyniki. Jeśli rynek obligacji był spokojny (a była na to szansa), to wczoraj indeksy mogły wzrosnąć.

Dziś inwestorzy w Eurolandzie przed sesją w Stanach Zjednoczonych będą reagować na to, co pokaże kwietniowy indeks koniunktury niemieckiego instytutu ZEW, a nasz rynek dostanie dane o dynamice produkcji przemysłowej i budowlano-montażowej. Wpływ tych informacji będzie jednak nieznaczny. Europejskie dane makro zawsze nikną w cieniu amerykańskich, a GPW ma dobre dane w cenach. Jednak, gdyby sytuacja na giełdach była pozytywna, to fakt, że o 16.00 dostaniemy dobre dane, powinien bykom pomagać. Dzisiaj również Alan Greenspan, szef Fed, zeznaje przed senacką komisją ds. bankowości, ale bardziej oczekiwane jest jego jutrzejsze wystąpienie. Można więc spodziewać się jedynie wstępnego przygotowania. Z tym, że rynek amerykański nie bardzo będzie wiedział co robić — inwestorzy mogą się obawiać, że Alan Greenspan powie coś o szybszej podwyżce stóp. Po sesji nieco zamieszania mogą narobić wyniki i prognozy Motoroli.

Nasz rynek już w piątek zachował się bardzo dziwnie. Wielu inwestorów zareaguje gwałtownie na taką opinię, uważając, że skoro Platforma Obywatelska zapowiedziała brak poparcia dla ważnych ustaw z planu Jerzego Hausnera, to był powód do spadku indeksów. Tak, był, ale dla tych inwestorów, którzy nie znali bieżących wydarzeń. Już w czwartek wiadomo było, jak rozwinie się sytuacja polityczna, a wtedy indeksy rosły. Widać zresztą po rynku walutowym, że w piątek część napięcia opadła, bo dzięki decyzji Józefa Oleksego wzrosły szanse Marka Belki na stworzenie rządu (obowiązkowo z Jerzym Hausnerem). Poza tym głosowanie nad projektem ustawy o emeryturach i rentach przełożono na koniec miesiąca, a PO znowu nie mówi ustawie „nie”. Wczoraj zarządzający funduszami przeczytali w gazetach, jakie były piątkowe wydarzenia w polityce i doszli do wniosku, że sytuacja się poprawia. Oczywiście lekko kpię, ale co można poradzić na to, że zachowanie rynku jest dziwaczne?

Indeksy do połowy sesji lekko rosły, a rynkowi pomagał sektor bankowy (z wyłączeniem Pekao) po lepszych od prognoz wynikach Millennium. Bardzo mocny był jednak przede wszystkim PKN Orlen, któremu zawirowania polityczne zdają się wyłącznie pomagać. Potem jednak słabe nastroje panujące w Eurolandzie, a szczególnie kolejny spadek węgierskiego BUX osłabiły i nasz rynek. Szczególnie zachowanie rynku węgierskiego jest niepokojące. To może sygnalizować, że część zagranicznych funduszy postanowiła opuścić rynki regionu. W najbliższych dniach najbardziej prawdopodobne jest, że rynek będzie nadal bardzo zróżnicowany, a relatywnie bezpieczne będą spółki, które w połowie maja przedstawią dobre wyniki. Łatwo je wykryć — od pewnego czasu zachowują się lepiej niż rynek. Na sesjach korekcyjnych nie spadają albo spadają nieznacznie, a na wzrostowych są lepsze od indeksów. Trzeba szukać takich rodzynków.