Napiwki mogą zarżnąć kasyna

Dawid Tokarz
opublikowano: 02-02-2010, 00:00

Jeśli fiskus nie ustąpi, najwięksi operatorzy kasyn zapłacą po kilkadziesiąt milionów złotych podatku.

Firmy mają płacić za hojność hazardzistów

Jeśli fiskus nie ustąpi, najwięksi operatorzy kasyn zapłacą po kilkadziesiąt milionów złotych podatku.

Nowe drastyczne prawo, które weszło w życie na początku 2010 r., to nie koniec złych informacji dla branży hazardowej. Kolejny cios szykuje fiskus. Na jego celowniku znaleźli się operatorzy kasyn: ci, którzy na rewolucji hazardowej mieli ucierpieć najmniej. Świadczy o tym decyzja dyrektora Izby Skarbowej w Warszawie z 3 grudnia 2009 r., dotycząca Orbis Casino (OC), jednego z trzech potentatów na rynku (pozostali to Casinos Poland i Olympic Casino Poland). Organ skarbowy uznał, że "środki pieniężne w postaci napiwków przekazywanych przez klientów kasyna, trafiających do jednej puli, a następnie dzielonych i rozdysponowywanych pomiędzy pracowników, stanowią przychód pracowników ze stosunku pracy i podlegają opodatkowaniu łącznie z wynagrodzeniami za pracę, od których spółka, jako płatnik, ma obowiązek pobrania zaliczek na podatek".

Z informacji "PB" wynika, że to pierwsza taka decyzja fiskusa wydana wobec największych operatorów kasyn. I choć dotyczy jednej spółki i jedynie 2003 r. (a w związku z przedawnieniem większości ustaleń: jednego miesiąca tego roku), to może oznaczać nawet początek końca rodzimych kasyn. Żaden z operatorów bowiem do tej pory nie rozliczał napiwków tak, jak wynika z tej decyzji. Ich zdaniem, powinni je opodatkowywać pracownicy kasyna w ramach przychodów z "innych źródeł". Napiwki w całości są bowiem rozdzielane przez pracowników, a spółki nie wykorzystują ich w żaden sposób dla swoich potrzeb.

— Interpretacja zastosowana przez służby skarbowe może oznaczać, że musielibyśmy nie tylko płacić podatek, ale również odprowadzać składki na ZUS od kwot, na których wysokość nie mamy żadnego wpływu. Klient z fantazją daje krupierce 100 tys. zł, a my za to mamy płacić? Przecież to absurd — mówi osoba zbliżona do władz OC.

— Mamy trzy opinie prawne, że nie musimy płacić podatku od napiwków. Jednak w epoce polowań na hazard niczego nie można być pewnym — mówi Zbigniew Macioszek, wiceprezes Casinos Poland.

Służby skarbowe mogą pójść za ciosem i skontrolować rozliczanie napiwków np. z pięciu ostatnich lat, a wtedy zobowiązania każdego z trzech liderów rynku z odsetkami i karami wyniosą po kilkadziesiąt milionów złotych. Co więcej: kolejne zarządy spółek będą miały sprawy karnoskarbowe (władze OC z 2003 r. już taką mają), a o swoje będzie mógł się też upomnieć ZUS.

Pułapka fiskusa

Co na to resort finansów?

— Jeżeli pracodawca zbiera środki pochodzące z napiwków, a następnie rozdziela je między pracowników, napiwki są przychodem ze stosunku pracy — twierdzi Magdalena Kobos, rzecznik Ministerstwa Finansów (MF).

Operatorzy kasyn muszą je "zbierać", bo kolejne rozporządzenia MF regulujące sposób ewidencjonowania napiwków nakładają na nie wymóg ich "gromadzenia". Przedstawiciele OC mówią, że to pułapka zastawiona przez fiskusa. Kiedy bowiem wprowadzano obowiązek prowadzenia rejestru napiwków, MF zapewniało, że będzie służył on tylko temu, by firmy nie unikały płacenia 45-procentowego podatku od gier przez np. przesunięcie kwot z przychodów do napiwków (potwierdza to Marek Oleszczuk, były dyrektor Departamentu Gier w MF). Tymczasem kontrole fiskusa nigdy tego nie sprawdzały, a przykład OC pokazuje, że zamiast tego dane z rejestru służą do obciążania kasyn podatkiem od napiwków.

Prywatne pudełka

To dlatego od trzech lat w kasynach OC napiwki wrzucane są do prywatnych pudełek pracowników.

— To reakcja na pojawiające się już wtedy sugestie, że jeśli napiwki nawet na chwilę trafią do urządzeń spółki, będzie to oznaczać, że trafiły do "pracodawcy", i w ten cudowny sposób staną się przychodem ze stosunku pracy —tłumaczą przedstawiciele OC.

Nie są pewni interpretacji tej sytuacji przez fiskusa, szczególnie w kontekście obowiązku "gromadzenia" napiwków, wynikającego z rozporządzenia MF.

1,4

mld zł Tyle Polacy wydali w kasynach w 2009 r. To tylko nieco więcej niż rok (1,35 mld zł) i dwa lata (1,33 mld zł) wcześniej.

Prawie cały rynek podzielony jest między trzech graczy: Casinos Poland, Zjednoczone Przedsiębiorstwa

Rozrywkowe (ZPR) i Olympic Casino Poland.

Casinos Poland to spółka kontrolowana pośrednio przez skarb państwa (dwie trzecie jej udziałów należy

do Przedsiębiorstwa Państwowego Porty Lotnicze i PLL LOT). Ma siedem kasyn, w tym najbardziej dochodową w kraju placówkę w hotelu Marriott w Warszawie.

Grupa ZPR znanego biznesmena Zbigniewa Benbenka bezpośrednio ma tylko trzy kasyna. Kolejne dziewięć

prowadzi jednak Orbis Casino: spółka kontrolowana przez grupę ZPR (Orbis ma w niej tylko jedną trzecią udziałów). Grupa jest też jednym z liderów rynku salonów gier.

Olympic Casino Poland (OCP) prowadzi siedem kasyn i w 80 proc. należy do notowanej na GPW estoń-

skiej Olympic Entertainment Group. Do 2007 r. zarządzał i kontrolował OCP (z córką i synem) Ryszard Sobiesiak, jeden z bohaterów afery hazardowej. Po 2007 r. wiceprezesem spółki była Magdalena Sobiesiak, a pakiet 20-procentowy należał (i należy) do Marka Sobiesiaka.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy