Napływ inwestycji drugą młodością stref

Anna Leder
opublikowano: 28-11-2006, 00:00

Specjalne strefy ekonomiczne przeżywają renesans. Dlaczego? Bo są obszarami otwartymi na potrzeby inwestorów.

Eksperci przewidują, że specjalne strefy ekonomiczne (SSE) będą się rozwijać jeszcze kilka lat. Kiedyś jednak skończą się zwolnienia podatkowe i zabraknie terenów pod inwestycje. Na razie jest o co walczyć. Dzięki utworzeniu SSE zainwestowano w Polsce miliardy złotych i powstały tysiące miejsc pracy. Wygląda na to, że osiągnięcia te nie zostaną zaprzepaszczone.

Strefy będą ewoluowały z firm zarządzających infrastrukturą w spółki świadczące usługi dla innych firm — będą tworzyć parki inwestycyjne.

Z ulgą czy bez

Od ostatnich trzech lat przychody i zyski SSE systematycznie rosną. Ubiegły rok był pod tym względem rekordowy. Przychody wzrosły o ponad 7 proc., a zyski aż o niemal 80 proc. w stosunku do roku 2004.

— Głównym powodem tworzenia w latach 90. specjalnych stref ekonomicznych było dążenie do złagodzenia bezrobocia w wybranych regionach przez skierowanie tam inwestycji — przypomina Stanisław Rachelski, wspólnik w kancelarii Rachelski i Wspólnicy.

Z czasem zaczęły one spełniać jeszcze jedną ważną rolę.

— SSE napędzają innowacyjność. Pojawia się coraz więcej inwestorów świadczących usługi bazujące na zaawansowanych technologiach. Motorem napędzającym inwestycje nie jest już tania siła robocza — inwestorzy coraz częściej dostrzegają szansę na rozwój w specjalistycznej kadrze — mówi Krzysztof Lipka, partner w firmie doradczej KPMG.

Jajo czy kura

W ustawie o SSE określono zachęty finansowe, które miały być silnym bodźcem do lokowania nowych firm w obrębie stref.

— Warunkiem uzyskania zwolnień podatkowych jest zezwolenie, które wydaje minister właściwy ds. gospodarki — mówi Stanisław Rachelski.

W pierwszym etapie życia stref przedsiębiorcy posiadający zezwolenie uprawnieni byli do całkowitego zwolnienia z podatku dochodowego przez pierwsze 10 lat działalności oraz 50-procentowego zwolnienia aż do końca istnienia strefy.

— Polskie strefy są tworem unikatowym. W środkowo-wschodniej części Europy brak porównywalnych mechanizmów wsparcia przedsiębiorców. Strefy są instrumentem o dużej elastyczności — mają możliwość podążania za inwestorami w upatrzone przez nich lokalizacje. Przykładem jest strefa krakowska, która stworzona była na potrzeby firm zaawansowanych technologii, takich jak Motorola czy Comarch — ocenia Krzysztof Lipka.

Przeciętna strefa w Polsce ma dziewięć lokalizacji — często odległych od siebie. Rozproszenie wynika z faktu włączania do strefy lokalizacji wybranych pod inwestycje przez silnych inwestorów — np. w katowickiej — Opel, Isuzu, Lear Corporation, FIAT-GM Power- train, w mieleckiej — BRW, Lear Automotive.

— W latach 2001-03 inwestycje wyhamowały. Ożywienie gospodarcze nastąpiło dopiero po przystąpieniu Polski do Unii. Przyniosło drugą falę inwestycji i to właśnie ona wywołała drugą młodość stref — uważa Krzysztof Lipka.

Scenariusz albo dwa

Stanisław Rachelski zwraca uwagę, że ostatnia nowelizacja ustawy o SSE, która weszła w życie we wrześniu 2006 r., zwiększyła łączny obszar stref ekonomicznych z 8 do 12 tys. ha.

— Najatrakcyjniejsze tereny albo się wyczerpały, albo powoli się wyczerpują — twierdzi Krzysztof Lipka.

W niektórych strefach dostępna powierzchnia jest wykorzystana w 70-80 proc., choć są też strefy, które wykorzystały jedną trzecią powierzchni. Według raportu KPMG „Korzyści z komplementarności i współpracy — analiza specjalnych stref ekonomicznych oraz parków przemysłowych i technologicznych w Polsce”, w największym stopniu wykorzystane są tereny Tarnobrzeskiej SSE (ponad 80 proc. powierzchni). Największe rezerwy występują zaś w strefach krakowskiej i warmińsko-mazurskiej — pozostało tam po blisko dwie trzecie terenu do zagospodarowania.

— Mimo przeżywanego obecnie rozkwitu strefy muszą zakończyć działalność najpóźniej do 2017 r. Data likwidacji zapisana jest w traktacie akcesyjnym i nie wierzę, aby doszło do prób renegocjacji tego terminu. Trzeba pamiętać, że z każdym rokiem atrakcyjność SSE maleje. Cykl inwestycyjny w przypadku dużych projektów powoduje, że zyski pojawiają się dopiero po kilku latach, a bez zysków inwestor nie może wykorzystać najbardziej atrakcyjnej z zachęt oferowanych przez strefy, czyli ulgi podatkowej — mówi Krzysztof Lipka.

Zatem jeszcze tylko przez kilka lat SSE będą przyciągały nowych inwestorów. A co dalej?

Jednym z najbardziej naturalnych kierunków wydaje się przekształcenie SSE w parki inwestycyjne — klastery grupujące firmy działające w jednej lub zbliżonych branżach, np. AGD w Łódzkiej SSE, części motoryzacyjne w Katowickiej SSE czy high-tech w Krakowskiej SSE. Zdaniem doradcy z KPMG, receptą na sukces nie jest specjalizacja stref.

— Zmiana formy prowadzenia działalności nie gwarantuje sukcesu. Zarządzający strefami powinni przyciągnąć jak najwięcej inwestorów wielu branż — dodaje Krzysztof Lipka.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Leder

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane