Z naszego punktu widzenia pachnąca ropą i gazem Zatoka Perska to region jednolity, tymczasem jest on wewnętrznie skonfliktowany. Spółka interesów pod wodzą Arabii Saudyjskiej i ZEA rywalizuje właśnie z Katarem. Głównie chodzi oczywiście o gigantyczne pieniądze, ale dochodzą konflikty religijne między odłamami islamu, a także trzymanie przez Katar z Iranem. W latach 2017-21 rozgorzał nad zatoką konflikt polityczny i gospodarczy – na szczęście nie zbrojny – którego przejawem były restrykcje graniczne, handlowe i lotnicze. Boeing 737-800BJ „Ignacy Jan Paderewski” nr 0112 z wyprawą prezydencką w tamtym czasie nie mógłby nie tylko wykonać krótkiego skoku z Dohy do Abu Zabi, ale wcześniej w locie z Krakowa do Dohy nie skorzystałby z korytarza nad Arabią Saudyjską. Na szczęście w styczniu 2021 r. w wyniku nacisków USA i UE oraz mediacji Kuwejtu zawarto układ pokojowy i sytuacja znormalniała. Było to bardzo ważne dla spokojnego przebiegu dwóch kosztownych eventów globalnych, w których strony konfliktu rywalizowały wizerunkowo – najpierw Expo w Dubaju, a potem mundialu w Katarze. Zachód i generalnie świat zewnętrzny trzyma obie sroki za ogon, najlepszym przykładem jest Polska – naftową saudyjską, zaś gazową katarską.
Podmiotem specyficznym są ZEA, które skupiają siedem zróżnicowanych księstw. To wyjątkowy przykład skutecznego panarabizmu, początkowy zlepek coraz bardziej się ujednolica już ponad pół wieku, formalnie od 2 grudnia 1971 r. Notabene wspomniany Katar, a także Bahrajn wybrały niepodległość samodzielną, co stało się prapoczątkiem zatokowego konfliktu. W ZEA relacja jest czytelna – Abu Zabi to stolica federacji, odpowiednik Waszyngtonu, zatem emir jest prezydentem, natomiast Dubaj to bliskowschodni Nowy Jork i jego emir jest premierem ZEA. Notabene wzniesione na piasku centrum finansowe – tak naprawdę po prostu gigantyczna bańka – ma ambicję rywalizowania o prymat globalny z Nowym Jorkiem czy Szanghajem.
Oficjalna wizyta prezydenta w ZEA jest próbą naprawienia dyplomatycznego afrontu. Andrzej Duda miał być 6-7 grudnia 2021 r. na Dniu Polskim w naszym pawilonie na Wystawie Światowej Expo 2020 w Dubaju. Wtedy sensownie dołożył po drodze 4-5 grudnia wizytę oficjalną w Katarze. Wielki paradoks – dla mnie szokujący i niepojęty do dzisiaj – polegał na tym, że dodany punkt wcześniejszy się odbył, ale prosto z Dohy prezydent… wrócił do domu! Prowadząca pawilon Polska Agencja Inwestycji i Handlu była zaszokowana zerwaniem obietnicy, złożonej z rocznym wyprzedzeniem. W efekcie najwyższymi przedstawicielami władz Polski na Expo byli… wiceministrowie, tak niska i lekceważąca gospodarzy reprezentacja Rzeczypospolitej nie zdarzyła się nigdy od wznowienia w 1992 r. naszego członkostwa w Bureau International des Expositions oraz udziału w wystawach.

Powodem tamtej zdumiewającej wolty był… brak zaproszenia od prezydenta ZEA do wizyty oficjalnej na podobieństwo Kataru. A przecież wtedy bardzo wiele głów państw i szefów rządów, zarówno z UE, jak też z egzotycznych kontynentów, wpadało wyłącznie do Dubaju na Expo, by podnieść rangę własnego dnia narodowego, i nie widziało stolicy Abu Zabi. Po wybuchu wojny Andrzej Duda faktycznie nie miał już możliwości nadrobienia do 31 marca 2022 r. fatalnego błędu i pawilonu nie zobaczył. Obecny prezydent szejk Muhammad ibn Zajid Al Nahajjan, który formalnie objął urząd 14 maja 2022 r. po śmierci starszego brata, zaproszenie wystosował, ale pamięć naprawdę ma doskonałą…
