Narasta fala bankructw

opublikowano: 02-04-2012, 00:00

I kwartał br. przyniósł falę upadłości. Tak źle już dawno nie było. Najbardziej cierpi branża budowlana.

Liczba upadłości w I kwartale br. rosła w tempie trzykrotnie szybszym niż rok wcześniej — wynika z informacji Euler Hermes. Ubezpieczyciel podaje, że w tym czasie sądy ogłosiły upadłość 227 firm, podczas gdy rok wcześniej było ich 193.

Wszystko wskazuje na to, że trend wzrostowy upadłości jest stały. Do mniejszej liczby danych dotarł Coface, według którego sądy ogłosiły upadłość 181 firm. Problemy upadłości w szczególnym stopniu dotknęły branży budowlanej.

— Już w IV kwartale ubiegłego roku (a także w kolejnych miesiącach) wzrastała liczba zleceń windykacyjnych i wartość niezapłaconych należności, zwłaszcza w budownictwie. W tej branży wzrost był najbardziej spektakularny — wartość zleconych Euler Hermes do odzyskania należności firm budowlanych była trzykrotnie wyższa niż rok wcześniej, na przełomie sezonu 2010/2011 — twierdzi Grzegorz Hylewicz, dyrektor Działu Windykacji w Euler Hermes.

Upadłości w firmach produkcyjnych i hurtowniach według wyliczeń Euler Hermes utrzymały się na stałym poziomie, znacznie wzrosła natomiast liczba bankrutów wśród sklepów detalicznych — o 60 proc. Ubezpieczyciel wróży dalszą tendencję wzrostową upadłości w najbliższych miesiącach.

— Na skutek problemów wykonawców robót budowlanych oraz sklepów detalicznych kłopoty w dalszej kolejności dotknąć mogą producentów materiałów budowlanych, branżę stalową, ich dystrybutorów, a także dystrybutorów artykułów spożywczych. Nie od razu musi to przekładać się na wzrost upadłości firm w sektorach, zaopatrujących branże przeżywające kłopoty, ale z pewnością je osłabi i znajdzie odbicie w ich wynikach finansowych — twierdzi Tomasz Starus, dyrektor Biura Oceny Ryzyka i główny analityk w Euler Hermes.

Z kolei Coface wyliczył, że tendencja wzrostowa upadłości w budownictwie utrzymuje się od 2008 r. W I kwartale br. stanowiły ponad 23 proc. wszystkich postanowień, podczas gdy w całym 2011 r. udział ten wynosił 20 proc., a w 2009 r. zaledwie 10 proc.

— Na rosnących zatorach płatniczych najbardziej cierpią małe firmy wykonawcze, o małych zasobach kapitałowych, bardzo wrażliwe na wszelkie opóźnienia w płatnościach ze strony odbiorców. Lepiej jest w przemyśle, który wciąż korzysta z rozwijającego się eksportu oraz znaczącego popytu wewnętrznego — mówi Marcin Siwa, dyrektor działu oceny ryzyka ubezpieczyciela należności Coface Poland.

Coface uważa, że przyczyną utrzymania się wzrostu upadłości w 2012 r. będzie przewidywane słabsze tempo wzrostu gospodarczego i rosnący poziom ryzyka handlowego. Dane ubezpieczyciela mówią, że niewypłacalność w I kwartale w największym stopniu dotyczyła małych i średnich firm.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sylwia Wedziuk

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu