Europejski Kongres Gospodarczy (EKG) tradycyjnie już poświęca panele narodowym aspiracjom kosmicznym. Corocznie podejmowane są nieco inne wątki, ale wnioski okazują się podobne – w Polsce to sektor wciąż niszowy, hermetyczny, ale niezwykle innowacyjny i perspektywiczny.
Profesor Grzegorz Wrochna, prezes Polskiej Agencji Kosmicznej – która skrótowo nazywa się nie PAK, lecz z angielska POLSA – zachowuje podczas takich debat urzędowy optymizm. Program ponoć jest tuż, tuż, Ministerstwo Rozwoju i Technologii już ustawiło ten dokument w kolejce legislacyjnej. Jego brak absolutnie nie może przekreślać osiągnięć na wielu polach. Przykładem może być pilotażowe uruchomienie Narodowego Systemu Informacji Satelitarnej czy uczestnictwo w programie bezpieczeństwa kosmicznego dzięki wykorzystaniu sieci teleskopów. Najświeższym powodem do dumy jest udział w misji JUICE (Jupiter Icy Moon Explorer), sztandarowym przedsięwzięciu Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA). Wystrzelona z Gujany Francuskiej sonda dotrze do układu Jowisza i zbada trzy lodowe księżyce: Ganimedesa, Europę i Kalisto. Instrumenty pomiarowe i komponenty opracowały zespoły z wielu krajów, w tym znaczący był udział firm z Polski.
Paweł Pacek, dyrektor Biura Rozwoju Technologii Agencji Rozwoju Przemysłu, podkreśla że środowisko kosmiczne to nie tylko podmioty komercyjne. W ich otoczeniu utworzył się już ekosystem obejmujący wiele podmiotów i organizacji. Barierą rozwojową pozostaje oczywiście brak pieniędzy, ponieważ wciąż mało znajduje się chętnych do finansowania dziedziny, która zyski przynosi bardzo odsunięte w czasie. Fundamentami kosmicznego ekosystemu w naturalny sposób były uczelnie i instytuty badawcze. Biznes dołączał bardzo ostrożnie, ale obecnie liczbę zatrudnionych w tym sektorze szacuje się już na kilka tysięcy.
Paweł Wojtkiewicz, prezes Związku Pracodawców Sektora Kosmicznego, doprecyzował, że na portalu ESA zarejestrowanych jest około 400 podmiotów polskich, ale to liczba złudna. Firm znaczących działa mniej więcej 30-40. To mało, ale jeszcze dekadę temu dawało się policzyć je na palcach. Państwowa składka do ESA jest niewielka, znajdujemy się w połowie europejskiej stawki, a to wskaźnik bardzo ważny dla możliwości uzyskiwania korzyści z przynależności. Prozaiczne relacje ekonomiczne powodują, że trwa zjawisko emigracji zdolnych fanów kosmosu do państw oferujących im znacznie lepsze warunki.
Grzegorz Brona, prezes giełdowej spółki Creotech Instruments, podkreślił, że w gospodarkach Zachodu trzy czwarte kosztów programów kosmicznych pokrywają budżety państw, a jedynie ćwiartka przypada na sektor prywatny. Bardzo ważna jest okoliczność, że wydatki kosmiczne zaliczane są do obronnych, ponieważ to sektory bardzo sobie bliskie. Tymczasem u nas cała branża może liczyć na jedynie śladowe dofinansowanie budżetowe, zaś z dotacji ESA na… kilkanaście milionów euro rocznie. Dlatego Polska szczyci się co najwyżej dorobkiem w produkcji komponentów, podzespołów czy pojedynczych urządzeń, które udaje się wystrzelić na pokładach zagranicznych statków.
Od stanowisk panelistów reprezentujących drobny przemysł kosmiczny zdecydowanie różnił się głos Agaty Kołodziejczyk, właścicielki Analog Astronaut Training Center. W krakowskiej Akademii Górniczo-Hutniczej tworzy habitat, czyli technologiczne siedlisko umożliwiające symulację przebywania w przestrzeni pozaziemskiej. Stworzy ono warunki zbliżone do istniejących podczas misji księżycowych i marsjańskich. Jego twórczyni nie zgadza się na sprowadzanie eksploracji kosmosu do wątku coraz silniejszych rakiet oraz… pieniędzy. Podkreśla ogromne znaczenie bioinżynierii i astrobiologii, które nakazują powrót gwiezdnych aspiracji człowieka do ziemskich korzeni. Habitat to unikalne środowisko ekstremalne, wprowadzające umysł w nowe bodźcowanie, dokonujące przeorganizowania sposobu myślenia.
Te wzniosłe cele można uznać za konkluzję panelu. Uczestnicy zgodnie wyrazili nadzieję, że doktor Sławosz Uznański – kandydat na astronautę, wpisany przez ESA na razie na listę rezerwową – kiedyś naprawdę poleci i Mirosław Hermaszewski, notabene niedawno zmarły, już nie będzie jedynym Polakiem w kosmosie. Oczywiście nie licząc selenonauty Twardowskiego….

