
Na finiszu indeks Dow Jones IA, który miał największe problemy z wyjściem nad kreskę ostatecznie zyskiwał 0,51 proc. Wskaźnik szerokiego rynku S&P500 drożał o 0,99 proc. Natomiast technologiczny Nasdaq Composite wybił się o 1,36 proc.
Impulsem dla strony popytowej na amerykańskich giełdach był przede wszystkim raport kwartalny Tesli. Największy na świecie producent samochodów elektrycznych mimo problemów z dostawami pojazdów, m.in. z powodu lockdownów w Chinach, mógł zaliczyć drugi kwartał do relatywnie udanych. Spadek zysku okazał się niższy niż spodziewali się analitycy.
Amerykański gigant, odnotował w okresie kwiecień-czerwiec 2022 r. skorygowany zysk na akcję na poziomie 2,27 USD podczas gdy mediana rynkowa mówiła o wartości rzędu 1,81 USD.
Przychody spółki, za którą stoi miliarder Elon Musk, zmniejszyły się do 16,93 mld USD z 18,76 mld USD kwartał wcześniej, przerywając passę rekordowych wyników sprzedaży.
Wsparcie Tesli, której akcje momentami drożały o 9 proc. okazało się na tyle mocne, ze pozwoliło zrównoważyć straty jakie stały się udziałem sektorów telekomunikacyjnego (szczególnie słabo zaprezentował się koncern AT&T) i energetycznego. Temu drugiemu szkodziła przede wszystkim taniejąca ropa, której wycena w przypadku odmiany WTI zdecydowanie zeszła poniżej progu 100 USD/b.
Na rynkach powoli robi się nerwowo w oczekiwaniu na przyszłotygodniowe posiedzenie FOMC, które podejmie decyzję o kolejnej podwyżce stóp procentowych. O ile sama podwyżka jest pewna, pytaniem pozostaje w jakiej skali zostanie ogłoszona. Najbardziej czarny scenariusz, który do niedawna rozważano, mówiący o 100 pkt bazowych wydaje się już nierealny. Wiele wskazuje na to, że FOMC znów opowie się za 75 pkt, tak jak miało to miejsce w czerwcu.
Ważny dla przyszłego kierunku w jakim podążać będzie parkiet może okazać się też odczyt dotyczący dynamiki PKB w II kw. Niestety prognozy mówią o jego ujemnej zmianie.
Pogarszającą się kondycję największej gospodarki świata potwierdza najnowszy odczyt wskaźnika oddziału Fed z Filadelfii. Opadł ona w oszacowaniu na lipiec do -12,3 pkt. Tak złe prognozy dla tego ważnego gospodarczo regionu USA nie były od 1979 r.
Kolejny raz wzrosła liczba tzw. nowych bezrobotnych co wskazuje na osiągnięcie już stanu maksymalnego zatrudnienia i zmiany nastawienia coraz większej liczby firm, zaczynających redukować zatrudnienie przed spodziewaną recesją.
