Nastąpiła stabilizacja złotego

Piotr Burza
opublikowano: 2000-01-13 00:00

Nastąpiła stabilizacja złotego

Wtorkowa wypowiedź Jarosława Bauca, wiceministra finansów, że złoty przed uwolnieniem musi przez dłuższy czas pozostawać stabilny, spowodowała ochłodzenie nastrojów wśród inwestorów. Napływ zagranicznego kapitału na nasz rynek walutowy znacznie się przez to zmniejszył. Do niewielkiego obniżenia wartości naszej waluty przyczyniły się również spadki na światowych giełdach, czego skutkiem było powstrzymanie się Zachodu przed inwestowaniem na naszym rynku kapitałowym.

Wczoraj złoty otworzył się stabilnie, na poziomie 2,78/2,88 proc. powyżej centralnego parytetu. Za dolara płacono 4,0625/65 zł, a za euro 4,2083/33 zł. W czasie trwania porannej sesji poziom naszej waluty powrócił do 3,07/2,94 proc. odchylenia od parytetu. Dolar kosztował 4,0610/60 zł, a euro 4,1946/10 zł. Zgodnie z prognozami ekspertów, w czasie trwania sesji złoty utrzymywał się na poziomie zbliżonym do 3 proc. powyżej parytetu, bez większych skoków wartości.

W ZWIĄZKU z odpływem z rynku międzybankowego 1,591 mld zł netto oprocentowanie jednodniowego pieniądza wzrosło. Depozyty O/N otworzyły się na poziomie 16,60/17,05 proc., a T/N na poziomie 16,60/1710 proc. Bank centralny, w związku ze wzrostem oprocentowania depozytów, powstrzymał się od operacji otwartego rynku.

Na rynku bonów skarbowych ponownie zapanowała stagnacja. Wczoraj odnotowano zaledwie kilka zleceń sprzedaży, co spowodowało wzrost rentowności bonów 52-tygodniowych do 16,05 proc. Zdaniem ekspertów, utrzymywanie się relatywnie wysokiego poziomu tych walorów wynika przede wszystkim z dużej oferty sprzedaży obligacji. Inwestorzy zachodni preferują zakupy tych papierów ze względu na znacznie dłuższe terminy ich zapadalności, co przy prognozowanej poprawie naszych wskaźników makroekonomicznych naszego kraju jest znacznie lepszą inwestycją. Nadal nie widać zainteresowania funduszy emerytalnych rynkiem bonów skarbowych, co jest zaskoczeniem dla wielu specjalistów. Papiery te są uznawane bowiem za pewną inwestycję, zapewniającą zarazem relatywnie wysoką stopę zwrotu.

NA ŚWIATOWYCH rynkach euro znów zaczęło dołować. Przyczynił się do tego spadek produkcji przemysłowej w Niemczech. Nowa waluta europejska kosztowała już tylko 1,03 USD.