Następcę trzeba sobie wychować

opublikowano: 11-06-2012, 00:00

Firma: Aby rodzinne przedsiębiorstwo przeszło w odpowiednie ręce, sukcesora trzeba dobrze przygotować. Konspolowi się to udaje

Firmy rodzinne, przekazywane w ręce kolejnych pokoleń, mogą przetrwać wieki. Jednak sukcesy i stabilność nawet w tego rodzaju instytucjach nie pojawiają się automatycznie. Wielu właścicieli rodzinnych przedsiębiorstw już wie, że ich przetrwania nie zapewni testament czy podpisanie umowy sprzedaży. Sukcesja nie jest bowiem zdarzeniem, tylko złożonym i skomplikowanym procesem. Sukcesorem nie można się stać z dnia na dzień. Potencjalnego następcę trzeba przygotowywać latami.

— Jakość przygotowania sukcesora ma olbrzymi wpływ na powodzenie sukcesji. W związku z tym ten proces wymaga jasnego planu, cierpliwości jego realizacji, a ponad wszystko czasu i uczciwej komunikacji — przekonuje Tomasz Wróblewski, partner zarządzający Grant Thornton.

Trudno jednak o receptę na dobry plan wychowania następcy, który zachęci go do przejęcia biznesu. Czasem wszelkie starania miewają wręcz skutek odwrotny i dzieci właścicieli firm rodzinnych ani myślą o przejmowaniu biznesu.

— Mam wielu znajomych, prowadzących firmy rodzinne, których dzieci poszły w zupełnie inną stronę, a rodzinny biznes najchętniej by sprzedały — potwierdza Kazimierz Pazgan, twórca i właściciel firmy Konspol, produkującej i przetwarzającej drób. A to często dla rodziców, którzy poświęcili firmie spory kawał swojego życia, tragedia.

Sam o następstwo dla siebie martwić się już nie musi — syn Konrad od kilku lat zasiada w zarządzie, a córka Magdalena pełni funkcję przewodniczącej Rady Nadzorczej. Szanse, że w przyszłości staną się dwuosobowym zarządem, jak zakłada cel, są bardzo duże.

Z kurczakami od małego

Na pytanie, jak Pazganom udało się przygotować i zachęcić dzieci do przejęcia biznesu, Kazimierz Pazgan odpowiada śmiechem.

— Cieszy mnie, że się nie zniechęciły, po tym, czego na co dzień doświadczały w domu — mówi Kazimierz Pazgan.

Bo dom Pazganów problemami Konspolu żył bez przerwy, również podczas rodzinnych obiadów. A trudności, szczególnie w tak dużej organizacji, na co dzień jest mnóstwo. Dzięki temu dwójka młodych Pazganów zna problemy pojawiające się w firmie, a ponadto dobrze wie, że własny biznes to przede wszystkim praca, poświęcenia i ogromna odpowiedzialność.

— Ale jednocześnie są świadomi tego, że nigdzie nie jest łatwo i warto udoskonalać to oraz dbać o to, co już zostało stworzone, niż zaczynać od zera — twierdzi Kazimierz Pazgan.

W utrwaleniu tego drugiego przeświadczenia pomogła praca fizyczna, na przykład podczas wakacji, w różnych działach Konspolu. Dzieci z własnej inicjatywy chciały poznać cały proces produkcyjny.

— Dzięki pracy na produkcji, w roli szeregowego pracownika, doceniam pracę zatrudnionych tam osób. Wiem, jak bardzo może się dłużyć dzień, kiedy przez osiem godzin trzeba stać przy taśmie i robić stale to samo — mówi Magdalena Pazgan.

W dodatku przy mięsie, które potrzebuje odpowiednio chłodnej temperatury.

Ponadto już w wieku kilkunastu lat każde z nich uczestniczyło w radach wykonawczych.

— Pierwszy raz był nudny, bo moje uczestnictwo polegało jedynie na słuchaniu przez 5 godzin wywodów, z których nic nie rozumiałam. Ale w miarę upływu czasu oboje z Konradem zaczynaliśmy rozumieć omawiane problemy na tyle, że nasz udział stawał się czynny — robiliśmy uwagi i wtrącaliśmy komentarze, co też w takim młodym wieku dawało nam niemało pewności siebie — opowiada Magdalena Pazgan.

Miało to swoje dobre i złe strony. Młodzi Pazganowie wgłębiali się w tajniki funkcjonowania firmy, ale wśród pracowników, którzy znają ich od dziecka i dla których bez względu na wiek dziećmi pozostaną, trudno było sobie wyrobić autorytet. A kadrę Konspol ma bardzo wierną. Wielu pracowników w przyszłym roku, podczas 30-lecia istnienia firmy, jednocześnie będzie świętowało swój trzydziestoletni staż pracy.

Wszystkie drogi do Konspolu

Obecne zaangażowanie w Konspol nie oznacza, że Magdalena i Konrad nie mieli własnych pomysłów na życie. Konrad od najmłodszych lat wykazywał zdolności biznesowe i zanim na dobre odrósł od ziemi, tworzył biznes za biznesem. Już w wieku kilkunastu lat handlował bydłem, papugami, gołębiami i końmi. Młody Pazgan sprzedawał nawet wizytówki pracownikom Konspolu. Magdalena w każdej z firm brata znajdowała zatrudnienie, ale później za aprobatą rodziców poszła na prawo.

Jednak bez względu na te plany okazuje się, że wszystkie drogi i tak prowadzą do Konspolu. Konrad już od sześciu lat zasiada w zarządzie, a Magdalena oprócz przewodniczenia radzie nadzorczej angażuje się mocno w obsługę prawną firmy. W końcu własny prawnik to skarb.

— Jak tylko Magda skończyła studia, wpadliśmy z Konradem na pomysł, żeby wszystkie umowy wysyłać jej do sprawdzenia. Za każdym razem bardzo się angażuje i wracają pokreślone — mówi Kazimierz Pazgan.

— To też jest specyfika rodzinnego biznesu — mamy kilu prawników na etacie, ale wysłanie umowy do mnie to pewność, że zajmę się nią bardzo dokładnie, żeby jak najlepiej zabezpieczyć interesy naszej firmy. W końcu robię to dla siebie — wtóruje mu Magdalena Pazgan.

Trzecie dziecko

Dzięki codziennemu kontaktowi z Konspolem od najmłodszych lat trudnosobie teraz wyobrazić kogoś, kto zna biznes lepiej niż Konrad i Magdalena. Trudno też obdarzyć kogoś większym zaufaniem. Kazimierz Pazgan przekonuje, że pracowników miał wielu, ale na rodzinie nie zawiódł się nigdy. Jednak odpowiednie przygotowanie dzieci do przejęcia firmy polega nie tylko na stopniowym wdrażaniu ich w jej tajniki. Prawdziwą sztuką jest przekonanie, że firma rodzinna to wspólny cel, który warto rozwijać. A to już zależy i od samych dzieci, i od odpowiedniego podejścia. W przypadku Pazganów wszystko stało się zupełnie naturalnie.

— Rodzice nigdy nie naciskali, żebyśmy zajęli się Konspolem, choć zawsze sugerowali, że nie chcieliby go sprzedać. To ich trzecie dziecko — tłumaczy Magdalena.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sylwia Wedziuk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu