Naszą muzą jest czerwona kapusta

Patrycja Pustkowiak
opublikowano: 2023-06-02 13:45

Najbardziej lubią malować i gotować. Starają się też żyć w zgodzie z naturą. Wiedząc, że farby akrylowe zanieczyszczają środowisko, wymyśliły dla nich ekologiczną alternatywę. Karolina Gębka i Aleksandra Ignasiak stworzyły naturalne barwniki dla artystów, m.in. z kapusty. Pomysł chwycił i teraz rozwijają swój start-up Slow Painting Studio.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja
Pomysł na biznes:
Pomysł na biznes:
Karolina Gębka i Aleksandra Ignasiak postanowiły połączyć branżę spożywczą i artystyczną, czerpać z resztek roślin i przekształcać je w farby malarskie. Swoje pomysły realizują, rozwijając start-up Slow Painting Studio.
materiały prasowe

Są absolwentkami łódzkiej Akademii Sztuk Pięknych. To tam poznały się kilkanaście lat temu. Choć Karolina Gębka siedem lat temu wyjechała do Berlina, a Aleksandra Ignasiak nadal mieszka w Łodzi, nie zaszkodziło to ich przyjaźni, która przerodziła się we wspólne działanie zawodowe.

– Mamy podobną energię, wrażliwość artystyczną i – jak się okazuje – spojrzenie biznesowe. Łączy nas też pasja do kulinariów, która stała się podstawą pracy nad naszym projektem. Ja przez sześć lat prowadziłam restaurację w Łodzi, a Karolina po prostu uwielbia gotować – mówi Aleksandra Ignasiak.

Połączenie sztuki i kulinariów było więc dla nich naturalne.

– Jesteśmy też domatorkami, więc pomysł na tworzenie farb w kąciku kuchennym był nam bardzo bliski – dodaje Karolina Gębka.

W stronę ekorozwiązań

Barwniki ze wszystkiego:
Barwniki ze wszystkiego:
Malarki przyznają, że skupiają się na kuchennym środowisku. Wytwarzają barwniki z czerwonej kapusty, czarnego bzu, liści brzozy, buraków, malin i wielu innych roślin jadalnych.
materiały prasowe

Wspominają, że z pomysłem na farby z warzyw czy ziół wiążą się eksperymenty z dzieciństwa, choćby przygotowywanie przetworów w kuchni, ale też plenery malarskie, na które jeździły jako studentki. Coraz bardziej doceniały naturę i zaczęły poszukiwania alternatywy dla zanieczyszczających środowisko farb akrylowych, których dotąd używały.

– Taki trend panuje teraz na świecie – poszukujemy ekologicznych odpowiedników rzeczy, których dotychczas używałyśmy. Wolimy zjeść burgera z buraka niż z wołowiny, a płyn do czyszczenia kuchni zrobić z octu, niż kupić środek przemysłowy. Świat sztuki nie nadążał za tymi zmianami. Malowanie akrylami nie zgadzało się z tym, jak chcemy żyć, z naszą samoświadomością i troską o naturę – mówi Aleksandra Ignasiak.

W pandemii świat zwolnił. Mogliśmy na nowo przyjrzeć się naszemu życiu, podjąć nowe decyzje. Łódzkie artystki dostrzegły wtedy ogromną ilość odpadów, szczególnie resztek z kuchni.

– Patrzyłyśmy, ile ich się zbiera po każdym posiłku, i postanowiłyśmy je wykorzystać. Z roślin jadalnych można robić wywary, ale też pozyskiwać barwniki. Postanowiłyśmy połączyć branżę spożywczą i artystyczną, czerpać z resztek roślin i przekształcać je w farby malarskie. Czego używamy? Przede wszystkim czerwonej kapusty. To nasza muza, bardzo płodne warzywo! Ale nie tylko – uwielbiamy też malować czarnym bzem – opowiadają artystki i wspólniczki.

Najważniejsza jest chwila tworzenia

Nowe doświadczenia:
Nowe doświadczenia:
Założycielki Slow Painting Studio nie chcą zanieczyszczać przyrody, a to ma konsekwencje – kolor zanika w czasie. Uważają, że tkwi w tym potencjał dla branży artystycznej, bo taki sposób traktowania sztuki uczy nowego spojrzenia na proces twórczy.
materiały prasowe

To nie wyczerpuje listy darów natury, z których można pozyskiwać kolor. Pomysłodawczynie ekofarb wykorzystują też liście brzozy, jagody, porzeczki, pokrzywę, a nawet grzyby. Dużo czasu spędzają w kuchni, przygotowując wywary, soki czy kiszonki i łącząc je z innymi składnikami, które pozwalają uzyskać bogatą paletę barw.

Na czym dokładnie to polega? Nie wszystko mogą zdradzić, w końcu chcą opatentować sekretne receptury. Część tajników produkcji można jednak poznać podczas warsztatów, które prowadzą. Zapewniają, że to jasne, zgodne z naturą procedury. Pewne rzeczy mogą jednak zaskakiwać twórców pracujących dotychczas z nieekologicznymi materiałami. Ekofarby produkowane przez łódzki team są naturalne, więc reagują na światło i tlen, zmieniają się w czasie.

– Pracujemy z pomysłem na kolor efemeryczny, biodegradowalny. Nie chcemy zanieczyszczać przyrody, a to też ma konsekwencje – kolor zanika w czasie. To jednak zgodne z naszą filozofią – chcemy doświadczać chwili tworzenia dzieła i obcowania z nim. To, że ono po jakimś czasie znika, w ogóle nas nie martwi, wręcz przeciwnie – fascynuje. Tkwi w tym duży potencjał dla branży artystycznej, bo taki sposób traktowania sztuki uczy nowego spojrzenia na proces twórczy – mówi Aleksandra Ignasiak.

Od start-upu do firmy

Działania:
Działania:
Karolina Gębka i Aleksandra Ignasiak dotarły ze swoim pomysłem m.in. na targi Milan Design Week, gdzie wystawiły się obok innych projektów zaangażowanych w ekologię. Były też w Stanach na konferencji biznesowej związanej z branżą konfekcyjną, gdzie opowiadały o pozyskiwaniu naturalnych pigmentów.
materiały prasowe

Pomyślały, że trzeba iść za ciosem i opatentować pomysł. A może też zmonetyzować. Założyły start-up. Łódzki konkurs Masz pomysł na start-up był inkubatorem ich pomysłów. I pierwszym zderzeniem z rzeczywistością. Mówią, że jako dusze artystyczne miewają czasem dość utopijne wizje i wyznaczają sobie szalone cele. Biorąc udział w konkursie, chciały sprawdzić, czy będą mogły pójść na kompromis z własnym sposobem myślenia, funkcjonowania. Wymyśliły start-up, który będzie oferował produkty i usługi. Chcą nie tylko tworzyć ekologiczne farby, lecz także prowadzić warsztaty artystyczne, które wprowadzałaby w tajniki używania innowacyjnych produktów i pokazywały ich możliwości.

Dostały się do finału, przyznano im wyróżnienie finansowe. Potem zaproszono do wzięcia udziału w Milan Design Week i wystawie Materialized, a następnie w wystawie Ethical Colour, warsztatach i konferencji Color Beyond w Tucson, w Arizonie, poświęconych projektowaniu koloru w sposób etyczny. Teraz planują przekształcenie start-upu w firmę – od roku szukają odpowiedniego modelu biznesowego, inwestorów i współpracowników, którzy pomogliby im rozkręcić biznes.

– Bierzemy udział w Akceleratorze Biznesu, pracujemy nad przepisami na nasze produkty – biodegradowalne farby dla artystów. Myślimy też o plastycznych materiałach dla dzieci, tyle że to długa droga – trzeba uzyskać atesty i pozwolenia. Na razie działamy na małą skalę, dla siebie. Kiedy pozyskamy wsparcie finansowe, będziemy rozwijały projekt. Planujemy założenie laboratorium, bo teraz po prostu pracujemy w swoich domach. Zresztą zdalnie, bo mieszkamy w innych krajach. W niczym to jednak nie przeszkadza – pandemia przyzwyczaiła nas do tego trybu pracy – Karolina Gębka.

Plany:
Plany:
Wspólniczki nie tylko chcą tworzyć ekologiczne farby, lecz także prowadzić warsztaty artystyczne, które wprowadzałaby uczestników w tajniki używania innowacyjnych produktów i pokazywały ich możliwości.
materiały prasowe

Artystki przyznają, że pod wpływem naturalnych farb zmienia się też ich sztuka.

– Najpierw malowałam geometrycznie, a prace, które powstają na bazie barwników roślinnych, są bardziej organiczne. Więcej w nich powrotu do natury. Poza tym kiedy używam naszych farb, otwieram się na wspomnienia związane z roślinami, które były źródłem barwników, czy miejscami, w których je zebrałyśmy – mówi Aleksandra Ignasiak.

– Naturalne barwniki inspirują nas i dają nam mnóstwo nowych możliwości. Chcemy dzielić się nimi z innymi – kończy Karolina Gębka.