Nasza waluta znów traci na wartości

Marek Nienałtowski
opublikowano: 2003-05-28 00:00

Podczas drugiej w tym tygodniu sesji złoty nieco osłabł. Wraz ze wzrostem kursu EUR/USD do rekordowo wysokiego poziomu cena euro do złotego wzrosła z 4,3500 do 4,3840. W pierwszej części sesji cena dolara do złotego spadła z 3,6810 do 3,6665 i była najniższa od 4 lutego 1999 r. W kolejnych godzinach handlu niski poziom kursu USD/PLN skłonił inwestorów do zakupu „zielonych”, a cena amerykańskiej waluty zwyżkowała nawet do 3,6820 zł.

W trakcie sesji Janusz Krzyżewski z RPP powiedział, że kurs euro na poziomie 4,35-4,40 zł wydaje się „dość wyśrubowany”. Dodał, że zbyt wysoki poziom kursu EUR/PLN zwiększy koszty obsługi długu zagranicznego i wydatki budżetowe i byłby korzystny tylko dla eksporterów. Z kolei Hanna Gronkiewicz-Waltz, była prezes NBP, wyraźnie opowiedziała się przeciwko planom resortu finansów, dotyczącym wykorzystania części środków z rezerwy rewaluacyjnej utrzymywanej przez NBP. Jej zdaniem, do wykorzystania rezerwy mogłoby dojść jedynie w przypadku jakiejś nadzwyczajnej spłaty długów przez Polskę. Inaczej jest to „niefortunne rozwiązanie”, które oznacza dodrukowanie pieniędzy w momencie, gdy stan gospodarki zaczyna się poprawiać. O godz. 17.00 dolar wyceniany był na 3,6770 zł, a euro na 4,3795 zł.

Dziś zakończy się dwudniowe posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej. Rynek oczekuje, że RPP zdecyduje się na obniżkę poziomu stóp procentowych o 25 pkt bazowych. Jeżeli rada nie zaskoczy, złoty powinien postać stabilny.

W Azji przez większą część wtorkowej sesji notowania amerykańskiej waluty do jena poruszały się w przedziale 116,62–117,18. Inwestorzy, pomimo trwającego odwrotu od amerykańskiej waluty, wstrzymywali się ze sprzedażą dolarów. Ich niepokój budziło fakt, że w przypadku zbyt dużego spadku kursu USD/JPY, podobnie jak miało to miejsce w ostatnim okresie, na rynku może interweniować Bank of Japan. W ciągu dnia wiceminister finansów ds. międzynarodowych Zembei Mizoguchi po raz kolejny podkreślił, że władze mogą podjąć działania niezbędne dla ograniczenia zbyt silnych zmian na rynku walutowym. O godz. 17.00 dolar wyceniany był na 116,40 JPY.

Spadki kursu USD/JPY poniżej poziomu 116,50 zwiększają ryzyko interwencji i powinny być wykorzystane do zakupów amerykańskiej waluty za jeny.

W Europie w pierwszej części wtorkowej sesji notowania wspólnej waluty do dolara dotarły do rekordowego poziomu 1,1909. Wsparciem dla euro były poniedziałkowe wypowiedzi polityków, wyraźnie wskazujące, że wzrost kursu EUR/USD nie stanowi powodu do niepokoju oraz opublikowane tego samego dnia dane o wyższym niż oczekiwano wzroście indeksu Ifo. Do tej pory kurs EUR/USD wynosił najwięcej 1,1906 — taki jego poziom został zanotowany w dniu debiutu euro 4 stycznia 1999 r. Osiągnięcie tego ważnego od strony psychologicznej poziomu skłoniło inwestorów do realizacji zysków z długich pozycji w euro i rano czasu polskiego cena wspólnej waluty do dolara spadła do 1,1823.

Kolejne godziny sesji przyniosły jednak ponowną falę wyprzedaży dolarów za euro, a kurs EUR/USD zanotował kolejne historyczne maksimum, tym razem na poziomie 1,1932. Opublikowane w samo południe przez Europejski Bank Centralny dane o nadwyżce na rachunku obrotów bieżących strefy euro w marcu pozostały bez wpływu na rynek. O godz. 16:00 poznaliśmy dane z USA — wskaźnik zaufania konsumentów w maju wzrósł do 83,8 pkt z 81 pkt w kwietniu i był nieco niższy, niż oczekiwano. O godz. 17.00 euro wyceniane było na 1,1910 USD.

Większość analityków zakłada dalszą aprecjację euro w kierunku poziomu 1,2. Główny czynnik, napędzający wzrost kursu, czyli wyższy poziom stóp w Eurlandzie niż w Stanach Zjednoczonych, przynajmniej do końca czerwca nie powinien stracić na znaczeniu. W dalszym ciągu zalecamy zakupy euro na dołkach.