Nasza Wielkanoc nie zawiesi wojny

Jacek ZalewskiJacek Zalewski
opublikowano: 2022-04-14 20:00

W kalendarzu gregoriańskim – wprowadzonym w XVI wieku przez papieża Grzegorza XIII – Wielkanoc zwykle wypada o tydzień wcześniej (chociaż np. w 2025 r. będzie to ten sam dzień) niż w kalendarzu Juliusza Cezara, przy którym pozostało prawosławie.

W związku z tym na froncie wojny napastniczej Rosji z Ukrainą 17 kwietnia to niedziela zwyczajna, świąteczną obie strony będą obchodziły dopiero 24 kwietnia. Być może za tydzień uzgodniona zostanie jakaś namiastka rozejmu, ale tym bardziej intensywne militarnie mogą okazać się nasze święta. Monitorując rosyjską propagandę, w wątkach militarnych za najbardziej miarodajny (co nie oznacza – wiarygodny) uznaję serwis dziennika armii „Krasnaja Zwiezda”. Ostatnio panuje w nim pełna zgodność z danymi wywiadowczymi NATO oraz Ukrainy – najważniejszym frontem jest zbliżające się wielkie starcie o Donbas. Co do losów bohaterskiego Mariupola, to propaganda armii rosyjskiej nie pozostawia wątpliwości – jego zdobycie, czyli tzw. wyzwolenie od faszystów/nacjonalistów, to kwestia już godzin.

Na razie trudno powiedzieć, jak na plany cara Kremla wpłynie bardzo symboliczne wyeliminowanie krążownika rakietowego Moskwa. Flagowa jednostka Floty Czarnomorskiej w czasach radzieckich nazywała się Sława, na stolicę Rosji przemianowana została w 1995 r. po podziale okrętów stacjonujących w Sewastopolu. Od 24 lutego krążownik brał bardzo czynny udział w wojnie napastniczej. Poprzedniej nocy został jednak trafiony ukraińskimi rakietami Neptun, po wybuchu pożaru eksplodowała amunicja, chociaż kadłuba nie rozsadziła. Załogę ewakuowano, zaś Moskwa została wzięta na hol do bazy w Sewastopolu – ale nie wytrzymała i jednak poszła na dno! Trudno uniknąć refleksji, że nadawanie zatapialnemu z definicji okrętowi nazwy państwa lub jego stolicy jest strasznie… ryzykowne. Kriegsmarine w 1933 r. wprowadziła do służby nowoczesny mały pancernik Deutschland, ale po wybuchu drugiej wojny światowej Adolf Hitler profilaktycznie nakazał przemianowanie jednostki na Lützow. Jego wojenny pobratymca Władimir Putin – tak już uważa świat – zagrożenia dla rakietowej Moskwy w ogóle nie brał pod uwagę.

Stacjonujący w Sewastopolu flagowy krążownik rakietowy Moskwa uczestniczył na Morzu Czarnym we wszystkich agresjach Rosji – w 2008 r. na Gruzję, w 2014 r. na Ukrainę i w 2022 r. znowu na Ukrainę. 14 kwietnia ten morski zbrodniarz poszedł na dno.
Savitsky Vadim / TASS / Forum

Prawie dwie dekady temu miałem bliskie spotkanie z innym rosyjskim krążownikiem rakietowym. W 2003 r. zabrałem się z wizytą Aleksandra Kwaśniewskiego – jak zawsze w ogonie prezydenckiego Tu-154M – do Kaliningradu na zaproszenie młodego stażem prezydenta Władimira Putina. Konkretnie zaś – do głównej bazy Floty Bałtyckiej w Bałtijsku, pilnującej przejścia przez Cieśninę Pilawską na Zalew Wiślany. Gospodarz zabrał gościa na pokład krążownika o nazwie złowieszczej dla Polaków pamiętających stan wojenny – Marszałek Ustinow. Patron był radzieckim ministrem obrony z lat 1976-84, autorem agresji ZSRR na Afganistan i jastrzębiem żądającym rozprawienia się z Solidarnością. Na krótkie manewry na Bałtyku mediów nie zabrano, musieliśmy zadowolić się konferencją po powrocie prezydentów, przy czym ich mównice miały w tle… działa krążownika. Wtedy dominowały relacje gospodarcze, takie jak np. drażliwy temat embarga Rosji na nasze mięso i przetwory. Ciekawym wątkiem było otwieranie drogi do porozumienia Unii Europejskiej z Rosją. Polska jeszcze nie należała, ale byliśmy świeżo po zwycięskim referendum akcesyjnym i już tylko czekaliśmy na 1 maja 2004 r. Ówczesny liberał Władimir Putin deklarował duże zainteresowanie nową sytuacją, oczywiście wypominając gościowi, że od 1999 r. należymy do wrażego NATO. Nawet konferencję o wątkach gospodarczych zainscenizował więc przed działami Marszałka Ustinowa…