Naszym biurowcom brakuje elegancji

Agnieszka Janas
opublikowano: 2003-10-07 00:00

Prostota i funkcjonalność zostały wymazane z pamięci wielu projektantów polskich biurowców. Jest jednak nadzieja, że nie na zawsze...

Jak można najprościej sklasyfikować budynki biurowe?

Przede wszystkim na obiekty budowane jako siedziby firm — ich wizytówki, oraz biurowce ściśle komercyjne, których celem jest przynoszenie dochodu inwestorowi. Ten podział decyduje o przebiegu współpracy z architektami i ostatecznej formie, jaką przybiera obiekt. Budynek, który ma świadczyć o firmie, jej charakterze i aspiracjach jest znacznie dłużej omawiany, ma sprecyzowany program architektoniczny, często inwestor interesuje się każdym szczegółem. W drugim przypadku mamy do czynienia ze ścisłą kalkulacją biznesową. Tu inwestora interesuje przełożenie poniesionych kosztów na możliwy do osiągnięcia zysk.

Czy te dwie grupy budynków różnią się stylem architektonicznym?

Właściwie nie. Oczywiście jeśli projektujemy siedzibę banku czy redakcji, zakładamy pewien program. Bank chce podkreślić solidność, a więc stosujemy klasyczne podziały elewacji, używamy materiałów kojarzących się z trwałością, np. kamienia. Tak stało się w przypadku siedziby Kredyt Banku w Warszawie. Z kolei np. „Gazeta Wyborcza” chciała, aby budynek pokazywał przejrzystość, uczciwość. Stąd duża ilość użytego szkła i otwarte przestrzenie biurowe.

Często budynki projektowane jako siedziby mają, zgodnie z oczekiwaniami inwestora, świadczyć o dobrej sytuacji firmy, jej pozycji na rynku i przyciągać wzrok przechodniów. Podporządkowane temu kryterium obiekty często charakteryzują się dziwacznymi, krzykliwymi bryłami, których forma nie wynika z funkcjonalności i poza potrzebą wyróżnienia niczym się nie tłumaczy.

Oryginalność to nic złego. Cała awangarda...

Oryginalność to nic złego, jeśli wynika z zastosowania nowych materiałów. Ostatnio np. olbrzymie możliwości stwarza szkło oraz technologie obliczeniowe, pozwalające zbudować naprawdę coś niezwykłego, jakby zaprzeczającego klasycznie pojmowanej konstrukcji budynku. Mówiąc o udziwnieniach nie mamy jednak na myśli takiego właśnie, nowoczesnego podejścia do architektury. Mówimy o tworzeniu w Polsce dziwacznych form, charakteryzujących się przyklejaniem elementów do prostej bryły, jak to ma miejsce np. w przypadku tureckiej wieży przy Alejach Jerozolimskich (Millenium Plaza), ani to ładne, ani funkcjonalne, ale za to widoczne!

Twórcom biurowców budowanych w Polsce brak powściągliwości, umiejętności operowania detalem, wkomponowania budynków w ich otoczenie. Wszechobecna jest tendencja do stosowania świecidełek. Tymczasem awangarda to dziś prostota formy! No i myślenie w kategoriach funkcjonalności i zastosowania nowoczesnego uzbrojenia obiektu.

Trudno pracować z klientami o dalekich od powściągliwości gustach.

Staramy się doradzać, tłumaczyć dlaczego dany pomysł nie sprawdzi się w konkretnej lokalizacji. Często inwestor mówi: chcę, aby mój budynek w centrum był taki jak — i tu pada nazwa — ale ma być większy. A tamten jest piękny bo jest mały i poza miastem... Często też klienci myślą, że jak włożą w budynek najdroższe dostępne na rynku materiały i wyposażenie, to mają od razu zagwarantowaną najwyższą jakość... A tak nie jest!