Nauka i przemysł szukają dialogu

B+R Do ideału współpracy naukowców z biznesem jest w Polsce jeszcze bardzo daleko. Na rynku brakuje osób, które rozumieją potrzeby obu stron

 „Popatrzmy na naszą reprezentację w piłce nożnej. Zakwalifikowała się na mistrzostwa świata, zajmuje szóste miejsce w globalnym rankingu, podczas gdy nasza krajowa liga prezentuje mierny poziom. A osiągnęła to wszystko dzięki wybitnym polskim piłkarzom z doświadczeniem zagranicznym. Zróbmy to samo w nauce połączonej z innowacyjnością i przedsiębiorczością” — proponuje prof. Wiesław Nowiński, naukowiec wcześniej związany m.in. z Laboratorium Obrazowania Biomedycznego (Biomedical Imaging Lab) w Agency for Science, Technology and Research (A*STAR) w Singapurze, kreator trójwymiarowego, anatomicznego atlasu mózgu.

Zobacz więcej

DLA WSPÓŁPRACY: Zdaniem Jakuba Gontarka, specjalisty ds. rynku pracy z departamentu pracy, dialogu i spraw społecznych w Konfederacji Lewiatan, najważniejszym czynnikiem, jeśli chodzi o zacieśnianie relacji między nauką a biznesem, jest zrozumienie, że dziedziny te u podstaw kierują się zupełnie innymi priorytetami. Integracja nie będzie możliwa bez ich wzajemnego poznania. Fot. Marek Wiśniewski

Niestety, przykładów, które taką wizję mogłyby zobrazować, wciąż mamy za mało, a na rynku częściej niż o sukcesach mówi się o braku wzajemnego zrozumienia pomiędzy przedstawicielami sektora naukowego a przemysłem.

— Polacy są twórczym narodem, mamy też wielu zdolnych naukowców, wytwarzanie własności intelektualnej powinno więc być fundamentem krajowej gospodarki opartej na wiedzy — dodaje prof. Wiesław Nowiński.

W przeciwnym kierunku

Zdaniem naukowca, który często angażuje się w inicjatywy mające na celu ułatwienie transferu wiedzy z uczelni do biznesu, w Polsce nadal potrzebne jest wypracowanie nowych mechanizmów współpracy i zachęt… dla obu stron.

— Od lat proponuję, aby w kraju utworzyć centra doskonałości czy prowadzone przez wybitnych Polaków diaspory, skupiające osoby będące jednoczenie naukowcami, innowatorami i przedsiębiorcami, które osiągnęły sukces globalny i chciałyby wrócić do kraju i tu zakładać szkoły i firmy — dodaje prof. Wiesław Nowiński. System szkolnictwa wyższego i biznes różnią się, a przez to rządzą się innymi prawami — przypomina Jakub Gontarek, specjalista ds. rynku pracy z Departamentu Pracy, Dialogu i Spraw Społecznych w Konfederacji Lewiatan. Dodaje, że aby współpraca między tymi światami była możliwa, ich przedstawiciele muszą zrozumieć swoją różną perspektywę działania.

Z punktu widzenia przemysłu istotne jest nastawienie na realizację wyznaczonego celu, szybki czas dostarczenia produktu najwyższej jakości, zyskowność oraz efektywne zarządzanie kosztami. Uczelnia natomiast w pierwszej kolejności zawsze będzie stawiać na priorytety naukowe, rozwój kadry naukowo-dydaktycznej, budowanie świadomości i kształtowanie postaw. Przy takim układzie potrzeba wyspecjalizowanych kadr, zarówno po stronie biznesu, jak i uczelni, które, rozumiejąc te cele, będą potrafiły wyszukiwać wspólne punkty i łączyć je ze sobą.

— Często zapomina się, że każda współpraca — poza miejscem, otoczeniem prawnym i finansowaniem — potrzebuje przede wszystkim ludzi. Dlatego Konfederacja Lewiatan zwraca uwagę na potrzebę stworzenia w obszarze kształcenia zawodowego „korpusów fachowców”, którzy będą zatrudnieni w organizacjach branżowych lub regionalnych oraz w dużych firmach. Potrzebujemy menedżerów kreujących współpracę między szkołami a przedsiębiorstwami, koordynujących ją od etapu projektowania, przez realizację, aż po audyt końcowy. Taka sama formuła mogłaby się sprawdzić również w odniesieniu do uczelni wyższych i sektora przemysłowego — zauważa Jakub Gontarek.

Naukowa transformacja

Zdaniem ekspertów, bez właściwie przygotowanych kadr nie zdołają zadziałać również administracyjne zachęty i ustawowe zmiany w zakresie działalności badawczo- -rozwojowej, funkcjonowania szkolnictwa wyższego i instytutów badawczych. Dla przypomnienia — od 2018 r. weszła w życie tzw. duża ustawa o innowacyjności, wprowadzająca m.in. zwiększone ulgi podatkowe na działalność B+R i szerszy katalog kosztów kwalifikowanych, zarówno dla przedsiębiorców, jak i centrów badawczo-rozwojowych. Ponadto Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego postawiło w ostatnim czasie na promocję tzw. doktoratów wdrożeniowych, realizowanych pod opieką promotora w jednostce naukowej i jednocześnie przedstawiciela biznesu. Taka formuła rozwoju zawodowego znana jest już od dawna za granicą, np. w Danii tego typu doktoraty można robić od 1971 r., we Francji — od 1981 r. Tak zakrojona współpraca ma m.in. zwiększyć aktywność patentową przedsiębiorstw. Resort „wziął na warsztat” również krajowe instytuty badawcze. W Sejmie podjęte zostały prace nad projektem ustawy powołującej „Sieć Badawczą: Łukasiewicz”, w skład której najprawdopodobniej już w kwietniu wejdzie 38 instytutów naukowych wytypowanych przez ministerstwa. Dodatkowo powołane zostanie Centrum Łukasiewicz koordynujące pracę pozostałych jednostek i odpowiedzialne za ich współpracę z przedsiębiorstwami. W pierwotnych założeniach ministerstwo optowało za utworzeniem Narodowego Instytutu Technologicznego, jednak zmieniło koncept pod naciskiem środowisk naukowych.

— Doktoraty wdrożeniowe czy Sieć Łukasiewicza to koncepcje zmierzające we właściwym kierunku. Jednak to, jak będą funkcjonować w praktyce, zależy przede wszystkim od kompetencji skupionych wokół nich ludzi — zaznacza prof. Wiesław Nowiński.

Biznesowo-naukowy miks

Zdaniem prof. Jarosława Dastycha, prezesa biotechnologicznej spółki Proteon Pharmaceuticals, w Polsce dialog między biznesem i nauką został już nawiązany. A czy doprowadzi do ciekawych, twórczych rozwiązań?

— Coraz częściej spotykam w Polsce ludzi biznesu, którzy chcą rozmawiać nie tylko o rynkowym potencjale jakiegoś produktu, ale także o tym, co może wykluć się w biotechnologicznych laboratoriach za kilka lat. Dlatego jestem w tym zakresie optymistą. Nasze doświadczenie pokazuje, że odnosimy sukcesy dzięki współpracy z osobami o mocnym zapleczu biznesowym, które potrafią zrozumieć naukę, nawet zaawansowane multidyscyplinarne badania, jakimi się zajmujemy. Ta relacja nie jest jednostronna. Również nasi naukowcy często podejmują badania nad rozwiązaniem nowych problemów — na podstawie własnych doświadczeń — dodaje prof. Jarosław Dastych.

 

 

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Bełcik

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Innowacji / Nauka i przemysł szukają dialogu