Hanna Kośmicka lalki szyła od dziecka. Ale jej firma — Kośmicka Design — powstała dopiero w 1989 roku. Do założenia własnego biznesu zainspirował ją Leszek Balcerowicz.
— To on uświadomił mi, że żyjemy w wolnym kraju — zapewnia Hanna Kośmicka.
Na początku nie działała sama. Miała wielu wspólni-ków — sąsiadów, rodzinę. Ale nie mogła się dogadać... W 1995 r. rozpoczęła samodzielną działalność. Mówi, że skrzydła rozwinęła dopiero po rozwodzie.
— Mój mąż zawsze uważał, że w służbie zdrowia nie płacą tak źle, skoro stać go na utrzymanie firmy żony. Nie wierzył, że produkcja pacynek ma szansę przynieść jakiekolwiek dochody. Szczerze mówiąc, ja też nie byłam do końca przekonana. Ale uwierzyłam — i proszę — opowiada Hanna Kośmicka.
Inspirację do projektów lalek czerpie z codziennego życia.
— Moje pacynki odzwierciedlają charakterystyczne cechy osób widzianych przeze mnie w restauracji, na ulicy czy w kinie — mówi Hanna Kośmicka.
Dzięki pomysłowości jej projektów kontrahenci zgłaszają się po lalki.
— Pamiętam mojego pierwszego klienta z zagranicy. Kilka moich lalek umieściłam kątem na wystawie na targach poznańskich. W zamian za to zaprojektowałam całe stoisko. Moje pacynki zauważyła Austriaczka i zaproponowała współpracę. Wzbraniałam się, bo do głowy mi nie przyszło, że ktoś — i to zza granicy — może być zainteresowany moimi szmaciankami — wspomina.
Lalki jej projektu znają dzieci na trzech kontynentach. Pacynki są eksportowane do Finlandii, Norwegii, Szwecji, Austrii, Holandii, Wielkiej Brytanii, Niemiec, Australii i USA. Miesięcznie firma wytwarza kilkaset pacynek. Szyje je kilku chałupników, wybranych przez projektantkę spośród wielu kandydatów. Hanna Kośmicka chce otworzyć galerie autorskie w Warszawie i w Krakowie. Marzy również o własnym butiku w Nowym Jorku.