W najbliższych dniach giełdowi gracze mają teoretyczną możliwość uzyskania praw do dywidendy w trzynastu giełdowych spółkach. Możliwość otrzymania określonych z góry wpływów niezależnie od stopy zwrotu uzyskanej na transakcji samymi akcjami nie zawsze stanowi jednak bodziec do zakupów.
— Oferowane przez giełdowe spółki dywidendy nie zachęcają do kupna akcji. Przede wszystkim są one zbyt małe w stosunku do aktualnego kursu i najczęściej mają charakter jednorazowy — uważa Sebastian Słomka, naczelnik wydziału doradztwa BDM PKO BP.
Wśród spółek, które w najbliższych dniach będą ustalać prawa do dywidendy, najmniejszą wypłatę w stosunku do obecnego kursu zapewniają PKN Orlen, Wandalex i Bank Handlowy. Stopa dywidendy nie osiąga w tych przedsiębiorstwach nawet poziomu inflacji. Zdecydowanie największe profity dają zaś Hydrobudowa Gdańsk, Boryszew, BRE Bank i ZEG. W tych przypadkach stopa dywidendy waha się w granicach 8-11 proc. Mimo to giełdowi gracze wcale nie śpieszą się z zakupem tych papierów.
— Krótkoterminowe inwestycje, których celem jest jedynie chęć uzyskania dywidendy, najczęściej nie przynoszą rezultatów. W wielu przypadkach po dniu ustalenia praw, kurs spada bardziej niż wynosi wartość oferowanej dywidendy — twierdzi Sebastian Słomka.
O ile jednak inwestycje nastawione na szybkie efekty rzadko przynoszą wyniki, o tyle już kupno akcji spółki, która regularnie dzieli się zyskami, może być dochodowe. W tym celu wymagane jest jednak posiadanie walorów w okresie co najmniej kilkuletnim.
— Kupno akcji pod dywidendę ma sens jedynie w przypadku inwestycji długoterminowych w spółki, które systematycznie dzielą się zyskami z akcjonariuszami. Aby gracze z tego tytułu osiągali korzyści, konieczna jest właściwie prowadzona polityka, jak ma to m.in. miejsce w przypadku Świecia i Kompapu — mówi specjalista z BDM PKO BP.
Pierwsza z wymienionych spółek już od kilku lat wypłaca akcjonariuszom znaczące sumy. Co więcej, Świecie posiada fundusz, który ma być przeznaczony na wypłatę przyszłych dywidend. Nieco inaczej jest w przypadku Kompapu. Łódzka spółka pierwszy raz dywidendę wypłaci dopiero w tym roku. W kolejnych latach planuje jednak wypłacać akcjonariuszom systematycznie 2/3 wypracowanych zysków.
Te przykłady nie są jednak wzorcem dla wszystkich firm z GPW. Na wypłatę dywidend, nawet mimo wysokich zysków, nie pozwalają sobie spółki działające w branżach szybko rozwijających się, IT czy media.
— Wiele spółek, zamiast wypłacać dywidendę, woli przeznaczać zyski na rozwój działalności. Jeżeli takie inwestycje przyczyniają się do poprawy wyników i pozycji przedsiębiorstwa, to akcjonariusze mogą uzyskać znacznie większe stopy zwrotu z samego wzrostu kursu akcji niż z dywidendy — uważa Sebastian Słomka.
Zupełnie inaczej dzieje się w branżach o ukształtowanej i stabilnej strukturze. Tu spółki nie muszą ponosić ogromnych nakładów. Na wypłatę dywidendy powinny decydować się również firmy nie mające pomysłu na zainwestowanie środków w sposób mogący przynieść dochody. W takiej sytuacji większe korzyści zarówno dla spółki, jak i posiadaczy jej papierów, przyniesie przekazanie zysków akcjonariuszom.
— Na wypłatę regularnych dywidend najczęściej mogą pozwolić sobie jedynie spółki dojrzałe i stabilne. W tę kategorię wpisują się m.in. niektóre przedsiębiorstwa z sektora drzewno-papierniczego oraz banki — twierdzi naczelnik wydziału doradztwa BDM PKO BP.