We wtorek notowania euro do dolara utrzymywały się tuż pod zanotowanym w poniedziałek trzymiesięcznym szczytem. Od dna z połowy sierpnia wspólna waluta zyskała już 4,2 proc., po tym jak w pół roku straciła od szczytu do dołka 10,0 proc. Odbicie napędzać może duża ilość krótkich pozycji utrzymywanych przez fundusze hedgingowe i innych dużych spekulantów. W tej grupie inwestorów od marca nieprzerwanie przeważają pozycje nastawione na przecenę wspólnej waluty, wynika z danych amerykańskiego regulatora CFTC, a to może oznaczać wzmożony popyt na euro, jeśli zdecydują się zamknąć pozycje.
O poprawie fundamentów wspólnej waluty świadczyć może zaostrzenie retoryki przedstawicieli EBC, przy jednocześnie oczekiwanym końcu skupu aktywów. W poniedziałek szef EBC Mario Draghi wskazał na „dość silny” wzrost inflacji, choć w ostatnim czasie nie pojawiły się w tej kwestii nowe dane. Inwestorzy, którzy do niedawna spodziewali się zaledwie jednej 25-punktowej podwyżki stóp instytucji w horyzoncie 24 miesięcy, rzucili się do dyskontowania poważniejszego zaostrzenia polityki. Obecnie w cenach jest już podwyżka stóp o 50 punktów.
- Mario Draghi mógł dojść do wniosku, że rynek nie zwraca uwagi na prognozy mówiące o wzroście inflacji bazowej. W miarę zbliżania się terminu zakończenia programu skupu aktywów, który EBC uzależniało od kształtowania się inflacji, należy oczekiwać coraz bardziej jastrzębiej retoryki – komentuje w rozmowie z Bloombergiem Florian Hense, ekonomista banku Berenberg.
