NBP broni złotego, będzie musiał podnieść stopy

Ignacy MorawskiIgnacy Morawski
opublikowano: 2022-03-02 20:00

Osłabienie polskiej waluty wobec euro i dolara sprawiło, że bank centralny interweniował na rynku sprzedając waluty zagraniczne ze swoich rezerw. Najmocniejszą bronią przeciw osłabieniu byłoby podniesienie stóp.

Kurs złotego się osłabia, a bank centralny próbuje go bronić poprzez sprzedawanie walut zagranicznych. Działania te polegają jednak na zadawaniu lekkich ciosów, nie przypominają obrony Częstochowy. W tym momencie jest za duże ryzyko, by NBP angażował wielkie środki w próby zatrzymania deprecjacji krajowej waluty. Wojna wywołała wzrost tzw. premii za ryzyko, czyli ceny, jakiej inwestorzy żądają za trzymanie aktywów rynków wschodzących. Wzrost ten musi prawdopodobnie znaleźć odzwierciedlenie w wyższych stopach procentowych.

Jeszcze trzy dni temu wydawało się, że polska waluta jest dość odporna na wstrząsy związane z wojną w Ukrainie. Od wtorku sytuacja się jednak zmieniła, a euro i dolar zaczęły wyraźnie drożeć. Dlaczego? Następuje odwrót od całego regionu Europy Środkowej – osłabia się nie tylko złoty, ale też korona czeska uznawana za najbezpieczniejszą walutę regionu.

Bliskość wojny wywołuje nerwowość inwestorów. Z ekonomicznego punktu widzenia źródła obaw mogą być dwa. Po pierwsze, jest to ryzyko podwyższonych wydatków budżetowych i deficytów, podwyższonej inflacji i niższych realnych stóp procentowych. Po drugie, jest to ryzyko bankructwa Rosji i związanego z nim koszykowego odpływu kapitału ze wszystkich rynków wschodzących powiązanych z Rosją.

Narodowy Bank Polski interweniował na rynku walutowym we wtorek i środę, sprzedając waluty obce ze swoich rezerw. Były to pierwsze publicznie ogłoszone interwencje umacniające złotego od czerwca 2013 r. Łączne rezerwy walutowe NBP przekraczają 500 mld zł, więc bank ma potężną siłę finansową. Wątpliwe jednak, by w ostatnich interwencjach wykorzystał bardzo duże kwoty.

Po co NBP interweniuje? Osłabienie złotego podnosi inflację i w ten sposób utrudnia bankowi prowadzenie polityki stabilizacji dynamiki cen. Sprzedając waluty zagraniczne bank chce zaś bezpośrednio osiągnąć dwa cele. Po pierwsze, zwiększenie podaży walut zagranicznych natychmiast obniża ich kurs, czyli umacnia złotego. Ten efekt może jednak trwać krótko. Po drugie, co jest znacznie ważniejsze, bank centralny zwiększa ryzyko dla inwestorów zajmujących na rynku krótkoterminowe pozycje na osłabienie polskiej waluty.

W warunkach płynnego kursu walutowego bank centralny ma bardzo małe szanse, by wpływać na konkretny poziom kursu. Rynek jest bardzo duży i płynny, nawet tak duża instytucja jak NBP miałaby problem, by trwale wpłynąć na kurs. Interwencje pełnią natomiast istotną funkcję sygnalizacyjną – wskazują, w jakich okolicach inwestorzy mogą spodziewać się aktywności banku i w ten sposób zniechęcają przynajmniej część spekulacyjnie nastawionych inwestorów.

Ostatecznie najlepszym sposobem, by umocnić walutę, byłoby podniesienie stóp procentowych – mocniejsze od oczekiwań rynkowych, czyli może nawet o 0,75 pkt proc. Wojna podnosi wspomnianą premię za ryzyko, co oznacza, że za trzymanie polskiej waluty i polskich aktywów inwestorzy żądają wyższych rentowności. Stopy procentowe muszą urosnąć, jeżeli NBP chce uniknąć wyprzedaży waluty.