NBP osłabił naszą walutę

Piotr Burza
opublikowano: 29-06-1999, 00:00

NBP osłabił naszą walutę

Po ubiegłotygodniowych spadkach na polskim forexie, rano znów powiało optymizmem. Spodziewany napływ na rynek pierwszych dewiz w związku ze sprzedażą Banku Zachodniego irlandzkiemu konsorcjum Allied Irish Banks spowodowało, że złoty otworzył się mocniej. Odchylenie od parytetu zwiększyło się do 4,26 proc. Za dolara płacono 3,9120/60 zł, a za euro 4,0800/40 zł.

JEDNAK w czasie trwania porannej sesji nastąpiła pierwsza od wielu miesięcy, zauważalna interwencja banku centralnego. NBP pokazał rynkowi, że może mieć znaczny wpływ na kurs naszej waluty. Bank kupił euro po 4,0780 zł i sprzedał po 4,0790 zł. Ta interwencja, jak się okazało później, nie była pierwszą. W piątek NBP przeprowadził podobną operację, lecz nikt tego nie zauważył. Jak stwierdził jeden z pracowników NBP, interwencje nie są spekulacyjnymi transakcjami w celu realizacji zysków, lecz będą się one odbywały, gdy bank centralny uzna, że kursy walut są nieskorelowane. Ma to również na celu likwidację segmentacji rynku walutowego. Interwencja nastąpiła po tym, jak jeden z większych banków zaoferował euro po cenie niższej niż rynkowa.

Bogusław Grabowski, członek Rady Polityki Pieniężnej, stwierdził, że działań rynku centralnego nie można nazwać interwencją, a kupno i sprzedaż euro miała jedynie na celu ograniczenie wahań kursu złotego. Dodał jednocześnie, że gdy złoty zbytnio zacznie się umacniać, NBP będzie ingerował w rynek, aby go przystopować. Interwencje nastąpią również, gdy zajdzie potrzeba likwidacji zbyt dużych dziennych wahań wartości naszej waluty. Jest to jednak sprzeczne z wcześniejszymi deklaracjami, że bank centralny będzie stopniowo zmniejszał swój wpływ na kurs złotego.

PO INTERWENCJI złoty osłabił się. Odchylenie od parytetu spadło do 4,03 proc. Dolar kosztował już 3,9315, a euro 4,0849 zł.

Pod koniec sesji złoty odbił się ponownie. Odchylenie od parytetu zwiększyło się do 4,28/4,15 proc. Za dolara płacono 3,9230/80 zł, a za euro 4,0729/86 zł. Spodziewany napływ dewiz z inwestycji bezpośrednich w Polsce powoduje, że inwestorzy trzymają swe długie pozycje złotowe.

NA WCZORAJSZYM przetargu Ministerstwa Finansów inwestorzy zgłosili popyt ponad dwukrotnie przekraczający ofertę resortu. Wyniósł on 1,212 mld zł, a resort wystawił na aukcję bony skarbowe o wartości 600 mln zł. Analitycy prognozowali już rano ponowny wzrost rentowności bonów. Mimo coraz lepszych prognoz dla naszej gospodarki, brak informacji o możliwości kolejnej redukcji stóp procentowych powoduje, że polskie papiery są mało atrakcyjne. Natomiast zagraniczni inwestorzy, mając szansę zrealizować podobny zysk jak na naszych papierach dłużnych, przy znacznie mniejszym stopniu ryzyka, wycofują się z naszego rynku. Przewidywana rentowność bonów 52-tygodniowych miała podskoczyć do 12,15-12,20 proc.

Jednodniowy pieniądz, w związku napływem na rynek 41 mln zł netto staniał znacznie. Depozyty O/N i T/N otworzyły się na poziomie 8,00/13,00 proc. Jak zwykle w poniedziałek, gdy przeprowadzana jest aukcja bonów skarbowych, NBP powstrzymał się przed operacją otwartego rynku.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Piotr Burza

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / NBP osłabił naszą walutę