Rząd Jerzego Buzka przygotował i rozpoczął negocjacje z UE, zamykając 16 z 29 rozdziałów negocjacyjnych. Najtrudniejsze decyzje oraz podpisanie traktatu akcesyjnego podejmie już nowa ekipa.
Bez względu na ocenę rządu Jerzego Buzka, w przypadku negocjacji w sprawie członkostwa Polski w Unii Europejskiej nawet przedstawiciele opozycji nie mogą jej postawić wielu zarzutów. Przystąpienie do struktur europejskich stało się bowiem jedynym wspólnym celem zarówno dla prawej, jak lewej strony sceny politycznej.
Rząd Jerzego Buzka rozpoczął żmudną pracę nad przygotowaniem procesu negocjacji przeglądem ustawodawstwa wspólnotowego, wyszczególnieniem obszarów negocjacyjnych, przygotowaniem stanowisk w każdej dziedzinie, włącznie z wnioskami o okresy przejściowe. Równolegle w dosyć szybkim tempie przebiegał proces legislacyjny, który wprowadzał do naszego ustawodawstwa unijny dorobek prawny. Proces ten został już prawie zakończony.
Ekipie Jerzego Buzka udało się również tymczasowo zamknąć 16 z 29 obszarów negocjacyjnych. Można się zastanawiać, czy to dużo czy mało. Biorąc pod uwagę osiągnięcia innych kandydatów — niewiele. Ale trudno porównywać problemy Polski do tych, które mają mniejsze państwa. Nadmierny pośpiech nie jest zresztą dobrym doradcą. Decydujemy o tym, jaka będzie jakość naszego członkostwa. Tymczasem postawienie przez ustępujący rząd zbyt wysokiej poprzeczki, np. w sprawie zakupu ziemi przez obcokrajowców (na wniosek ZChN), zdaniem zarówno opozycji, jak ekonomistów, niepotrzebnie skomplikowało rozmowy o swobodnym przepływie kapitału.
— Rząd wmanewrował się w stanowiska negocjacyjne, z których trudno będzie się wycofać z twarzą. To cena ustępstw wobec grup nacisku, które stały się przyczyną opóźnień w negocjacjach. Nowy rząd musi je nadrobić — mówi Witold Orłowski z Niezależnego Ośrodka Badań Ekonomicznych.
Nie wszyscy jednak są tego samego zdania.
— Negocjacje toczą się na płaszczyźnie „coś za coś”. A ziemia jest tak naprawdę jedną z niewielu kart przetargowych, jakie nam pozostały — uważa Jerzy Kropiwnicki, szef Rządowego Centrum Studiów Strategicznych.
Prawdą jest też to, że trudne rozmowy w kluczowych dziedzinach są jeszcze przed nami, a dokładnie przed nowym rządem — wielkość funduszy strukturalnych, rolnictwo, składka do unijnego budżetu.
Opozycja zarzuca odchodzącemu rządowi uniki przy podejmowaniu trudnych decyzji (ziemia czy praca), co stało się przyczyną spowolnienia negocjacji. To zaległości do nadrobienia przez nowy rząd.
Trzeba jednak przyznać, że w wielu rozdziałach negocjacje są bardzo zaawansowane, a jedynie pojedyncze sporne problemy blokują ich zamknięcie. Na finiszu są rozmowy o środowisku. Zamknięcie tego rozdziału zaplanowano na 27 października. Pojedyncze problemy blokują zamknięcie rozmów o prawie spółek (dodatkowe świadectwo ochronne na leki patentowe) i podatkach (wysokość minimalnego progu akcyzy na papierosy). Nowy rząd stanie więc w obliczu wielu kluczowych decyzji, z których podjęciem od miesięcy zwlekała ustępująca ekipa.
— Odrabianie zaległości jest tym pilniejsze, że trudności budżetowe oraz silny spadek tempa wzrostu polskiej gospodarki mogą zmniejszyć w oczach partnerów europejskich atrakcyjność naszej kandydatury — podkreśla Janusz Kaczurba, dyrektor Euroconsulting w Krajowej Izbie Gospodarczej.
Podczas czteroletnich rządów Jerzego Buzka nie zabrakło wpadek czy wręcz błędów. Zdarzało się, że za negocjacje w danej dziedzinie odpowiedzialna była osoba, którą trudno zaliczyć do fachowców. Innym z cieni, jakie padły na styl prowadzenia negocjacji, był brak konsultacji z przedsiębiorcami. Stał się on przyczyną wielu nieporozumień, w tym najbardziej chyba spektakularnej sprawy — farmaceutyków. Polska tymczasowo zamknęła rozdział o towarach bez wystąpienia o okres przejściowy na ponowną rejestrację leków zgodnie z unijnymi zasadami. Przedsiębiorcy też jednak nie byli bez winy. Zupełnie nie zainteresowani negocjacjami z UE w początkowej fazie, kiedy formułowano stanowiska negocjacyjne, obudzili się z postulatami niemal w ostatniej chwili. Stworzony przez Jana Kułakowskiego, pełnomocnika rządu ds. negocjacji o członkostwo RP w UE, zespół konsultacyjny ds. biznesu jest dobrym przykładem szybkiej reakcji rządu.