Nekrologiczny biznes wart miliony

Internetowe nekrologi mogą być stabilnym biznesem w erze mediów społecznościowych

Z lewej strony zdjęcie zmarłej osoby, z prawej — zachęta do tego, żeby podzielić się z innymi opisem jej życia poprzez portale społecznościowe Facebook, Twitter i Google+ lub za pośrednictwem e-maila. Jest jeszcze ikonka „wyślij kwiaty”.

Pod tym wszystkim fragment nekrologu, ale żeby zobaczyć więcej, trzeba przejść do strony lokalnej gazety lub domu pogrzebowego, gdzie można przeczytać całe wspomnienie, napisać kondolencje, a nawet umieścić fotografię lub wideo dotyczące zmarłej osoby. Legacy.com jest potęgą w branży internetowych nekrologów i nie tylko nie dał się zatopić mediom społecznościowym, ale wykorzystał ich moc.

Nekrolog stał się treścią, którą można się dzielić na różne sposoby. Wszystko ma znaczek „powered by Legacy. com”, bo to portal tworzy potężną bazę nekrologów z różnych źródeł i dba o to, żeby w tym gąszczu smutnych informacji odnaleźć każdego. Słowo „legacy” po polsku znaczy tyle, co „dziedzictwo” i „spuścizna”.

Legacy.com założony został w 1998 r., a więc w tym samym czasie, kiedy Sergey Brin i Larry Page przekuwali swój pomysł ułatwienia internetowego wyszukiwania w firmę znaną dziś jako Google. Facebook, Twitter i inne społecznościowe giganty jeszcze wtedy nie były obecne nawet w myślach swoich twórców. Internetowe mody przychodzą i przemijają, więc ostać mogą się tylko te pomysły, które są ponadczasowe.

Legacy.com zrozumiał, że nekrolog jest czymś ponadczasowym, więc poradzi sobie w mediach społecznościowych. Portal jest globalnym liderem w branży internetowych nekrologów, choć działa głównie w krajach anglojęzycznych. Każdego miesiąca ma około 40 mln unikatowych użytkowników, a na liście jego partnerów widnieje 1,5 tys. gazet i 3,5 tys. domów pogrzebowych w USA, Kanadzie, Australii, Nowej Zelandii i Wielkiej Brytanii.

Robi wrażenie? Ludzie umierają niezależnie od szerokości geograficznej, a pragnienie wspomnień wszędzie jest potrzebą. Biznesowy model serwisu przyciągnął uwagę agencji Bloomberg, która zbadała finansową kondycję branży nekrologów. Legacy.com ma roczne przychody sięgające nawet 100 mln USD.

Ponad połowa z 200 tys. zmarłych w każdym miesiącu Amerykanów trafia do tej bazy. Rodziny za oceanem wydają rocznie nawet 500 mln USD na publikację nekrologów w gazetach. Legacy.com trwa i zarabia, bo menedżerom udało się zbudować mosty pomiędzy różnymi światami. Portal zdecydował się na współpracę i podział wpływów z gazetami.

Nie jest więc zabójcą tradycyjnych mediów, ale nie dał się też zniszczyć mediom społecznościowym, które wykorzystuje jako narzędzie dla swoich odbiorców. Żałobnicy mogą teraz zebrać wszystkie informacje na temat zmarłej osoby i szczegółów ceremonii pod jednym linkiem transportowanym przez sieci społecznościowe. Legacy.com należy do firmy private equity Great Hill Partners z Bostonu.

Zatrudnia obecnie około 200 osób, a wielu z nich poświęca czas na utrudnianiu życia „trollom internetowym”, czyli ludziom posługującym się w sieci mową nienawiści. W obliczu śmierci kłamstwa, wulgaryzmy i pomówienia są szczególnie bolesne, tym bardziej że nieżyjący nie mogą się bronić. Pozostali pracownicy zajmują się reklamą, rozwojem produktów czy prowadzeniem blogów z poradami. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Łukasz Ostruszka

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / Nekrologiczny biznes wart miliony