O wyrzuconych posłankach: „… były sympatyczne, zaczęły jednak przekazywać nam różne informacje poprzez media i przede wszystkim wymyślać historie. Na początku myślałam, że straciły orientację, ale analizując dokładniej, już nie miałam wątpliwości, że działają świadomie, na szkodę partii”. I dalej: „Każda partia ma swojego lidera, kierunek działania i tych, którzy nie zgadzają się z główną linią partii, tworząc tzw. skrzydła. Taka różnorodność partyjna jest zdrowa i potrzebna. Myślałam, że Joanna Kluzik-Rostkowska będzie umiejętnie swoje skrzydło budować. Ale do tego trzeba mieć cierpliwość, wykazywać tolerancję, umiejętność równoważenia spraw. (…) Pani poseł wyrosły skrzydła i... odleciała. Trochę przeraża mnie jej ten wysoki lot, może spalić skrzydła.
O polskich politykach: „W Polsce polityków z pierwszych stron gazet można podzielić na dwa rodzaje: tych, którzy studiowali prawo, i tych, którzy studiowali historię. Ci, którzy studiowali prawo, są zainteresowani organizacją państwa polskiego, odbudową zdrowych struktur państwowych, uchwalaniem sensownych ustaw. Takim politykami są Jarosław Kaczyński, Zbigniew Ziobro, Jan Rokita. A z drugiej strony mamy historyków jak Donald Tusk czy Bronisław Komorowski. Oni mają wizję władzy, nie państwa. Uważają, że władza jest najważniejsza, najlepiej absolutna władza, która gwarantuje możliwość działania na pograniczu prawa”.
O Donaldzie Tusku: „Można powiedzieć: on nie popełnia błędów, jest doskonały, wszystko ma wyliczone. Gra na uczuciach ludzi, ale sam ich nie ma”.
