Nestle karmi się karmą

Koncern zatrudnia na potęgę w nowej fabryce i zapowiada kolejne inwestycje — żeby podaż nadążyła za popytem.

W dniu otwarcia wartej 300 mln zł fabryki karmy dla zwierząt Nestle Purina Pet Care zapowiedziało, że tylko do końca tego roku zainwestuje jeszcze 153 mln zł i zwiększy zatrudnienie z 250 do 400 osób. Już wiadomo, że na tym się nie skończy. W latach 2016-17 r. zatrudni jeszcze 400 osób i mówi o „intensywnych inwestycjach” w fabryce w ciągu następnej dekady.

Mocna kategoria

— Popyt rośnie tak dynamicznie, że musimy dalej inwestować, żeby nadążyć z podażą. Dzisiaj moglibyśmy sprzedawać więcej, niż jesteśmy w stanie wyprodukować. Karma dla zwierząt to dzisiaj najsilniej rozwijająca się kategoria ze wszystkich, w których jesteśmy obecni — mówi Simon Smith, szef Nestle w Polsce i Krajach Bałtyckich.

Na karmę dla czworonogów Polacy wydają rocznie około 1,5 mld zł. W 2014 r., jak podaje Nestle za Nielsenem, pod względem wartości rynek urósł o 1 proc. Nestle Purina chwali się, że w tym czasie jej sprzedaż urosła o ponad 20 proc. (wolumenowo i wartościowo). W Europie to rynek wart 12 mld CHF, a nowa podwrocławska fabryka zaopatruje również kraje europejskie.

W produkcję karmy inwestują też polscy producenci, m.in. rozbudowę zakładu zapowiadały ostatnio Zakłady Mięsne Łmeat Łuków. Marek Przeździak, sekretarz generalny Polskiego Stowarzyszenia Producentów Karmy dla Zwierząt Domowych Polkarma, jest przekonany, że przed polskim rynkiem karmy jeszcze wiele dobrych lat.

— Populacja zwierząt domowych, czyli głównie psów i kotów, wynosi około 13 mln. Szacujemy, że około 28 proc. z nich w jakimś stopniu jest żywiona gotową karmą. To trzy razy mniej niż we Francji czy Wielkiej Brytanii, więc jest potencjał do wzrostu. Branży sprzyjają też zmiany społeczne — ludzie przywiązują coraz większą wagę do zdrowia zwierząt, sposobu ich wychowania i żywienia, zaś przewagą karmy jest to, że jest w stanie dostarczyć zwierzakowi pełen zestaw niezbędnych składników. Jest też znacznie wygodniejsza niż samodzielne przygotowanie posiłków, oszczędza też czas, spełnia więc dwa kolejne ważne wymagania dzisiejszych konsumentów — twierdzi Marek Przeździak.

Synergia i bariery

Zakłady Mięsne Silesia (ZM Silesia) podchodzą do perspektyw bardziej sceptycznie. — Kategoria rzeczywiście mocno rosła, ale dynamika hamuje, bo rynek się przesycił — zarówno pod względem liczby podmiotów, jak i produktów — uważa Krzysztof

Woźnica, prezes Zakładów Mięsnych Silesia. Jego zdaniem, do branży weszło sporo zakładów mięsnych, bo w przypadku karmy mokrej można uzyskać dużą synergię.

— Z procesu produkcji często zostaje surowiec wysokiej jakości, który nie może być zastosowany do produkcji spożywczej. Świetnie nadaje się natomiast do produkcji mokrej karmy. Bariera wejścia dla przetwórców mięsa była więc dość niska — twierdzi Krzysztof Woźnica. Inaczej jest z karmą suchą.

— Tu trudno o synergię, a proces produkcji wymaga dużych inwestycji — dodaje prezes ZM Silesia. Zarządzana przez niego spółka na razie wstrzymała się z planami debiutu na tej części rynku, właśnie z powodu jego słabnących wyników.

— Sytuacja producenta, który patrzy na ten rynek pod kątem eksportu, oczywiście może wyglądać zupełnie inaczej — zaznacza Krzysztof Woźnica. ZM Silesia inwestuje natomiast w produkcję niszowych części tego rynku, m.in. suszonych gryzaków, czyli rodzaju przekąsek dla zwierząt. © Ⓟ

Na karmę dla czworonogów Polacy wydają rocznie około 1,5 mld zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu