Netia zaoferowała za Telbank ponad 300 mln zł i wyrosła nieoczekiwanie na faworyta do zakupu tej spółki od NBP. Drugie w kolejce jest Tel-Energo. Decyzja NBP zapadnie już dziś albo w poniedziałek.
To Netia, a nie Tel-Energo może zostać właścicielem Telbanku, spółki teleinformatycznej, której 74 proc. akcji sprzedaje w przetargu NBP. Oferta niezależnego operatora telefonii stacjonarnej okazała się najwyższa, oparta na wycenie 100 proc. akcji Telbanku na ponad 300 mln zł. Niedużo mniej, bo nieco poniżej 300 mln zł, spółkę NBP wyceniło Tel-Energo. Najniższe oferty dały fundusze venture capital Bancroft i Enterprise Investors i praktycznie nie liczą się już w przetargu.
— Obecnie rozpatruje się wartość merytoryczną ofert. Jeżeli będzie ona zbliżona, wygra oferta najwyższa. Wybór zwycięzcy miał nastąpić już w piątek, 6 grudnia, jednak prawdopodobnie przesunie się na poniedziałek — mówi osoba zbliżona do transakcji.
Wcześniej NBP informował, że istnieje możliwość rozszerzenia przetargu — jednocześnie z 74-proc. pakietem banku centralnego w Telbanku swoje akcje sprzedać mogą pozostali akcjonariusze, w tym BRE Bank i BGŻ.
Nie wiadomo natomiast, co NBP rozumie przez wartość merytoryczną ofert, gdyż teoretycznie bankowi centralnemu powinno zależeć na uzyskaniu ze sprzedaży jak największej kwoty.
— Telbank obsługuje teleinformatycznie sektor bankowy, który jest strategiczny dla państwa i NBP musi zależeć na tym, żeby przyszły właściciel tej firmy był jak najbardziej wiarygodny i gwarantował zarówno jakość, jak i bezpieczeństwo dalszych usług — tłumaczy jeden z naszych informatorów.
Ten argument oraz względy polityczne sprawiały, że wcześniej faworyzowano Tel-Energo (spółka praktycznie należąca do Skarbu Państwa), któremu bardzo zależy na wygraniu przetargu. Telbank miał stanowić bowiem jeden z filarów Krajowej Grupy Telekomunikacyjnej tworzonych przez Tel-Energo i NOM.
Teoretycznie równie godna zaufania jest jednak Netia, spółka publiczna, notowana na GPW. Jednak na rynku pojawiły się plotki, że za Netią w przetargu na Telbank stoi rosyjski Antel (firma telekomunikacyjna wcześniej zainteresowana Telbankiem, która jednak nie złożyła oferty). Netia oficjalnie odmówiła komentarza. Nieoficjalnie jednak jej przedstawiciel powiedział, że to nieprawda.
— Komuś zależy na zdyskredytowaniu naszej oferty. Nie ma żadnego porozumienia z Antelem — twierdzi.
Przetargiem już interesują się koła przeciwne prywatyzacji. Niewykluczone, że transakcję będzie próbował zablokować Gabriel Janowski, poseł Ligi Polskich Rodzin, znany z utrudniania prywatyzacji Stoenu, warszawskiego dystrybutora energii.
Poza tym czas na sprzedaż Telbanku nie jest najlepszy — firmy z sektora IT są obecnie nisko wyceniane na całym świecie.
— Co zrobić, jeśli NBP jest zobligowany ustawą do sprzedaży akcji spółek komercyjnych do końca 2003 r. — mówi osoba zbliżona do przetargu.
Dlatego mało prawdopodobne jest, żeby bank centralny unieważnił przetarg z powodu za niskich ofert, a taka plotka też się pojawiła.