Netia: część wierzycieli nie chce akcji operatora

Marcin Goralewski
10-07-2002, 00:00

Amerykański fundusz Sisu nie zgadza się na warunki układowe Netii. Protesty doprowadziły do odroczenia decyzji sądu zatwierdzającej układ Netii Holdings i na tym powinny się skończyć. Nie można jednak wykluczyć, że śladem Sisu pójdą kolejni wierzyciele, a wtedy sytuacja operatora poważnie się skomplikuje.

Część obligatariuszy Netii, reprezentująca kilka procent ogółu wierzytelności opiewających na 850 mln USD (ponad 3,4 mld zł), nie zgadza się na wypracowany kompromis w sprawie spłaty zadłużenia. Chodzi m.in. o amerykański fundusz hedgingowy Sisu, który bezskutecznie protestował już w USA.

— Przy tego rodzaju sprawach zawsze znajdzie się ktoś, komu nie podobają się przyjęte przez ogół zasady. Niektórzy inwestorzy finansowi szukają takich okazji. Blokując układ, choć w tym wypadku pewnie do tego nie dojdzie, liczą na szybki zarobek — mówi osoba związana z wierzycielami.

Sytuacja, w jakiej znalazła się Netia, jest jednak dużo poważniejsza.

Podczas czerwcowej rozprawy przed warszawskim sądem rejonowym, 95,3 proc. wierzycieli Netii Holdings opowiedziało się za układem redukującym zobowiązania o ponad 90 proc. Wierzyciele mają w zamian za umorzenie długów otrzymać akcje operatora i przejąć nad nim kontrolę. Ostateczna decyzja zatwierdzająca układ należy jednak do sądu. Według naszych informacji, sąd po protestach niewielkiej części wierzycieli zdecydował się odroczyć termin podjęcia ostatecznej decyzji. Najwyraźniej nie przekonała go przytłaczająca większość wierzycieli, gotowych zawrzeć z Netią układ. Kolejna rozprawa ma się odbyć 29 lipca. Wówczas można spodziewać się konkretnych decyzji.

Część obligatariuszy argumentuje , że w przypadku bankructwa ich roszczenia zostaną zaspokojone w większym stopniu niż w przypadku zamiany długu na akcje. Netia, za którą murem stoi ponad 90 proc. wierzycieli, nie zamierza prowadzić w tej sprawie negocjacji.

Mimo że już wcześniej sąd wyznaczył biegłego, który miał przeprowadzić odpowiednie analizy sytuacji finansowej Netii i określić przyczyny jej upadku, ponownie zażądał dodatkowych wyjaśnień. Chodzi m.in. o kwestie raportów finansowych i przede wszystkim ponowną wycenę przedsiębiorstwa. Jeśli okaże się, że jest ona wyższa niż w przypadku określonej w ramach konwersji zadłużenia, spółka znajdzie się na skraju upadku. Operator ma czas na odpowiedź do 16 lipca.

Według osób, z którymi rozmawialiśmy, postawa części wierzycieli może doprowadzić do opóźnienia zawarcia ostatecznego porozumienia, czyli wydania obligatariuszom akcji.

Aby program zamiany długu na akcje mógł ruszyć, zgodę na układ muszą wyrazić wierzyciele Netii South. Porozumienie zostało już przyjęte w Netii Telekom. Spółki kontroluje szwedzka Telia.

Okiem eksperta

Sytuacja spółki jest niebezpieczna

Jeden z obligatariuszy doszedł do wniosku, że w przypadku bankructwa Netii jego roszczenia będą zaspokojone w większym stopniu, niż kiedy zostaną zamienione na akcje. Sąd czeka teraz na nową wycenę przedsiębiorstwa. Jeśli okaże się, że w porównaniu z konwersją jest ona wyższa, teoretycznie może to zablokować układ. Spółka ma jednak odpowiednie narzędzia, które raczej umożliwią jej korzystnie doprowadzić układ do końca. Sytuacja jest jednak niebezpieczna.

Michał Marczak analityk DI BRE Banku

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Goralewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Netia: część wierzycieli nie chce akcji operatora