Czytasz dzięki

Nic nie robisz, a masz

Mirosłąw Konkel
opublikowano: 30-01-2020, 22:00

Pamiętacie bajkę La Fontaine’a o koniku polnym i mrówce? On leniwy lekkoduch – nie dożył wiosny. Ona pracowita i zapobiegliwa — cieszyła się zapasami do przednówka. A jak jest naprawdę?

Do agencji kreatywnej wpada menedżer: — Potrzebuję kampanii wizerunkowej. — Na dziś czy na jutro? — uśmiecha się konsultant.

Zobacz więcej

Fot. Marek Wiśniewski

— Gdyby było na jutro, przyszedłbym jutro! — wybucha klient.

Projekty, zobowiązania, zlecenia. Wszystkie na wczoraj.

Pękające w szwach kalendarze i kary za przekroczenie deadline’u. Wszechobecny stres. Stajemy się gośćmi w swoich domach. Każdy chce dowieźć wyniki, prawie nikt nie pyta o koszty. Odpowiedzią jest plaga depresji i wypalenia zawodowego. A przecież można zupełnie inaczej.

— Nadgodziny czasem bywają nieuniknione, ale nie powinny stać się normą. Im bardziej jesteśmy zmęczeni, tym mniej pomysłowi i twórczy. Wrogiem kreatywności jest również nerwowość spowodowana pośpiechem. Skuteczność biznesowa wymaga świeżego, rozluźnionego umysłu — podkreśla Marcin Przybyłek, trener biznesu i autor książek science fiction, w których m.in. obala wiele mitów związanych z zarządzaniem organizacją.

Już w 1908 r. w laboratorium Zeissa dowiedziono, że skrócenie czasu pracy z dziewięciu do ośmiu godzin przynosi wzrost produktywności. Wszystkie kolejne badania zrealizowane w XX i XXI w. prowadziły do podobnych wniosków. Do kadry menedżerskiej jednak to nie dociera.

— Praca to wszystko, czego nie chciałbyś robić. Wydajność to zupełnie inna sprawa — mówi Dilbert, bohater komiksu wyszydzającego absurdy korporacji.

Efektywność bierze się ze sprytu, nie z zaciskania zębów i podkręcania planów produkcyjnych. Nawiązując do bajki La Fontaine’a, większy pożytek z konika polnego, który lubi się obijać, niż z pracowitej mrówki. Doskonale to rozumie Bill Gates, który kiedyś powiedział:

— Do najtrudniejszego zadania wybrałbym kogoś leniwego. On zawsze znajdzie najprostszy sposób, żeby to zrobić. Coś jest na rzeczy. Już nikt nie wierzy w to, że po nieprzespanej nocy czy po pełnym stresu dniu można wpaść na odkrywczy pomysł. Dzięki odpowiedniej dawce odpoczynku i snu szansa, że ludzie skojarzą odległe idee, wzrasta o 33 proc. — wyliczyli badacze z Uniwersytetu Harvarda.

Może to nie przypadek, że Newton odkrył prawo powszechnego ciążenia podczas rekreacji w ogrodzie, a nie przed tablicą w sali wykładowej (to, że spadło mu na głowę jabłko, jest taką samą bujdą jak wszystkie ludowe podania zachwalające pracowitość i pilność).

Mózg na spacerze

Gdy biurowa mrówka pręży swoje intelektualne muskuły, jej kolega konik polny pozwala umysłowi na relaks. Jest jak Sherlock Holmes, który z łatwością rozwiązuje kolejne zagadki kryminalne, a Inspektor Pracowity zielenieje z zazdrości.

— Bardzo chciałbym wiedzieć, w jaki sposób dochodzi pan do swoich osobliwych wniosków? — pyta.

— Do ostatniego doszedłem, siedząc na pięciu poduszkach, wypaliwszy wielką porcję tytoniu — zdradza swój sekret sławny detektyw.

Wolf Singer, niemiecki neurofizjolog, twierdzi, że: „Intensywny wysiłek nie zawsze przynosi oczekiwany efekt. Niekiedy warto przewietrzyć mózg, pozwolić mu pójść na spacer”. Co się dzieje podczas takiej przechadzki, jaką może być pogawędka z koleżanką przy automacie do kawy, poranny prysznic lub bezmyślne wpatrywanie się w niebo? Nawiązują się wtedy świeże połączenia między komórkami nerwowymi, stwarzając nowe konteksty dla zgromadzonych faktów. Dzięki temu następują przebłyski geniuszu i pojawiają się rozwiązania najtrudniejszych problemów. Najwyraźniej na studiach MBA o tym się nie mówi.

— Nasi pracodawcy za bardzo zabierają nam życie, i wtedy wyrzucamy sobie, że nie wspięliśmy się na ten Mount Everest — rodzina jest zaniedbana, zaniedbane jest ciało, rozwój osobisty, pasje i marzenia. Co nie jest zaniedbane? Sprzedaż pieluch w firmie, w której pracujemy: to mamy wyśrubowane na sto procent, ale poza tym wszystko leży — ubolewa Marcin Przybyłek.

Jak wyłonić lidera

Nieumiejętność odpoczynku, wyhamowania paradoksalnie świadczy o braku kompetencji przywódczych. Jedna z agencji konsultingowych w USA otrzymała zlecenie wyselekcjonowania ludzi na wysokie stanowiska zarządcze. Nad ranem grupa menedżerów została porwana ze swoich domów i wywieziona w niedostępne góry. Mogli się tylko raz dziennie kontaktować z rodzinami, zabroniono im natomiast dzwonienia do własnych firm. Z dala od cywilizacji „aresztanci” przechodzili formę szkolenia, które wyglądało dość sensownie, ale było tylko pretekstem do wyłonienia najlepszych kandydatów. A za takich uznano tych menedżerów, których przedsiębiorstwa działały bez zgrzytów mimo ich nieobecności.

Psycholodzy twierdzą, że ludzki organizm podlega podstawowemu rytmowi: aktywność — wyłączenie, mobilizacja — regeneracja. Oznaką zdrowia psychofizycznego jest umiejętność wyłączenia się i regeneracji, zawsze gdy warunki na to pozwalają. Ale po długiej eksploatacji następuje zacięcie przełącznika trybów. Wtedy człowiek upodabnia się do samochodu, którego silnik cały czas pracował na wysokich obrotach i nie jest już w stanie zwolnić. Ma rację amerykańska pisarka Jan Karon: „Ci, którzy nie potrafią znaleźć czasu na odpoczynek, prędzej czy później zmuszeni będą znaleźć czas na chorobę”.

— Człowieku, mrówko kochana, pszczółko zalatana, zatrzymaj się, odpocznij — zachęca pieśniarz Alosza Awdiejew.

— Zatrzymaj się, a wszystko wróci na swoje miejsce — wtóruje pewien mistrz Wschodu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mirosłąw Konkel

Polecane