Nie braknie miejsc w hotelach

Barbara Warpechowska
17-02-2009, 00:00

Problem rynku hotelowego

Problem rynku hotelowego

to nie budowa obiektów,

lecz ich wykorzystanie

po piłkarskich

mistrzostwach.

W Polsce na 10 tys. mieszkańców przypadają 44 miejsca noclegowe (współczynnik stosowany w branży). To jeden z najgorszych wyników w Europie. Następne na liście — Estonia i Łotwa — mają ponad 60. W Czechach wskaźnik wynosi 200, a w Irlandii — 300.

Dla deweloperów i sieci hotelowych polski rynek jest więc bardzo atrakcyjny. A jego rozwojowi sprzyjają też: niewielka konkurencja, stały wzrost liczby klientów biznesowych i zbliżające się mistrzostwa EURO 2012.

W Polsce działa już osiem z dziesięciu największych grup hotelarskich świata. Według prognoz do 2012 r. powinno powstać około 260 hoteli. Liczba pokoi wzrośnie z 73 tys. do około 100 tys. Inwestycje te szacuje się na 4 mld zł. Specjaliści z firmy Cushman Wakefield (CW) oceniają, że w 2012 r. nie powinno zabraknąć hoteli. A inwestorzy podkreślają, że w dużych miastach jest dobry klimat dla budowy.

Biznes szuka noclegu

Hoteli nie buduje się tylko z myślą o Euro 2012. Według danych Instytutu Turystyki w 2007 r. podstawowym celem pobytu w Polsce ponad 28 proc. cudzoziemców były interesy i sprawy służbowe. Przychody do budżetu z turystyki biznesowej stanowiły 38,7 proc. przychodów z całej turystyki. Dopiero na drugim miejscu były zwiedzanie i wypoczynek (25 proc.), a na trzecim odwiedziny krewnych i znajomych (18 proc.).

Turystyka biznesowa dominowała także w pierwszej połowie 2008 r. Na 2,3 mln turystów zagranicznych przybywających do Warszawy aż 40 proc. deklarowało służbowy cel wizyty. To dlatego wśród nowych hoteli wiele będzie obiektów klasy ekonomicznej.

Droga złotówka i kryzys

Z danych Instytutu Turystyki wynika, że w 2008 r. zagranicznych turystów przyjechało do nas o 12 proc. mniej niż w 2007 r. Sprawiły to m.in. niekorzystna relacja euro do złotego oraz — odstraszające Rosjan i Ukraińców — wysokie ceny i czas oczekiwania na polskie wizy. Spadła o kilka procent liczba niemieckich turystów. Specjaliści tłumaczą to rezygnacją z podróży sentymentalnych, bo tamtejsi emeryci odwiedzili już miejsca dzieciństwa.

Skutków silnego złotego nie odczuwała turystyka biznesowa. Wykorzystanie miejsc było największe w hotelach wyższej klasy (w takich zatrzymują się przedstawiciele korporacji). Szczególnie dobre było pierwsze półrocze. Więcej było imprez integracyjnych, połączonych z rozbudowaną częścią artystyczną, i szerokich programów outdooru. Pojawiły się też vouchery na zabiegi SPA do wykorzystania przez pracowników.

Ale w ostatnich miesiącach 2008 r. pojawiły się niepokojące sygnały: anulowanie szkoleń i konferencji przez firmy głównie z sektora bankowego i motoryzacyjnego. Zmalało zainteresowanie branży budowlanej.

Według specjalistów rok 2009 będzie gorszy. Już w styczniu spadła liczba rezerwacji. Powrotu koniunktury branża spodziewa się za dwa lata.

Barbara Warpechowska

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Barbara Warpechowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / / Nie braknie miejsc w hotelach