Nie było chętnych na resztki Cezeksu

opublikowano: 06-05-2013, 00:00

Nikt nie stanął do przetargu na nieruchomości po wielkim dystrybutorze papieru wycenione na 65,3 mln zł.

Syndykowi nie udało się sprzedać tego, co zostało po Cezeksie, dystrybutorze papieru, którego likwidacja została orzeczona w 2011 r. W najlepszych latach obroty Cezeksu sięgały niemal 300 mln zł.

Cezariusza Szlachcica, twórcy Cezeksu, upadłość nie zniechęciła do handlu papierem. Zaowocowała jednak wydaniem mu zakazu działalności gospodarczej. Teraz pomaga rozkręcić nowy biznes dzieciom, które firmują sklep internetowy c6papier.pl. Witryna ma działać w niszach, których Cezex nie obsługiwał. W 2013 r. ma wygenerować sprzedaż wysokości kilku milionów złotych. [FOT. TP]
Cezariusza Szlachcica, twórcy Cezeksu, upadłość nie zniechęciła do handlu papierem. Zaowocowała jednak wydaniem mu zakazu działalności gospodarczej. Teraz pomaga rozkręcić nowy biznes dzieciom, które firmują sklep internetowy c6papier.pl. Witryna ma działać w niszach, których Cezex nie obsługiwał. W 2013 r. ma wygenerować sprzedaż wysokości kilku milionów złotych. [FOT. TP]
None
None

— W magazynach zostało jeszcze trochę towaru, ale działalność handlową Cezex zakończył w grudniu 2012 r. — informuje Marek Gniewaszewski, pełnomocnik syndyka. Od syndyka kupić można było głównie nieruchomości biurowo-magazynowe w Warszawie i Gdańsku oraz magazyny w Poznaniu i Piotrkowie Trybunalskim.

— To budynki postpeerelowskie kupowane w różnych okresach — niektóre okazyjnie, niektóre w szczycie koniunktury — wyjaśnia Tadeusz Hapon, były prezes Cezeksu. Syndyk chciał sprzedać wszystkie za 65,3 mln zł. Ale nikt się nie zgłosił.

— Na rynku jest posucha, ale nie aż taka, żeby nikt niczego nie kupował — mówi Tomasz Kasperowicz, dyrektor działu nieruchomości przemysłowych i logistycznych w Colliers International. Może kupców odstraszyła zbyt wysoka cena?

— Nie znam szczegółów dotyczących tych nieruchomości, więc trudno mi się odnosić do wyceny. Brak chętnych mógł się wiązać ze sprzedażą w pakiecie. Dla deweloperów działających na lokalnych rynkach oznaczałoby to konieczność szukania nabywców na nieruchomości, których zagospodarowaniem nie są zainteresowani — komentuje Stanisław Ozga, analityk Domu Maklerskiego PKO BP.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane