Nie idźmy do strefy euro na siłę

Stanisław Gomułka
opublikowano: 2009-04-23 00:00

Deficyt okazał się znacznie wyższy, niż przewidywałem. Sądziłem, że wyniesie 3 proc. To pokazuje, że finanse publiczne rozpoczęły 2009 r. w znacznie gorszej sytuacji. Należy pamiętać, że w końcu 2008 r. wiele wydatków było przesuwanych na bieżący rok, by zmieścić się w zaplanowanym w budżecie centralnym deficycie. Gdyby nie to, deficyt sektora finansów publicznych byłby jeszcze większy.

Jak będzie wyglądał rok 2009? Dotąd prognozowałem, że deficyt wyniesie 4-5 proc. PKB. W obliczu wczorajszych danych uważam jednak, że poziom 5 proc. byłby sukcesem. Skoro przy wzroście gospodarczym na poziomie prawie 5 proc. deficyt wyniósł prawie 4 proc., to przy dynamice PKB bliskiej zera luka będzie o wiele wyższa. Zagrożony jest też przyszły rok. Jeśli chcielibyśmy wrócić poniżej 3 proc., rząd musiałby przeprowadzić reformy zapewniające duży wzrost dochodów i spadek wydatków, a na to nie widzę szans ze względów politycznych. Dlatego zapewnienia rządu, że uda nam się spełnić kryteria przystąpienia do strefy euro, i dążenie do wchodzenia w takich warunkach do ERM2 wydaje mi się nierozsądne.

Stanisław Gomułka