NIE KAŻDY POTRZEBUJE HURTOWNI DANYCH

Kamil Kosiński
opublikowano: 2000-06-12 00:00

NIE KAŻDY POTRZEBUJE HURTOWNI DANYCH

Producenci przygotowują nowe oferty

NA PRÓBĘ: Często proponujemy klientom uruchomienie na początek tylko jednego obszaru tematycznego hurtowni. Klient ponosi w takim przypadku niewielkie koszty. Pełną hurtownię budujemy dopiero, gdy jest zadowolony z projektu pilotażowego — informuje Joanna Małaśnicka, dyrektor ds. marketingu w Sybase Polska. fot. GK

Dostawcy hurtowni danych zgodnie twierdzą, że rozwiązania tego typu nareszcie znalazły klientów. Niektórzy analitycy uważają jednak, że taki zakup nie zawsze jest uzasadniony. Powinny się nad nim szczególnie zastanowić firmy produkcyjne i handlowe. Tymczasem dostawcy hurtowni przygotowują prekonfigurowane (wstępnie przygotowane) rozwiązania, aby przyciągnąć nowych klientów.

Coraz więcej polskich firm decyduje się na budowę systemów wspomagających podejmowanie decyzji oraz będących ich częścią hurtowni danych. Zdaniem dostawców tego typu rozwiązań, jeszcze trzy lata temu właściwie nie podejmowano w Polsce takich przedsięwzięć. Obecnie czołowi dostawcy deklarują po kilkanaście do kilkudziesięciu zrealizowanych projektów.

— Łącznie z partnerami zakończyliśmy bądź prowadzimy ponad 100 wdrożeń. Mają one jednak zróżnicowany charakter. Są to zarówno typowe hurtownie danych jak i jednotematyczne tzw. Data Marty — twierdzi Paweł Gajda z Oracle Polska.

Funkcjonalność poszczególnych projektów jest zróżnicowana, podobnie jak ich ceny. Za oprogramowanie, sprzęt komputerowy, konsulting i wdrożenie średniej wielkości projektu trzeba zapłacić 40-60 tys. USD (175-262 tys. zł). Wartość największych kontraktów jest jednak o wiele wyższa.

— Negocjacje największego zawartego przez nas na polskim rynku kontraktu rozpoczęliśmy od 4 mln USD (17,5 mln zł). W trakcie rozmów cena ta została obniżona — dodaje Paweł Gajda.

Ocena potrzeb

Zdaniem niektórych analityków, szybki wzrost polskiego rynku hurtowni danych nie ma jednak uzasadnienia. Rzeczywiste korzyści z tego typu rozwiązań odnoszą bowiem tylko te firmy, które mają kilkaset lub kilka milionów klientów o zróżnicowanych potrzebach, np. operatorzy telekomunikacyjni, banki lub towarzystwa ubezpieczeniowe. Wdrożenia hurtowni danych nie mają zaś uzasadnienia w większości działających w Polsce firm produkcyjnych i handlowych.

— Jedną z podstawowych funkcji hurtowni danych jest zgromadzenie w jednym miejscu oraz ujednolicenie definicji danych pochodzących z różnych działających w przedsiębiorstwie systemów informatycznych. Na Zachodzie jest to o tyle uzasadnione, że wiele firm korzysta z kilku niezależnych, rozwijanych przez lata systemów informatycznych, z których nie chce bądź nie może zrezygnować. Tymczasem w Polsce proces informatyzacji przedsiębiorstw rozpoczął się o wiele później. Zaowocowało to wprowadzaniem do firm od razu zintegrowanych systemów wspomagających zarządzanie klasy MRP II/ERP. Oprogramowanie tego typu ma z reguły własne, rozbudowane narzędzia analityczne, które większości przedsiębiorstw zupełnie wystarczą. Popyt na hurtownie danych nakręcają zaś sami dostawcy takich rozwiązań oraz firmy konsultingowe zarabiające na ich wdrożeniach — tłumaczy pragnący zachować anonimowość przedstawiciel firmy konsultingowej zaliczanej do tzw. Wielkiej Piątki.

Niektórzy przedstawiciele dostawców hurtowni danych przyznają, że na krajowym rynku mogło dojść do kilku nieuzasadnionych wdrożeń. Twierdzą jednak, że obecnie jest to coraz mniej prawdopodobne.

— Obecnie bardzo rzadko udaje się firmom informatycznym naciągnąć klienta na rozwiązanie, którego on nie potrzebuje. Poziom świadomości informatycznej polskich firm bardzo wzrósł. Dyrektorzy pionów informatyki awansowali do wielu zarządów. Jestem daleka od stwierdzenia, że hurtownia danych jest potrzebna w każdej firmie. Jeżeli komuś wystarczają standardowe raporty z systemu wspomagającego zarządzanie, to rzeczywiście nie ma sensu, aby kupował hurtownię danych. Polski rynek hurtowni danych będzie się jednak dalej dynamicznie rozwijał. Firmy mające setki tysięcy lub miliony klientów coraz ostrzej ze sobą konkurują i potrzebują coraz bardziej szczegółowych analiz — wyjaśnia Joanna Małaśnicka, dyrektor ds. marketingu w Sybase Polska.

Są jednak i tacy, którzy opinię przedstawiciela firmy doradczej uważają za zupełnie błędną.

— Fakt, że rynek hurtowni danych rozwinął się w Polsce dopiero po upowszechnieniu systemów wspomagających zarządzanie, świadczy o tym, że jest do niego wtórny. Dane do hurtowni trzeba bowiem skądś ściągnąć. Jeśli nie ma systemu wspomagającego zarządzanie, wówczas po prostu nie jest to możliwe, bo nie istnieje żadna elektroniczna baza danych, która mogłaby do tego posłużyć — zauważa Małgorzata Smaroń, menedżer grupy hurtowni danych w Oracle Polska.

Dostawcy hurtowni danych starają się zaoferować coraz atrakcyjniejsze warunki wdrożenia projektu. Powoli zanikają tradycyjne wdrożenia hurtowni danych, polegające na konstruowaniu od podstaw każdego rozwiązania.

Nowy kierunek

Coraz więcej firm oferuje zaś prekonfigurowane rozwiązania, bazujące na wspólnym w poszczególnych branżach podejściu do schematów, miar, raportów, terminologii i typów danych. Dostawcy hurtowni danych twierdzą jednak, że ich produkty nigdy nie będą przypominać produktów sprzedawanych z półki.

— Przygotowanie prekonfigurowanych elementów hurtowni danych jest możliwe tylko w zakresie kształtu raportów. W warstwie podstawowej już nie, ponieważ nawet firmy z tego samego sektora gromadzą różne informacje o swojej pozycji rynkowej — utrzymuje Grzegorz Bartel, konsultant ds. sektora telekomunikacyjnego w SAS Institute.