Nie kupili Cefarmu, ale muszą płacić

PN
opublikowano: 2012-07-06 00:00

Resort skarbu żąda od PCZ kary za wycofanie się z umowy prywatyzacyjnej dystrybutora leków.

Od października 2011 r. Ministerstwo Skarbu Państwa czekało na finalizację przez wrocławską firmę PCZ zakupu Centrali Farmaceutycznej Cefarm, jednego z największych dystrybutorów leków w Polsce.

29 maja inwestor wycofał się jednak z podpisanej umowy kupna za ponad 80 mln zł 85 proc. akcji państwowej spółki. W efekcie ministerstwo skarbu skierowało do PCZ wezwanie do zapłaty kary umownej.

— Ewentualne dalsze działania będą podejmowane stosownie do rozwoju sytuacji. Treść aneksu, w którym sprecyzowane są wysokość kary umownej oraz termin jej zapłaty, PCZ zastrzegł jako tajemnicę przedsiębiorcy — przyznaje Magdalena Kobos, rzecznik ministerstwa. Z ustaleń „PB” wynika, że kara umowna wynosi niespełna milion złotych. Jednak prawdopodobnie o wypłacie pieniędzy będzie musiał zdecydować sąd, bo wrocławska spółka twierdzi, że odstąpiła od umowy z winy resortu. Powodem był spadek wartości Cefarmu w okresie finalizowania transakcji. Wystąpienie przez resort z wezwaniem do zapłaty kary

umownej to rzecz niecodzienna. Podobna sytuacja w ostatnich dziesięciu latach — jak przyznaje ministerstwo — zdarzyła się tylko w przypadku Instalexportu i Krak-Chemu, które podpisały umowę kupna za ponad 82 mln zł 85 proc. akcji firmy budowlanej Chemobudowy Kraków. Ostatecznie obydwa podmioty kilka miesięcy temu wycofały się z transakcji. W efekcie resort wystąpił z wezwaniem do zapłaty 0,5 mln zł kary umownej i ponownie zaprosił do negocjacji w sprawie zakupu spółki.

Podobnie jak w przypadku Cefarmu, niedoszli inwestorzy nie wpłacili jeszcze pieniędzy. Jednak przy nieudanej prywatyzacji Cefarmu nie zabrakło kontrowersji. Spółka córka PCZ — Polska Centrala Zaopatrzenia Puri-Pharma — zajmująca się dystrybucją leków, zmieniła nazwę na podobną do Cefarmu — CeFarMed. Stało się to wówczas, gdy było już wiadomo, że inwestor nie sfinalizuje transakcji.

— To chwyt poniżej pasa ze strony PCZ i delikatne, mówiąc, złamanie zasad etyki w biznesie. Zanim jednak zdecyduję się podjąć jakiekolwiek działania w tej sprawie, muszę skonsultować się z ministrem skarbu — mówi „PB” Piotr Latawiec, prezes Cefarmu.

Podczas due diligence kierowanej przez niego firmy niedoszły inwestor żądał bardzo dużej liczby dokumentów, m.in. informacji o zatrudnieniu czy umowach handlowych.

— Funkcjonowanie spółki CeFarMed nie ma żadnego związku z udziałem PCZ w prywatyzacji CF Cefarm — odpiera zarzuty Stanisław Pachołek, wiceprezes PCZ. Według Magdaleny Kobos, wątpliwości nie są bezpośrednio związane z prywatyzacją Cefarmu.

— W każdym procesie prywatyzacyjnym inwestorzy już na etapie pobierania memorandum informacyjnego podpisują zobowiązanie do zachowania poufności, czyli m.in. do niewykorzystywania pozyskiwanych ze spółki informacji — zaznacza rzecznik resortu skarbu.

Wystąpienie przez resort z wezwaniem do zapłaty kary umownej to rzecz niecodzienna. Podobna sytuacja w ostatnich dziesięciu latach — jak przyznaje ministerstwo — zdarzyła się tylko w przypadku Instalexportu i Krak-Chemu.