Nie kupuj kota w worku, sprawdź agencję

Małgorzata Prasał
opublikowano: 16-11-2007, 00:00

Head-hunterzy nie mogą popsuć naszego wizerunku. Dlatego wybieramy najlepszych z najlepszych.

Head-hunterzy nie mogą popsuć naszego wizerunku. Dlatego wybieramy najlepszych z najlepszych.

Do końca przyszłego roku Nordea Bank chce zatrudnić około tysiąca osób w ponad stu placówkach w kraju. Pracowników szeregowych, np. doradców finansowych czy kasjerów, szukamy sami. Stworzyliśmy w tym celu specjalny zespół rekrutacyjny. Zaś menedżerów szukamy z pomocą kilku agencji doradztwa personalnego. Oto, czym się kierowaliśmy, wybierając te firmy.

Referencje

Wyszliśmy z założenia, że naszymi partnerami nie muszą być wielkie międzynarodowe korporacje czy popularne polskie firmy head hunterskie. Wysoką jakość usług mogą zapewnić także mniej znane agencje. Ale postawiliśmy na firmy sprawdzone, a więc takie, które wśród klientów cieszą się bardzo dobrą opinią.

Bez odpowiedniej reputacji ani rusz. Udział łowców głów w budowie naszej marki jako pracodawcy jest nie do przecenienia. Istotne jest to, jak docierają oni do kandydatów, czy utrzymują z nimi kontakt po rozmowie kwalifikacyjnej, pamiętają o ustalonych terminach i przekazaniu informacji zwrotnej. Jeśli niewłaściwie traktują ludzi, to ci zaczynają źle postrzegać firmę, dla której owi specjaliści wykonują usługę.

Odpowiedzialność

Czy zleceniobiorca rzeczywiście dba o nasze interesy, wyraźnie widać, gdy pojawiają się pierwsze kłopoty z naborem. Niesolidna agencja je ukrywa. Rzetelna natychmiast informuje o nich klienta. Co więcej — proponuje rozwiązania alternatywne.

Przykład? Nasz partner szukał dla nas menedżerów. Ofertę kierował do kierowników wyższego szczebla. Okazało się jednak, że w porównaniu z naszymi potrzebami jest to zbyt mała grupa docelowa. Postanowiliśmy zatem rozszerzyć ją o specjalistów z niższego niż menedżerski szczebla. Nagle pojawiło się wielu chętnych. Brak wcześniejszego doświadczenia w pełnieniu funkcji kierowniczych nie stanowił przeszkody. Po odpowiednim przygotowaniu byli tak samo dobrzy, jak ich bardziej doświadczeni koledzy.

Etyka

Chcemy, by nasi partnerzy pamiętali o klauzuli off limits. Gwarantuje ona, że firma doradcza przez określony czas nie będzie rekrutowała wśród naszych pracowników. Oczywiście, zasada fair play musi obowiązywać obie strony. Nie wyobrażam sobie sytuacji, gdy najlepszego specjalisty w regionie szukały dla jednego pracodawcy dwie agencje doradztwa personalnego, które o sobie nie wiedzą. A klient płaci za usługę tylko tej, która pierwsza znajdzie cenionego eksperta. Takie podejście jest nieetyczne.

Znajomość rynku

Przy ogólnopolskich projektach rekrutacyjnych wolimy współpracować z kilkoma lokalnymi agencjami head hunterskimi niż z jedną globalną. Ludzie z tej drugiej dobrze znają rynek warszawski, ale czy wiedzą, do kogo warto zadzwonić w Trójmieście, Łodzi, Rzeszowie albo w Elblągu? A łowca głów np. ze Szczecina ma w notesie kontakt do najlepszego prawnika czy przedstawiciela handlowego w swoim mieście.

Poza tym wybieramy firmy, w których pracują ludzie związani w przeszłości z branżą finansową. Nie trzeba im tłumaczyć, kogo potrzebujemy. Znają specyfikę stanowisk pracy w bankach, kulturę organizacyjną, modele sprzedaży. Rozumiemy się w pół słowa.

Małgorzata Prasał

kierownik zespołu zarządzania zasobami ludzkimi w Nordea Bank Polska

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Prasał

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu