Nie ma chętnego na upadłą Polinovę

Marcin Gesing
opublikowano: 2003-07-31 00:00

Drugi przetarg na majątek upadłej spółki Polinova nie przyciągnął żadnych oferentów. Icopal, który miał dążyć do wrogiego przejęcia producenta papy, też nie ma ochoty na kupienie spółki.

Brakuje chętnych na majątek najstarszej w Polsce fabryki papy Polinova. Konflikt wokół zakładu, który ostatecznie zakończył się jego bankructwem, a o którym wcześniej pisał „PB”, zaczął się jeszcze w 2000 r. Wtedy oświęcimska Polinova była największym w kraju producentem papy tradycyjnej. Dzisiaj nieruchomości i urządzenia firmy stara się sprzedać syndyk.

— Nie znalazł się żaden oferent na wystawiony na sprzedaż majątek spółki. To już drugi nieudany przetarg. Teraz sąd będzie musiał zadecydować o kolejnym obniżeniu ceny wywoławczej — mówi Marek Rymaszewski, syndyk masy upadłościowej Polinovy.

Pierwotnie biegły wycenił majątek spółki na 1,7 mln zł. W drugim przetargu została zaproponowana cena 1,15 mln zł.

Nieoficjalnie wiadomo, że zakupem interesował się Icopal — największy w Polsce producent papy, który odegrał pierwszoplanową rolę w konflikcie wokół Polinovy. Icopal jednak zrezygnował ze złożenia oferty.

— Nie potrzebujemy zwiększania naszych mocy produkcyjnych. Poza tym Polinova produkowała papę w technologii, która wychodzi już z użycia. Teraz najbardziej nas interesuje odzyskanie długu — podkreśla Zbigniew Czarnecki, wiceprezes Icopalu.

Właśnie o ten dług — wartości 500 tys. zł — potknęła się Polinova. Icopal odkupił wierzytelność wobec Polinovy od spółki Trade Trans i zablokował postępowanie układowe. Wkrótce duński producent zablokował też konta Polinovy, zajął surowce i produkty. Firma wstrzymała produkcję.

Icopal argumentował, że w ten sposób chciał zabezpieczyć interesy słowackiej spółki JCP Sturovo, należącej do koncernu Icopal, której Polinova winna była ponad 1 mln zł. Mirosław Witek, ówczesny prezes Polinovy, twierdził jednak, że Icopal chce się w ten sposób pozbyć konkurenta.

— Interesowało ich tylko to, by zatrzymać produkcję i zlikwidować zakład! — wyjaśniał w rozmowie z „PB” prezes spółki.

Dzisiaj Plinova nie istnieje, a Icopal nie ukrywa, że nie spodziewa się zwrotu długu. Spieniężenie majątku Polinovy będzie bardzo trudne, bo zakład znajduje się w strefie ochronnej byłego obozu w Oświęcimiu-Brzezince.