Czytasz dzięki

Nie ma dramatu inwestycyjnego w firmach

  • Ignacy Morawski
opublikowano: 29-10-2020, 22:00

Kilka dni temu pisałem, że firmy w Polsce zgromadziły duże zapasy gotówkowe i pod względem płynności są lepiej przygotowane na jesień, niż były na wiosnę.

Jest też druga strona medalu, bardziej bolesna — cięcie planów inwestycyjnych. Firmy gromadzą gotówkę m.in. poprzez ograniczanie wydatków rozwojowych. To będzie ograniczało potencjał wzrostu gospodarczego kraju. Pocieszeniem może być fakt, że cięcie nie jest wcale tak dramatyczne, jak wynikałoby ze skali wstrząsu makroekonomicznego. Wciąż sporo firm planuje się rozwijać.

Najnowszy raport NBP o koniunkturze wśród firm potwierdził wniosek o wyraźnej poprawie płynności. Co ciekawe i czego nie można było wyczytać z danych GUS, mediana wskaźnika płynności gotówkowej wzrosła do ponad 30 proc., wobec średnio ok. 20 proc. przed kryzysem epidemicznym. To oznacza, że ustawiając firmy od najmniejszej do największej płynności, w połowie stawki znajdziemy gotówkę na poziomie ok. 30-35 proc. krótkoterminowych zobowiązań.

To pozwala mieć nadzieję, że w razie ewentualnych obostrzeń w aktywności gospodarczej więcej firm przetrwa pierwsze uderzenie i rząd będzie miał więcej czasu, by skierować pomoc do najbardziej potrzebujących.

Zwiększenie płynności odbyło się jednak kosztem planów rozwojowych. Pod koniec trzeciego kwartału tylko 17,9 proc. firm planowało rozpoczęcie nowych inwestycji w ciągu trzech miesięcy. W poprzednich latach ten odsetek wynosił średnio 19,8 proc. (średnia z trzecich kwartałów poprzednich czterech lat). Według NBP niemal co trzecia firma rezygnująca z inwestycji sygnalizuje, że powodem jest potrzeba poprawy płynności. Na problem z popytem jako główną przyczyną ograniczania wydatków rozwojowych wskazała co czwarta firma.

W tych danych można dopatrzyć się też pozytywnych sygnałów. Skoro najważniejszympowodem ograniczania inwestycji jest dążenie do poprawy płynności, to gdy tylko niepewność związana z epidemią minie, inwestycje mocno ruszą w górę. Sądzę, że może wydarzyć się to w pierwszej połowie przyszłego roku. Warto zauważyć, że spadek odsetka firm planujących nowe inwestycje nie jest dramatyczny. To prawda, że jest on generalnie niski, ale był taki już przed kryzysem i nie stanowiło to istotnej bariery rozwoju gospodarki. Epidemia nie przyniosła drastycznych zmian w planach inwestycyjnych, czego można było się obawiać u jej progu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Ignacy Morawski, główny ekonomista „Pulsu Biznesu”

Polecane