Spór idzie o taryfę i tranzyt rosyjskiego gazu przez Polskę. Dziś rozmowy
Będzie przełom?
Za wcześnie, by polityczne uzgodnienia traktować jako zawarcie gazowego porozumienia między Polską i Rosją. Niczego nie przesądza nawet deklaracja Siergieja Szmatko, ministra energetyki Rosji, o zgodzie między stronami w sprawie zarządzania EuRoPol Gazem i woli podziału akcji między PGNiG i Gazprom w stosunku 50 do 50 proc.
Waldemar Pawlak, minister gospodarki, po poniedziałkowych negocjacjach z Rosjanami określił jej na swoim blogu jako "nie zakończone". Według niego istotne jest zwiększenie dostaw rosyjskiego gazu do Polski do 11 mld m sześc. oraz przedłużenie kontraktu i tranzytu błękitnego paliwa przez nasz kraj do 2037 r. oraz powrót do pierwotnego podziału akcji w EuRoPol Gazie (50 do 50 proc.). Minister gospodarki podkreśla, że porozumienie może zostać zawarte po uzgodnieniu całego pakietu.
— Polska i Rosja nie osiągnęły jeszcze porozumienia w sprawie dodatkowych dostaw gazu do Polski. Brak jest wspólnego stanowiska w sprawie taryf tranzytowych dla rosyjskiego gazu przez nasze terytorium. Sprawa może zakończyć się w tym tygodniu, równie dobrze może przeciągana dłużej — twierdzi Waldemar Pawlak.
Strony dogadały się jedynie co do ilości dodatkowych dostaw gazu do Polski i długości kontraktu. Dzisiaj w Moskwie przedstawiciele Gazpromu i PGNiG będą negocjować dalej.
Nadal problemem jest opłata za przesył rosyjskiego gazu gazociągiem jamalskim przez Polskę oraz to czy w ogóle będzie jakiś tranzyt. Rosja chce przecież transportować ogromne ilości gazu do Niemiec rurą przez Bałtyk.
Nie wiadomo też, jak wyeliminować Gas Trading z akcjonariatu EuRoPol Gazu. Żeby ustalić procedurę, PGNiG i Gazprom będą musiały porozumieć się z drugim co do wielkości akcjonariuszem Gas Tradingu — Bartimpeksem Aleksandra Gudzowatego. To potrwa. Tymczasem Gazprom w piśmie do "PB" podkreśla, że dopiero po zakończeniu procedur umożliwiających mu zwiększenie udziałów w EuRoPol Gazie będzie można sporządzić dokument potwierdzający gotowość do zwiększenia ilości gazu dostarczanego do Polski.
Jeszcze w tym roku może zabraknąć nam 0,5 mld m sześc. paliwa. Jeżeli strony się nie dogadają, w 2010 r. Polska może mieć w bilansie energetycznym deficyt 2,3 mld m sześc. Ponadto od 2010 r. przestaje obowiązywać w umowie z Gazpromem klauzula elastyczności (pozwalająca nam zwiększyć lub zmniejszyć import z Rosji o 10 proc.).
Gazprom chce zwiększenie dostaw rozstrzygnąć w ramach aneksu do umowy międzyrządowej (z 1993 r.) na dostawy gazu do Polski do 2022 r. PGNiG wolałoby nowe porozumienie, które obowiązywałoby do 2037 r.
Anna Bytniewska