W piątek dane ze Stanów Zjednoczonych dopełniły serię rozczarowań z rynków pracy największych gospodarek. Wprawdzie stopa bezrobocia utrzymała się bez zmian (9,1 proc.), ale zamiast oczekiwanych około 105 tys. nowych miejsc pracy w sektorze prywatnym, przybyło ich zaledwie 17 tys. Jeszcze gorzej było poza sektorem rolniczym, gdzie w lipcu w ogólne nie powstały nowe etaty, a ekonomiści spodziewali się wzrostu zatrudnienia o około 75 tys. osób.
Warto też przypomnieć, że w mijającym tygodniu inwestorzy dowiedzieli się o wzroście stopy bezrobocia w strefie euro (do 10 proc.) oraz Japonii (do 4,7 proc.). Wyprzedzające koniunkturę gospodarczą wskaźniki oraz indeksy obrazujące bieżące nastroje konsumentów i przedsiębiorców w większości wpisują się w ponure oczekiwania ekspertów.
O godzinie 16 główne indeksy giełd w Paryżu, Londynie i we Frankfurcie spadały o 3,5 proc., a grecki indeks ATHEX, który w tym tygodniu skakał w obu kierunkach jak szalony, po południu tracił ponad 4 proc. WIG20 radził sobie nieco lepiej, choć to dość marne pocieszenie dla posiadaczy akcji największych spółek, którzy musieli się pogodzić z przeceną o około 2,5 proc.
Delegacja trzech między-narodowych instytucji przerwała w piątek wizytę w Atenach, by dać greckiemu rządowi czas na uporządkowanie dokumentów i przygotowanie reszty papierów potrzebnych do oceny realności założeń programu naprawy finansów państwa. Grecki minister finansów uspokajał inwestorów, że Europejski Bank Centralny, Międzynarodowy Fundusz Walutowy i Komisja Europejska nie rozważają wstrzymania wypłaty piątej transzy pakietu pomocowego. Jednocześnie dodał, że w 2011 r. PKB Grecji skurczy się o około 5 proc., czyli ponad dwukrotnie gwałtowniej niż gospodarka innego członka grupy PIIGS — Portugalii.
Na rynku walutowym za franka płacono w piątek już 3,80 zł, a jeszcze dwa dni wcześniej kurs szwajcarskiej waluty wynosił 3,45 zł. Podobnie jak podczas pierwszej fali ucieczki od ryzyka z połowy sierpnia, tak i teraz zachowanie notowań franka jest niemal lustrzanym odzwierciedleniem ruchów pary walutowej euro-frank. W piątek notowania EUR/CHF wróciły do 1,11. W połowie tygodnia euro było warte 1,20 franka. Srebro i złoto drożały o około 3 proc.
Łukasz Wróbel