Nie ma nadziei na zyski dla giełdowych inwestorów

Artur A. Adamski
opublikowano: 1998-10-07 00:00

Nie ma nadziei na zyski dla giełdowych inwestorów

Wtorkowa sesja przyniosła kontynuację trendu spadkowego. Wprawdzie nie były to tak poważne obniżki, do jakich ostatnio przyzwyczaił nas rynek, lecz spadek ten jasno obrazuje sytuację, w którym kierunku będzie podążał parkiet. Szczególnie, że po zakończeniu sesji pozostało dużo nie zrealizowanych zleceń sprzedaży.

PRZYCZYNA dalszych spadków jest klarowna: światowa inżynieria finansowa przeżywa głęboką zapaść, która w najgorszym wypadku może się przerodzić w światową recesję. A o możliwości jej wystąpienia, o czym nieśmiało mówiło i pisało się dwa-trzy miesiące temu, jest coraz głośniej. Światowa recesja to nie tylko straty dla inwestorów, lecz kryzys we wszystkich dziedzinach gospodarki.

OBECNY kryzys już się rozpoczął. Dotknął on już państwa Dalekiego Wschodu, Rosję, zaczyna się w Ameryce Południowej. Sądzę, że w przyszłym roku recesja dotknie Stany Zjednoczone, natomiast Europa Zachodnia powinna odczuć ją mniej boleśnie — uważa Roman Sosnowski, doradca inwestycyjny WBK AIB Asset Management.

ZDANIEM doradcy jest to kryzys systemu pożyczek (taniego pieniądza).

W 1929 roku mieliśmy do czynienia z kryzysem złotej waluty, natomiast w 1971 roku z kryzysem tanich paliw — tłumaczy Roman Sosnowski.

ZAŁOŻYWSZY potwierdzenie tych przewidywań, inwestorów czekają trudne lata. Oczywiście nawet w bessie można zarabiać, gdyż rynek nigdy nie spada w linii prostej, lecz ma chwile wzrostowe. Jednak podstawowa giełdowa formuła brzmi: szanuj trend, czyli na rynku niedźwiedzia łatwej stracić niż zarobić.

WTOREK przyniósł kolejne potwierdzenie opuszczania Warszawy przez dużych inwestorów. Największy spadek zanotował indeks 20 największych firm, a stało się to za sprawą maksymalnej przeceny papierów Banku Handlowego i Banku Śląskiego.

RÓWNIEŻ wczoraj posiadacze papierów Sobiesława Zasady postanowili się ich pozbyć. A dobro to kosztuje już poniżej 3 zł, czyli najniżej w historii notowań. Chętnych do sprzedaży było tak wielu, że makler specjalista zmuszony był ogłosić redukcję sprzedaży. Motoryzacyjnemu holdingowi nie wiedzie się najlepiej już od dłuższego czasu (pomijając giełdową dekoniunkturę) i wydaje się, że dopiero głęboka restrukturyzacja przerośniętej grupy ma szansę poprawić kondycję spółki.

FIRMA będąca własnością Michała Sołowowa — NOMI (dawniej PLI) była wczoraj zawieszona, ze względu na ogłoszenie wezwania na sprzedaż akcji przez holenderski Eijsvogel (podmiot zależny od brytyjskiegj grupy Kingfisher). Zapisywać się na sprzedaż akcji można od wczoraj do 4 listopada.