Nie matura, lecz dusza uczciwa i szczera…

MK
09-08-2018, 22:00

Tak jak habit nie czyni mnicha, tak tytuł MBA nie czyni lidera — ważna jest inteligencja serca.

Roman Karkosik, Zygmunt Solorz, Jerzy Owsiak, a z nieżyjących Sławomir Mrożek i Tadeusz Mazowiecki — czy wiecie, że ci znani ludzi nie zrobili studiów? Natomiast matury nie mają Andrzej Stasiuk, Zbigniew Hołdys i Lech Wałęsa. Jak widać, brak formalnego wykształcenia nie przeszkadza w odnoszeniu sukcesów i robieniu kariery. Ktoś może powiedzieć, że dzisiajsze czasy są inne i przynajmniej w biznesie konieczne są dyplomy, najlepiej MBA. Ale to nieprawda.

— MBA nie jest pierwszą rzeczą, której rekruterzy i pracodawcy wymagają od kandydatów na stanowiska menedżerskie. Większą wagę przywiązują do doświadczeń zawodowych tych osób i opinii zebranych o nich na rynku — twierdzi Michał Gembal, dyrektor marketingu w spółce Arcus.

Także zdaniem pracowników, dyplom MBA nie przesądza o tym, czy ktoś się nadaje na szefa, co pokazują badania firmy Leanpassion. Respondenci oczekują od liderów szacunku (63 proc.). Ważne są dla nich standardy etyczne zwierzchnika.

— Pracownicy nie mają nic przeciwko temu, by ich przełożony czegoś nie wiedział, ale bardzo zależy im na kompetencjach miękkich, które nazywam cechami serca — komentuje Radosław Drzewiecki, autor raportu i członek zarządu Leanpassion.

Inteligentny emocjonalnie menedżer daje pracownikom poczucie przynależności i wpływu na realizację strategii firmy — 61 proc. ankietowanych wskazało, że zapewnienie obu tych rzeczy należy do zadań lidera. Natomiast 51 proc. chce, by pryncypał pozostawiał im pole do popełniania błędów i uczenia się.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: MK

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wyniki spółek / Nie matura, lecz dusza uczciwa i szczera…