Nie musimy głaskać fiskusa

Andrzej Ladziński
opublikowano: 2006-11-14 00:00

W swojej polemice z artykułem Rafała Kergera „Niepoliczalne kable, czyli figa dla gminnego budżetu”, zatytułowanej (zapewne przez redakcję, ale adekwatnie) „A ja radzę, żeby nie drażnić fiskusa” („PB” z 7 listopada br.), pani Katarzyna Klimkiewicz z kancelarii TPA Horwath Sztuba Kaczmarek, powołując wiele przepisów, stwierdziła, że kwestionowanie możliwości ustalenia wartości sieci telekomunikacyjnych jest dla operatorów bardzo ryzykowne. Przypomnijmy — w tekście była mowa o tym, że takie kwestionowanie w praktyce broni operatorów przed koniecznością zapłaty gminnego podatku od nieruchomości.

Chcę zapewnić, że zamieszczona w artykule red. Kergera moja opinia na ten temat została sformułowana z pełną świadomością istnienia przepisów, o których mowa w polemice pani Klimkiewicz. Operatorzy wiedzą o tym, że organy gmin, być może, będą chciały za pomocą tych przepisów wymierzyć podatek. Istotne jest to, czy przepisy te można i da się w praktyce zastosować.

Wypowiadane przeze mnie opinie znajdują oparcie w tego rodzaju sprawach prowadzonych aktualnie, jak również w ostatnich kilku latach. Mogę zapewnić, że praktycznie niemożliwe jest ustalenie przez rzeczoznawcę z zakresu wyceny nieruchomości wartości księgowej brutto linii kablowych prowadzonych w kanalizacji. Co więcej, rzeczoznawca taki nie jest uprawniony do ustalania wartości obiektów, które nie są trwale związane z gruntem. Nie jest również dopuszczalne szacowanie podstawy opodatkowania na podstawie art. 23 ordynacji podatkowej, ponieważ przepis ten można stosować wyłącznie w wyjątkowych sytuacjach, kiedy księgi podatnika prowadzone są nierzetelnie i nieprawidłowo.

Chciałbym podkreślić, że ryzykowna dla operatorów jest sama sytuacja, w której Ministerstwo Finansów, bez gruntownej analizy stanu faktycznego, zdecydowało, że sieci telekomunikacyjne winny być opodatkowane podatkiem od nieruchomości. Dlatego będą wszelkimi dostępnymi środkami bronić swoich słusznych interesów, nie zważając na to, czy drażnią przy tym fiskusa. Pamiętać musimy, że naszym zadaniem jako doradców podatkowych jest ochrona interesu klientów, a nie dbanie o dobre samopoczucie fiskusa.

Andrzej Ladziński, doradca podatkowy w kancelarii Grynhoff, Woźny i Wspólnicy