Nie o taką wolność chodziło

opublikowano: 31-01-2013, 00:00

Usługi pocztowe: Według prywatnych operatorów do liberalizacji rynku sporo brakuje

1 stycznia 2013 r. rynek usług pocztowych w Polsce został uwolniony. Zasady jego funkcjonowania reguluje ustawa Prawo pocztowe z 23 listopada 2012 r. Zasadniczym celem jej wprowadzenia jest dostosowanie przepisów do tzw. III Dyrektywy pocztowej Parlamentu Europejskiego i Rady 2008/6/ WE z 20 lutego 2008 r., zobowiązującej państwa członkowskie do całkowitego uwolnienia rynku we wskazanych terminach. Innymi słowy: realizacja postanowień III Dyrektywy powinna oznaczać likwidację praw specjalnych dotyczących świadczenia usług pocztowych jakimi dotychczas dysponował państwowy operator. W opinii prywatnych operatorów tak się nie stało.

Uchylone drzwi

Według Wiesława Klimaszewskiego, prezesa Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Niepublicznych Operatorów Pocztowych (OZPNOP), przyjętych 1 stycznia 2013 r. ustaleń nie można uznać za satysfakcjonujące.

— Ministerstwo Infrastruktury od początku prac nad założeniami do projektu ustawy dokładało starań, aby maksymalnie zabezpieczyć interes ekonomiczny Poczty Polskiej po uwolnieniu rynku. Proces ten z powodzeniem kontynuowało Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji. Wielokrotnie występowaliśmy do odpowiednich urzędów zwracając uwagę na najważniejsze propozycje zapisów, które po wprowadzeniu będą hamować rozwój rynku konkurencyjnego. W większości przypadków nie zostaliśmy wysłuchani — twierdzi Wiesław Klimaszewski.

O co chodzi? O to, że zdaniem prywatnych operatorów, rynek pocztowy wcale nie został uwolniony. Leszek Żebrowski, prezes Polskiej Grupy Pocztowej zaznacza, że poza likwidacją tzw. obszaru zastrzeżonego dla PP (listy o masie poniżej 50g), nowe przepisy niewiele mają wspólnego z liberalizacją rynku.

— Pod pozorem liberalizacji rynku wprowadzono kilka małych monopoli na rzecz Poczty Polskiej. Przykładowo, przekazy pocztowe ze świadczeniami socjalnymi są realizowane tylko przez PP. Świadczenia ZUS-u, KRUS-u i MOPS-ów to właściwie 100 proc. tego rynku. Poza tym tylko w placówkach PP można nadać list polecony tak, aby dowód nadania miał rangę dokumentu urzędowego. Czy w tej sytuacji ktokolwiek odważy się wysłać PIT u operatora alternatywnego? — zastanawia się Leszek Żebrowski.

Dodaje, że definicja usług powszechnych i nadawcy masowego w powiązaniu z podatkiem VAT faworyzuje Pocztę Polską.

— Nadawanie przez jednego nadawcę do 100 tys. listów rocznie pozostaje usługą powszechną, a nie umowną, więc zwolnione jest z VAT, co oznacza, że całą sferę instytucji finansów publicznych pozostawiono w obszarze usług powszechnych, a więc PP — twierdzi Leszek Żebrowski.

Co gorsza, w prawie pocztowym nie zapisano możliwości odpłatnego korzystania przez operatorów alternatywnych z całej infrastruktury Poczty Polskiej, np. z listonoszy czy centrów sortowania i logistyki. Dodatkowo więksi operatorzy alternatywni będą musieli się składać na straty Poczty Polskiej, jeżeli ta poniesie je na tzw. usługach powszechnych.

— Wszystko to wskazuje, że na starcie nowego prawa pocztowego mamy do czynienia z uprzywilejowaniem PP — mówi Leszek Żebrowski

Nie o to szło

Wartość rynku pocztowego w Polsce szacuje się na 6-7 mld zł. Obszar monopolu zagwarantowany dla operatora publicznego w czasie obowiązywania ustawy z 12 czerwca 2003 r. stanowił około 50 proc. wartości rynku. Ustawa Prawo pocztowe z 23 listopada 2012 r., likwidując monopol wagowy Poczty Polskiej oraz pozostawiając jej przywileje, o których była mowa wcześniej, uwalnia w rzeczywistości około800 mln zł, czyli około 11 proc. rynku pocztowego.

— Poczta zachowała więc pozycję monopolisty w obszarze około 40 proc. rynku. Oczywiście w porównaniu do poprzedniej regulacji jest to pewien postęp i firmy konkurujące z Pocztą Polską z pewnością wzmocnią swoją pozycję rynkową. Postawione przez ustawę bariery powstrzymają jednak na kilka lat dynamiczny rozwój rynku — mówi Wiesław Klimaszewski. Rafał Brzoska, prezes InPost, uważa, że liberalizacja w obserwowanym kształcie zaszkodzi samej Poczcie Polskiej.

— Sektor korespondencji tradycyjnej kurczy się wraz z rozwojem komunikacji elektronicznej. Szacujemy, że polski rynek listowy skurczy się w 2013 r. o kolejne 5 proc. — mówi Rafał Brzoska.

Dodaje, że w świetle obserwowanych tendencji można zakładać, że na osłabieniu rynku — związanym ze zmniejszającą się liczbą korespondencji wysyłanej w sposób tradycyjny — straci przede wszystkim właśnie Poczta Polska, która nie jest przygotowana do obsługi wymagających konsumentów, zwłaszcza z sektora biznesu.

— Jesteśmy jednak przekonani, że Poczcie nie zależy — mimo nagłaśnianych, a przy tym wymuszonych przez rynek i konkurencję ruchów mających poprawić jej wizerunek — na tym, żeby walczyć o klientów. Wynika to oczywiście z tego, że rząd przyjął takie zmiany, które mają za wszelką cenę chronić Pocztę Polską. Zdecydowanie nie na taką liberalizację czekaliśmy tyle lat — podsumowuje Rafał Brzoska.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Bołtryk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu