Warszawska giełda jest naprawdę dojrzałym rynkiem. Wystarczy zerknąć na liczbę instrumentów, którymi można handlować.
Szczenięce lata polskiego rynku kapitałowego cechował błyskawiczny rozwój. Początkowo można było handlować tylko akcjami. Z czasem inwestorzy zaczęli domagać się wprowadzenia do giełdowego obrotu także innych instrumentów finansowych. W efekcie oferta rynku powiększyła się o obligacje, prawa poboru, prawa do akcji, kontrakty terminowe, warranty, certyfikaty inwestycyjne oraz jednostki indeksowe. Zakup akcji wybranej spółki publicznej jest równoznaczny z nabyciem cząstki jej majątku. Jako współwłaściciel firmy, każdy z akcjonariuszy ma wynikające z tego prawa majątkowe, takie jak prawo do uczestniczenia w walnym zgromadzeniu, prawo do udziału w zyskach (dywidendy) oraz prawo poboru akcji nowych emisji. Daje ono akcjonariuszowi prawo pierwokupu akcji spółki, jeśli ta zdecyduje się na emisję nowych papierów w celu uzyskania kapitałów na rozwój. Prawa poboru mogą być jednak przedmiotem handlu jako samodzielny papier wartościowy.
Spółki, które z sukcesem sprzedały akcje na rynku pierwotnym, mogą zdecydować się na wprowadzenie do obrotu praw do akcji (PDA) poprzedzających właściwy debiut akcji na parkiecie. Celem tego jest maksymalne skrócenie czasu oczekiwania inwestorów na pierwsze notowanie akcji. PDA są instrumentem, dzięki któremu tuż po formalnym przydziale akcji, ale jeszcze przed ich zarejestrowaniem w sądzie i Krajowym Depozycie Papierów Wartościowych, możliwe jest zawieranie transakcji kupna-sprzedaży walorów firmy, której de facto jeszcze nie ma na parkiecie. PDA umożliwiają zatem wycofanie się z inwestycji tym inwestorom, którym nowo emitowane akcje zostały przyznane, a jednocześnie umożliwia ich nabycie tym, którzy nie dokonali tego w ofercie publicznej.
Zarabiaj długo na długu
Półtora roku po uruchomieniu handlu akcjami do obrotu giełdowego trafiły obligacje skarbowe (wrzesień 1992 r.). Obligacja jest papierem, ze sprzedaży którego skarb państwa pozyskuje niezbędne środki pieniężne na finansowanie deficytu budżetowego. Walor ten ma charakter wierzycielski. Oznacza to, że państwo zaciąga u nabywców obligacji kredyt, którym można handlować.
Olbrzymim sukcesem giełdy okazały się zwłaszcza kontrakty terminowe (futures). W 1998 r., kiedy po raz pierwszy notowane były PDA, uruchomiono także handel na rynku instrumentów pochodnych. Kontrakty terminowe podbiły serca i umysły giełdowych inwestorów.
Zysk przy hossie i bessie
Wartość obrotów kontraktami przewyższa wartość handlu akcjami spółek, co świadczy o wysokiej atrakcyjności tego instrumentu. Wynika to przede wszystkim z faktu, że inwestując środki w kontrakty, można pomnażać kapitał zarówno w czasie hossy, jak i bessy. Do zawarcia kontraktu terminowego potrzebne są dwie strony umowy: kupujący i wystawiający ofertę sprzedaży kontraktu. Mówi się, że inwestor, który kupił kontrakt, otworzył pozycję długą, natomiast sprzedający zajął pozycję krótką.
W umowie między stronami zobowiązują się one dokonać transakcji w ściśle określonym czasie i po cenie ustalonej w momencie zawierania umowy. Jednak spektakularne zyski jednych inwestorów oznaczają dotkliwe straty drugich. Mogą one być nawet wyższe niż początkowa kwota inwestycji. Wynika to z kolei z mechanizmu dźwigni finansowej, dzięki której inwestorzy mają możliwość osiągania dużo większych zysków (lub strat) niż na rynku kasowym. Dzieje się tak, ponieważ do zajęcia pozycji na kontraktach nie trzeba angażować wszystkich posiadanych środków. Strony muszą jedynie wnieść depozyty zabezpieczające, stanowiące niewielki procent wartości kontraktu. Wartość depozytu jest identyczna dla inwestorów zajmujących zarówno długie jak i krótkie pozycje.
Największą popularnością cieszy się najstarszy typ kontraktu, dla którego instrumentem bazowym jest indeks WIG20. Inwestorzy mają także możliwość inwestycji w kontrakty na TechWIG i MIDWIG, akcje kilku największych spółek oraz dolara i euro, a ostatnio też na obligacje. Pod koniec 2001 r. do obrotu trafiły jednostki indeksowe MiniWIG20, przeznaczone dla początkujących graczy.
Trudne do zdefiniowania
Zdecydowanie mniejszym zainteresowaniem rodzimych graczy cieszą się warranty. Instrument ten — podobnie jak kontrakty terminowe — należy do rodziny instrumentów pochodnych. Ścisłe i wyczerpujące zdefiniowanie warrantu jest bardzo trudne. Jego cena zależy od wartości instrumentu bazowego, którym mogą być indeksy giełdowe, bony skarbowe, kontrakty terminowe, a także akcje poszczególnych spółek.
Bardzo słuszna opcja
Najmłodszym dzieckiem w gronie instrumentów finansowych na GPW są opcje kupna oraz sprzedaży na indeks WIG20 wprowadzone od września 2003 r. Opcje są instrumentem pochodnym, dającym inwestorom możliwość stosowania różnorodnych strategii inwestycyjnych. Zaletą transakcji opcyjnych dla nabywców jest brak wymaganego depozytu zabezpieczającego i konieczność zaangażowania znacznie mniejszych środków. W przypadku nabywcy potencjalny zysk jest nieograniczony, natomiast maksymalna strata jest równa wysokości premii zapłaconej za opcje.
Wprowadzenie opcji lokuje warszawską Giełdę Papierów Wartościowych w gronie nowoczesnych rynków, oferujących klientom pełną gamę instrumentów finansowych.
