Nie oszukuj wyszukiwarki, bo wytnie twój biznes

opublikowano: 29-03-2013, 00:00

Strategie Jeśli już masz stronę internetową, zadbaj, aby klienci obecni i potencjalni mogli łatwiej ją znaleźć. Najlepiej przez pozycjonowanie

Przez internet można dziś znaleźć praktycznie każdy produkt i usługę. Jak użytkownicy sieci do nich docierają? Najczęściej przez internetowe wyszukiwarki, wśród których prym wiedzie Google. Im wyższe miejsce zajmuje firma, jej produkt lub usługa w wynikach wyszukiwania, tym większa liczba odwiedzin na stronie, a co za tym idzie, szansa na zdobycie nowych klientów. Niestety — konkurencja jest ogromna. Jak wzbić się ponad nią i na stałe zagościć w czołówce wyników? Odpowiedzią jest pozycjonowanie, które polega na poprawie pozycji w wyszukiwarkach.

Jak to działa?

Internetowe wyszukiwarki korzystają z różnego rodzaju algorytmów. Osoby zajmujące się pozycjonowaniem, badając te algorytmy, szukają sposobów, aby poprawić wynik wyświetlania w wyszukiwarce na określoną frazę. Zazwyczaj w pierwszym etapie współpracy firma pozycjonująca przekazuje klientowi audyt jego strony, wskazując zmiany, jakie są potrzebne, aby witryna mogła być bardziej efektywnie pozycjonowana. Najczęściej chodzi o nagłówki meta, adresy URL, modyfikowana jest też struktura witryny. Warto też zmienić zamieszczane treści, aby były one bardziej przyjazne dla robotów wyszukiwarek. Chodzi np. o to, aby teksty na stronie zawierały odpowiednio dobrane i rozmieszczone słowa kluczowe — dopasowane do strategii marketingowej klienta.

— Aby poprawić widoczność witryny w wyszukiwarce, właściciel może ją optymalizować, na przykład nadawać lepsze tytuły kolejnych podstron, odpowiednio opisywać obrazki i często ją aktualizować. Najlepszym sposobem na zaistnienie w wyszukiwarce na wysokich pozycjach jest zamieszczanie w witrynie wartościowych treści, na przykład artykułów poradnikowych, które mogą być przydatne dla poszukujących internautów — mówi Piotr Zalewski, odpowiedzialny za kontakty z mediami w Google Polska.

Bardzo ważnym elementem pozycjonowania jest zdobywanie linków — m.in. z katalogów stron, artykułów i innych internetowych witryn. Dochodzą do tego działania PR, w których firma pozycjonująca kreuje wizerunek klienta w sieci (np. zyskuje wartościowe linki z portali tematycznych). Już na początku pozycjonowania warto uzbroić się w cierpliwość, bo to proces, który wymaga czasu, a efekty nie będą widoczne natychmiast. Ważna jest współpraca między klientem a firmą pozycjonującą — ten pierwszy najlepiej zna swoją ofertę i może wskazać, na jakie jej elementy zwrócić uwagę i co promować. Natomiast firma proponuje, co zmienić i poprawić w publikowanych treściach, wykorzystując dostępne narzędzia pozycjonowania. Konieczna będzie też optymalizacja treści zgodnie z wytycznymi dla webmasterów.

Ważny profil linków

Ale wprowadzenie w życie tych wszystkich elementów to wciąż za mało do bezpiecznego pozycjonowania. Oprócz nich koniecznie trzeba zwrócić uwagę profil linków prowadzących do witryny.

— Taki profil to zbiór informacji o wszystkich linkach prowadzących do naszego serwisu. Można go prześledzić w narzędziu dla webmasterów Google’a bądź w serwisach ,takich jak Majestic SEO, Open Site Explorer czy Ahrefs.http:// Trzeba jednak wiedzieć, że aby wykonać dokładniejszą analizę, konieczne jest wykupienie dostępu — podkreśla Filip Krasiński, menedżer SEO z agencji Semahead, specjalizującej się w marketingu w wyszukiwarkach. Podstawowe dostępy płatne dostarczające wystarczających danych to wydatek rzędu 50-100 USD, natomiast najbardziej zaawansowane kosztują nawet 500 USD. Ale żaden wydatek nie zagwarantuje nam idealnego zbioru linków.

— Jaki powinien być taki profil? Nie ma jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie. Naturalny profil linków jest inny dla małych serwisów firmowych, sklepów internetowych, blogów, a inaczej wygląda w przypadku dużych portali. Na jego wygląd wpływa również branża, do której należy witryna — mówi Filip Krasiński.

Oszukujesz? Mogą usunąć

Jeśli profil jest nienaturalny — to sygnał dla wyszukiwarki, że strona może być linkowana w sposób niezgodny ze wskazówkami dla webmasterów. Formą sztucznego wpływania na pozycję witryny w wyszukiwarce jest np. kupowanie zewnętrznych odnośników do strony za pomocą systemów wymiany linków (tzw. SWL). Czym grożą takie praktyki?

— Techniki mające na celu oszukiwanie i wprowadzanie w błąd użytkowników, takie jak korzystanie z SWL, automatyczne generowanie treści, umieszczanie słów niezwiązanych z treścią strony i wiele innych, mogą powodować obniżenie pozycji witryny w wynikach wyszukiwania. W skrajnych wypadkach kończy się usunięciem jej z indeksu wyszukiwarki — podkreśla Piotr Zalewski. Co zrobić, gdy zauważymy niepokojące objawy dotyczące naszego profilu linków? Mamy dwie możliwości.

— Możemy to zlekceważyć i liczyć, że naszej stronie nie grożą żadne sankcje ze strony wyszukiwarki, ale możemy też powiadomić obsługującą nas agencję, aby dowiedzieć się, czy są to świadome działania i czy na pewno nie wiąże się z nimi duże ryzyko. Jeśli natomiast nie obsługuje nas żadna firma SEM/SEO, warto poprosić o taką profesjonalną analizę profilu linków — mówi Filip Krasiński.

Możliwa jest też sytuacja, w której kupiliśmy domenę z wątpliwej jakości profilem lub ktoś chce zaszkodzić serwisowi, linkując do niego na dużą skalę ze stron o niskiej jakości. Pierwszy krok — trzeba wysłać e-mail do administratorów tych niskiej jakości serwisów z prośbą o usunięcie linka. Ale nie zawsze można liczyć na szybką reakcję — w takich sytuacjach na pomoc przychodzi dostępny od niedawna instrument Google’a pod nazwą Disavov Tool. Umożliwia on przesłanie linków, które nas nie satysfakcjonują, aby wyeliminować je z naszego profilu linków. To sugestia, aby wyszukiwarka nie brała pod uwagę tych stron przy ocenie profilu linków — nie ma jednak gwarancji, że Google się do niej zastosuje.

Jak zadbać o profil linków — 7 ważnych kwestii

Są czynniki, które alarmują Google’a i wskazują, że z profilem linków naszej firmy dzieje się coś nienaturalnego, co może powodować obniżenie pozycji witryny w wynikach wyszukiwania. Elementy, na które warto zwrócić uwagę:

1. Stosunek linków przekazujących moc Page Rank (dofollow) do linków, które jej nie przekazują (nofollow). Jeśli nasza witryna nie posiada żadnych linków nofollow, to może budzić pewne podejrzenia.

2. Różnorodność linków. Warto, aby w profilu linków serwisu występowały nie tylko linki tekstowe, ale także grafiki.

3. Dywersyfikacja miejsc, z których prowadzą linki. Odnośniki powinny prowadzić ze stron o różnym charakterze, np. z portali tematycznie powiązanych z serwisem, blogów, baz firm, katalogów, forów internetowych czy z serwisów społecznościowych.

4. Dywersyfikacja miejsc, do których prowadzą linki. Podczas pozycjonowania nawet przeciętnej wielkości sklepu czy serwisu może pojawić się sytuacja, w której wszystkie linki prowadzą do strony głównej. Takie zdarzenie powinno szczególnie wzbudzić naszą czujność.

5. Charakterystyka stron linkujących do serwisu. Jeśli strony, z których pochodzą linki do naszej witryny, wydają się być słabej jakości lub pojawiają się na nich np. odnośniki do stron o tematyce erotycznej, warto zwrócić na to uwagę agencji, która nas obsługuje.

6. Anchor teksty (słowa, które linkują do serwisu). Jeśli prowadzące do strony anchor teksty ograniczają się do kilku pozycjonowanych fraz kluczowych, może to zwrócić uwagę Google’a — bo niemożliwa jest sytuacja, w której wszyscy użytkownicy linkują do naszej strony w ten sam sposób. Wśród naturalnych anchor tekstów powinny się pojawić choćby te związane z marką czy adresem naszej strony.

7. Nagły przyrost lub utrata linków. Jeśli z dnia na dzień notujemy znaczny przyrost linków (domen), z których odbywa się linkowanie, może to świadczyć o tym, że agencja pozycjonująca włączyła naszą stronę do systemów wymiany linków (SWL). Ich wykorzystywanie może przynieść niepożądane skutki. Może być też sytuacja odwrotna — gdy linki prowadzące do serwisu zaczynają masowo znikać. To też sygnał ostrzegający.

Źródło: Semahead

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sylwester Sacharczuk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy