Ztego co wiem, nie ma jak dotąd poważnych pomysłów, by przenieść na grunt polski rozwiązań z przyjętej właśnie przez parlament węgierski ustawy. Polska i Węgry to kraje w zupełnie odmiennej sytuacji politycznej i gospodarczej, z innymi systemami bankowymi oraz z finansami publicznymi znajdującymi się w diametralnie różnych sytuacjach. I co najważniejsze, zupełnie inna też jest kondycja kredytobiorców w obu krajach.
Na Węgrzech, inaczej niż u nas, od początku praktycznie nie istniały obostrzenia w udzielaniu kredytów walutowych. Dodatkowo większość kredytów hipotecznych udzielanych było przy stałej stopie procentowej, co przy rosnących — w stosunku do forinta — kursach franka szwajcarskiego i euro, znacznie podrożyło koszt obsługi kredytów. To wszystko sprawiło, że już kilkanaście procent węgierskich pożyczkobiorców ma teraz duże problemy z regulacją swoich zobowiązań kredytowych. W Polsce od kilku lat czasu trwało wyhamowywanie akcji kredytowej w walutach innych niż rodzima, o co, pragnę przypomnieć, Związek Banków Polskich apelował już od dawna.
Podsumowując, trudno doszukiwać się analogii pomiędzy sytuacją Polski i Węgier. Nie może być więc mowy o próbach przenoszenia na nasz grunt rozwiązań węgierskich.
KRZYSZTOF PIETRASZKIEWICZ
prezes Związku Banków Polskich