GPW bije rekordy nie tylko na rynku akcji. Jeszcze szybciej rozwija się rynek instrumentów pochodnych. A wszystko zaczęło się osiem lat temu.
Rynek instrumentów pochodnych ruszył na GPW 16 stycznia 1998 r., wraz z rozpoczęciem notowań kontraktów terminowych na indeks giełdowy WIG20. Początki były trudne, bo inwestorzy nie znali jeszcze dobrze specyfiki instrumentów pochodnych. W pierwszym roku zawierano średnio zaledwie 97 kontraktów na sesję. W kolejnych latach liczba transakcji rosła proporcjonalnie do rozwoju koniunktury giełdowej. Dziś dziennie zawieranych jest ponad 20 tys. transakcji na kontraktach terminowych WIG20, co stanowi 91,2 proc. transakcji rynku pochodnych.
Przybywa instrumentów
Kontrakt na indeks WIG20 pozostał sztandarowym produktem GPW, ale jego udział w obrotach z roku na rok maleje. Sam rok 2005 przyniósł inaugurację trzech nowych narzędzi finansowych. W połowie lutego zadebiutowały kontrakty terminowe na obligacje skarbowe, czyli pierwsze na GPW instrumenty pochodne oparte na stopach procentowych. W lipcu do obrotu weszły kontrakty terminowe na akcje PKO BP, a w październiku ruszył handel opcjami. Na razie obejmuje walory najbardziej płynnych spó- łek: Telekomunikacji Polskiej, Prokomu Software, Pekao, PKN Orlen i KGHM.
Obecnie w obrocie znajdują się już 24 instrumenty pochodne. Najliczniejszą grupę stanowią kontrakty terminowe, w tym trzy na indeksy giełdowe, 11 na akcje spółek, dwa na kursy walut i jeden na obligacje skarbowe. Inwestorzy mogą też handlować sześcioma opcjami (na indeks WIG20 i akcje pięciu spółek) oraz jednostkami indeksowymi MiniWIG20 (także na indeks WIG20). Los niektórych instrumentów zweryfikował rynek. W ubiegłym roku z obrotu zniknęły wszystkie serie warrantów opcyjnych.
Udany 2005 rok
Wolumen obrotu na główny instrument pochodny na GPW, czyli kontrakt terminowy na WIG20, wzrósł w 2005 r. do 5,15 mln sztuk, co stanowiło przyrost o 48 proc. w stosunku do roku poprzedniego. Jeszcze lepsze wyniki ma średni dzienny wolumen obrotów, który był o 53 proc. wyższy niż w 2004 r. Obecny rok zapowiada się jeszcze lepiej. Styczeń i luty przyniosły ponad 1 mln transakcji na najpopularniejszym kontrakcie, czyli o 65 proc. więcej niż w tym samym okresie 2005 r. Wzrost obrotów sprawia, że GPW nie ma się czego wstydzić także w porównaniu z giełdami europejskimi. Pod względem obrotów kontraktami na główny indeks nasza giełda zajmuje ósme miejsce na kontynencie, dystansując między innymi giełdy w Madrycie i Mediolanie.
W 2005 r. aż trzykrotnie, do ponad 250 tys. sztuk, zwiększyły się obroty opcjami na indeks WIG20, które są obecnie numerem dwa pod względem wolumenu obrotów na warszawskim rynku pochodnym. Takie wyniki stawiają GPW na ósmym miejscu w Europie pod względem wartości obrotów opcjami. Jednocześnie nasz parkiet odnotował zdecydowanie największy przyrost wartości obrotów w Europie, dzięki czemu pokonał między innymi opcje na belgijski indeks BEL20, który jeszcze rok wcześniej generował trzykrotnie większe obroty niż opcja na WIG20. W tym roku może być jeszcze lepiej, bo pierwsze dwa miesiące przyniosły obroty równe jednej czwartej wolumenu z całego 2005 r.
Jeszcze wyższą, siódmą pozycję na kontynencie zajmuje GPW na rynku kontraktów terminowych na akcje. W 2005 r. właściciela zmieniło 172 tys. tych instrumentów wobec 87 tys. rok wcześniej. Co ważne, do 53 punktów bazowych spadł spread, czyli różnica między ceną kupna a sprzedaży tego samego kontraktu. Świadczy to o ciągłym zwiększaniu efektywności tego rynku. W ciągu roku o 26 proc. wzrosła też liczba inwestorów handlujących tym instrumentem.
Kowalski dominuje
Sukces polskiego rynku instrumentów pochodnych to w dużej mierze efekt przyciągnięcia na niego drobnych inwestorów. Pod tym względem GPW różni się od zachodnich parkietów. Zarówno w handlu kontraktami, jak i opcjami wypracowują oni ponad 70 proc. obrotów rynku, choć udział ten systematycznie spada. Od połowy 2004 r. widoczne są tendencje do większej aktywności inwestorów zagranicznych i instytucjonalnych. Wśród tych ostatnich dominują animatorzy rynku, czyli brokerzy dbający o płynność obrotu. Udział inwestycji instytucjonalnych byłby zapewne wyższy, ale restrykcyjne prawo zabrania zaangażowania na rynku pochodnym otwartym funduszom emerytalnym.
Pomocny animator
Rynek instrumentów pochodnych rozwijałby się jeszcze szybciej, gdyby nie problem braku płynności obrotu. Dlatego GPW przygotowała specjalny program partnerski dla animatorów i domów maklerskich. Jako uczestnicy rynku mają oni czuwać nad tym, by każdy instrument finansowy miał cenę w danym momencie. Niestety, dotychczas nie wszystkie instrumenty miały takiego gwaranta, co zwiększa ryzyko inwestycji w instrumenty pochodne. Nowy program wkrótce powinien to zmienić.