Nie ślęczeć nad drukami

Karolina Guzińska
opublikowano: 2004-03-12 00:00

Wypisywanie faktur VAT, wypełnianie druków w urzędach, bankach, na poczcie... Czas ucieka.

— Kiedy zaczynałem pracę, księgowa wymagała bym przynosił faktury VAT. Kolejki, stres, monotonia... Myślałem: jaka to strata dla gospodarki, gdy — powiedzmy — 10 mln ludzi codziennie 20 minut wypełnia jakiś druczek — wspomina Benjamin Kurdziej z firmy Novatech, jeden z wynalazców elektronicznej wizytówki: urządzenia do automatycznego wypełniania formularzy komputerowych danymi wszelkich formatów.

Stojąc w kolejkach, biedził się nad tym, jak zautomatyzować ten proces. Czyżby niemożliwe? Różne komputery, rozmaite programy...

— Ale zawsze wpisuje się dane z klawiatury — przypomina Benjamin Kurdziej.

We trzech wpadli na pomysł karty z indywidualnymi informacjami, którą wkłada się do czytników w urzędach, bankach, firmach ubezpieczeniowych itp. w celu wypełnienia formularza. Ba! Urządzenie wprowadzi w odpowiednie pola także zdjęcie, obraz odcisku palca, skan tęczówki oka. Czas wypełniania — 5 sekund!

— Nowatorstwo na światową skalę! Nie trzeba kupować oprogramowania. Koszt zamontowania urządzenia nie przekracza 150 zł, a nabycie karty — kilkunastu złotych. Tylko wprowadzenie systemu w całym kraju wymaga sporych — choć nie gigantycznych — środków: 4-5 mln zł — twierdzi Benjamin Kurdziej.

Elektroniczną wizytówkę nagrodzono w 2003 r. złotym medalem Brussels Eureka — 52. Światowej Wystawy Innowacji, Badań Naukowych i Nowości Przemysłowych w Brukseli oraz srebrem na V Międzynarodowej Wystawie Wynalazków Innowacje w Gdańsku. Ale młodemu wynalazcy ciężko zainteresować biznes swoim „dzieckiem”.

— Firmy w Polsce boją się ryzyka. Kupują rozwiązania z Zachodu. Byliśmy w IBM. „Fajne” — powiedzieli — „ale my tylko pośredniczymy. Jak ktoś wam to wyprodukuje — kupimy”. Gdy w „Pulsie Biznesu” przeczytaliśmy, że Hewlett-Packard stawia na innowacyjność, uderzyliśmy i tam. Nie było się z kim umówić na rozmowę... Kazali przesłać mailem informacje do działu marketingu i czekać. I czekamy — od kwietnia 2003 r. — gorzko mówi Benjamin Kurdziej.

Nie poddają się. Dostali wsparcie od Stowarzyszenia Polskich Wynalazców i Racjonalizatorów, które dofinansowało wyjazd na wystawę do Brukseli. Wierzą, że ich pomysł posłuży ludziom.

— Spróbujemy w MSWiA. Przecież w końcu i u nas pojawi się nowoczesny dowód osobisty z chipem — ma nadzieję wynalazca.

Wynalazczość wciąga. Pierwszy wynalazek 28-latka Benjamina Kurdzieja — geologa z wykształcenia — pochodzi jeszcze z czasów szkoły średniej. To urządzenie do zdejmowania karoserii samochodowych. W całości.