Nie sprzedawajmy w dołku

MAREK PRZYBYLSKI
opublikowano: 18-10-2011, 00:00

KOMENTARZ

MAREK PRZYBYLSKI

prezes Aviva Investors TFI

Jaką kwotę, na jak długo i w jakim celu chcemy zainwestować? Czy jesteśmy gotowi zaryzykować, by więcej zarobić, czy wolimy niższy, ale bezpieczny zysk? Jak się zachowamy, gdy ceny jednostki naszego funduszu spadną — albo wzrosną — o 10, 20, 30 lub więcej procent? Na te pytania trzeba odpowiedzieć, zanim zdecydujemy o sposobie lokowania oszczędności. Najlepiej wykorzystując ankiety MIFiD, które pozwalają na fachowe określenie indywidualnego profilu inwestora. Nie warto traktować tych ankiet jako uciążliwego obowiązku, ale jako pomoc.

Istotne jest, czy chcemy inwestować regularnie mniejsze sumy czy jednorazowo większą kwotę. Przy systematycznym inwestowaniu najlepiej trzymać się raz wybranej, przemyślanej strategii. Ceny akcji i obligacji raz rosną, a raz spadają, a jeśli jesteśmy konsekwentni, to regularne wpłaty do pewnego stopnia „wyrównują” skutki zawirowań koniunktury.

Przy jednorazowej inwestycji większej kwoty trzeba uważniej przyjrzeć się bieżącej koniunkturze na rynku finansowym. Unikniemy w ten sposób błędu, że pod wpływem emocji kupujemy „na górce”, a sprzedajemy „w dołku”, czyli odwrotnie, niż powinniśmy. Kolejna sprawa — zakładany moment wypłaty. Innymi prawami rządzą się inwestycje na krótki i długi termin. Problem w tym, że dla Polaka często już pięć lat to wieczność. A to co najwyżej średni termin. Inwestowanie długoterminowe oznacza zaś trzymanie się wybranego sposobu inwestowania przez kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt lat — np. przy oszczędzaniu na dodatkową emeryturę.

Ryzyko wiąże się z każdą inwestycją. Najmniejsze — z krótkoterminowym lokowaniem pieniędzy w depozyty czy też obligacje. Takie lokaty dają jednak niskie zyski — raczej chronią przed inflacją, niż pomnażają kapitał. Jeśli liczymy na wyższy zysk, trzeba rozważyć inwestycje w fundusze z udziałem akcji. Najpopularniejszą metodą ograniczania ryzyka jest zróżnicowanie inwestycji w myśl maksymy, że nie wkłada się wszystkich jajek do jednego koszyka. Można więc podzielić pieniądze między fundusze o różnym profilu albo zdecydować się na fundusz, w którego portfelu są różne aktywa.

Innymi prawami rządzą się inwestycje na krótki i długi termin. Problem w tym, że dla Polaka często już pięć lat to wieczność.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: MAREK PRZYBYLSKI

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Nie sprzedawajmy w dołku